Unijna zasada: bierz, kto może

21-11-2017, 22:00

Szóstka rządów szła po obie agencje, a wśród nich mocarstwowy, we własnym mniemaniu, gabinet Beaty Szydło.

Brexit formalnie ma się dopełnić najpóźniej 29 marca 2019 r. i ta data raczej się nie zmieni, chociaż warunki rozwodu mogą okazać się bardzo antagonistyczne i szkodliwe dla obu stron. Niewątpliwie znakiem czasu było pierwsze starcie o podział kasy, wcale nie unijno-brytyjskie, lecz… wewnątrz grupy 27 państw pozostających w Unii Europejskiej. Chodziło o przejęcie od 2019 r. dwóch unijnych instytucji, dotychczas mających siedzibę w Londynie. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) to niezależny organ, którego zadaniem jest regulacja oraz utrzymanie prawidłowego funkcjonowania tegoż sektora. Europejska Agencja Leków (EMA) odpowiada m.in. za ocenę naukową i monitorowanie bezpieczeństwa produktów leczniczych. EBA zatrudnia 160 specjalistów, natomiast EMA aż 900, przerabia roczny budżet 322 mln EUR, odwiedza ją zaś 36 tys. ekspertów rocznie. Te liczby dają pojęcie, o jaką stawkę — poza prestiżem — toczyła się gra.

Zobacz więcej

Unijna agencja graniczna Frontex ma w Polsce siedzibę od 2005 r., a załatwił to rząd SLD premiera Leszka Millera. ARC

O przechwycenie londyńskiego spadku rywalizowało aż 19 unijnych państw. Były to: Austria, Belgia, Bułgaria, Czechy, Dania, Finlandia, Grecja, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Szwecja i Włochy. Przy czym większość rządów wystartowała po jedną agencję, ale szóstka szła po obie — wśród nich mocarstwowy, we własnym mniemaniu, gabinet Beaty Szydło. 20 listopada podczas posiedzenia ministerialnej Rady UE ds. Ogólnych głosowanie było tajne, a kartki potem zniszczono, niczym na konklawe. Przy takiej procedurze wzięły w łeb wszelkie parytety, sojusze oraz podziały na prędkości, na wierzch wyszła skrywana pod unijnym dywanem zasada nie tyle „ratuj się”, ile „bierz, kto może”. EBA trafiła do Paryża, który w trzeciej turze otrzymał tyle samo głosów co Dublin — rozstrzygnęło publiczne losowanie. Po drodze odpadł Frankfurt, marzący o dołożeniu bankowej agencji do Europejskiego Banku Centralnego. Również losowanie rozstrzygnęło o relokacji cieszącej się znacznie większym zainteresowaniem rządów lekowej EMA — po zremisowaniu w trzeciej rundzie z Mediolanem cenny los wygrał Amsterdam.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości w lipcu zgłosił w obu kategoriach kandydaturę Warszawy. Notabene lokalni posłowie trzymającej władzę partii wraz z samorządowcami próbowali forsować Katowice oraz Łódź, ale Rada Ministrów podeszła centralistycznie. I tak to nic nie dało, ponieważ w obecnej fatalnej atmosferze wokół Polski w szeroko rozumianej wspólnocie Warszawa nie miała w obu głosowaniach jakichkolwiek szans nawet na wejście do drugiej tury. Pozostaje się pocieszyć, że w naszej stolicy ma od 2005 r. siedzibę graniczna agencja Frontex, sprowadzona przez negocjujący warunki polskiej akcesji rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej premiera Leszka Millera. Po okresie wynajmowania powierzchni w stołecznych biurowcach na mocy umowy z obecnym rządem oraz uchwalenia koniecznej ustawy Frontex przystępuje do budowy w Warszawie samodzielnej siedziby, na działce po sąsiedzku z naszą Agencją Wywiadu. Całe szczęście, że wchodząc 13 lat temu do wspólnoty, Polska miała pozycję, która umożliwiła skuteczne ubieganie się o nową wówczas unijną instytucję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Unijna zasada: bierz, kto może