Bruksela przyznaje: biznes nie pokochał spółki unijnej. Dlatego zaprasza firmy do konsultacji nad zmianą jej statutu.
Spółki europejskie (SE), choć można je zakładać od 2005 r., są obecne jedynie w 20 na 30 krajów Unii i Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Najwięcej jest w Czechach — 170, a na drugim miejscu plasują się Niemcy — 109. W Polsce mamy jedynie dwie SE: AmRest Holdings SE i MCAA SE — spółka z Brzegu Dolnego, która zajmuje się produkcją kwasu monochlorooctowego.
Te niepowodzenia zmusiły Komisję Europejską do działań. Komisja rozpoczęła konsultacje dotyczące zmiany statutu SE. Na 26 maja planuje konferencję urzędników wysokiego szczebla, która ma wypracować zmiany.
— Konsultacja społeczna to świetna okazja, aby sprawdzić, jak statut SE działa w praktyce, pięć lat po jego wprowadzeniu. SE może obniżyć koszty prowadzenia transgranicznej działalności gospodarczej. Jednak nie ulega wątpliwości, że statut SE odniósł sukces tylko w niektórych państwach — mówi Michel Barnier, komisarz ds. rynku wewnętrznego i usług.
— Zakładanie SE ma sens jedynie przy prowadzeniu działalności usługowej, a ta napotyka w Unii wiele barier. Co z tego, że ktoś założy w Polsce spółkę unijną, skoro i tak musi spełnić wszystkie uwarunkowania prawne w kraju, w którym chce prowadzić działalność usługową? — ocenia Jerzy Kwieciński, szef Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości.
Nie dziwi go jednak dobre miejsce Czech.
— Przedsiębiorcy czescy, którzy działają w sektorze usług, muszą szukać rynków poza granicami tego dość małego kraju. Wysokie miejsce Niemiec wynika zaś z tego, że Niemcy są największym eksporterem usług w Unii — mówi Jerzy Kwieciński.
Miłosz Marczuk