Unimot rzucił się na ratunek kursowi

Walka z mafią paliwową jest korzystniejsza dla rafinerii niż legalnych importerów. Ten giełdowy poprawił jednak wyniki.

O 4,7 proc. podrożały w piątek akcje Unimotu. Spółka przeniosła się z NewConnect na rynek główny w marcu 2017 r. Do czwartku jej akcje potaniały od tego czasu o 67 proc. Odbicie to reakcja na publikację wstępnych jednostkowych wyników finansowych za trzeci kwartał. Pełny raport Unimot planuje przekazać dopiero 29 listopada.

— Spółka bardzo dobrze zrobiła, że opublikowała te dane wcześniej. PKN Orlen już opublikował raport kwartalny, Grupa Lotos zrobi to w tym tygodniu, i skandalem jest, że tak mała spółka jak Unimot czeka z tym do końca listopada. Wydaje się, że negatywne zachowanie kursu wynikało również z tego, że spółka bardzo późno przekazuje wyniki — mówi Łukasz Prokopiuk, analityk DM Banku Ochrony Środowiska. Przekazane przez Unimot wstępne EBITDA i zysk netto w trzecim kwartale 2017 r. były lepsze niż w 2016 r. Wyniosły — odpowiednio — 15,5 i 11,2 mln zł. To o 4 i 9 proc. więcej niż rok temu.

— Wyniki są zbieżne z moimi oczekiwaniami. Spodziewałem się 16 mln zł EBITDA i 10,5 mln zł zysku netto. W całym 2017 r. zakładam 48-50 mln zł EBITDA, czyli wzrostu rok do roku — komentuje Łukasz Prokopiuk.

Tylko od końca września akcje Unimotu straciły jedną trzecią wartości. Wydaje się, że inwestorów zmroziły opublikowane wtedy wyniki za pierwsze półrocze. Zysk, choć wzrósł, to ewidentnie nie nadążał za 70-procentowym wzrostem przychodów. Mogło to rodzić różne spekulacje dotyczące rozwoju sytuacji, zwłaszcza w kontekście walki rządu z tzw. mafią paliwową.

Odebrany przestępcom rynek przejęły Orlen, Lotos i legalni importerzy jak Unimot. O ile jednak wcześniej mafia mogła bazować na cenach Orlenu, by nie rzucać się w oczy, a zarazem sowicie zarabiać na wyłudzaniu VAT, o tyle teraz konkurencja stała się bardziej cenowa. Importer musi sprzedawać taniej niż Orlen, którego ceny są rynkowym punktem odniesienia. Orlen, by bronić się przed importerami, też obniża ceny, bo przy wysokich marżach rafineryjnych i dużych wolumenach może sobie na to pozwolić. Ten mechanizm obniża tzw. premię lądową, ale bardziej bije w importerów (jak Unimot) niż w rafinerie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Unimot rzucił się na ratunek kursowi