UOKiK dobrał się do PGNiG

Zasady rozwiązywania umów gazowych szkodzą konkurencji, ale na liście barier ten problem jest daleko z tyłu.

Konkurenci uważają, że zmiana polityki giganta nie wystarczy, by zaistniał rynek

Zasady rozwiązywania umów gazowych szkodzą konkurencji, ale na liście barier ten problem jest daleko z tyłu.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wszczął postępowanie przeciwko Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu (PGNiG). Zbada, czy gazowy monopolista nadużywa pozycji dominującej, wymuszając na odbiorcach niekorzystne zasady współpracy. Zdaniem urzędu długie okresy wypowiedzenia umów sięgające nawet 15 miesięcy przeszkadzają w rozwoju konkurencji. Gigant zapowiada, że odniesie się do zarzutów w ciągu dwóch tygodni. Potencjalni konkurenci, którzy z mozołem próbują dostać się na rynek, podzielają wprawdzie opinię regulatora, ale szybko dodają, że na liście barier, ten problem zajmuje odległą pozycję.

— Takie zapisy w umowach to skutek stosowania przez operatora systemu przesyłowego, czyli Gaz-System, sztywnego i nieprzystającego do realiów zliberalizowanego rynku tzw. kodeksu sieciowego. Wymusza on m.in., żeby PGNiG do końca września zadeklarowało plan przesyłu gazu na cały przyszły rok. Monopolista przekłada to więc na umowy z klientami. System mu na to pozwala, a w pewnym sensie wręcz wymusza — mówi Mariusz Caliński, prezes CP Energii.

Jego zdaniem, właśnie skostniała i nieelastyczna instrukcja ruchu i eksploatacji sieci przesyłu gazu jest w ścisłej czołówce listy barier, z którymi muszą borykać się konkurenci PGNiG. Nie pozwala m.in. na rozwój hurtowego handlu gazem, bo brakuje tzw. wirtualnego punktu w sieci.

 

Zapasy i granice

Na pierwszą lokatę na liście barier zasługuje ustawa, która wymusza na firmach utrzymywanie zapasów gazu.

— Problem polega na tym, że wszystkie magazyny są kontrolowane przez PGNiG. Konkurentom zainteresowanym ich wykorzystaniem monopolista odpowiada, że nie dysponuje wolnymi pojemnościami, co zresztą jest zgodne z prawdą, bo magazynów jest za mało i spółka wykorzystuje je na własne potrzeby. Czekamy więc na liberalizację ustawy, która ma podwyższyć pułap, od którego sprzedawca jest zobowiązany utrzymywać zapasy, z 50 do 100 mln m3 —mówi szef CP Energii.

Brak dostępu do magazynów to problem, który napotykają potencjalni importerzy. Drugim jest brak możliwości wykorzystywania tzw. interkonektorów, czyli połączeń między krajową siecią gazową a zagranicznymi.

— W tej dziedzinie na szczęście powoli coś się zmienia. W lipcu odbędzie się aukcja nowej przepustowości, 0,5 mld m3, na zachodniej granicy. To druga taka aukcja. W wyniku poprzedniej, która odbyła się w 2009 r., PGNiG zarezerwowało ponad 90 proc. przepustowości — zaznacza Mariusz Caliński.

 

Spóźniona mapa

Na razie firmy, które chcą handlować gazem w Polsce, mogą więc robić to, pod warunkiem że kupią produkt PGNiG.

— Jak w takich warunkach mamy konkurować — pyta prezes CP Energii.

Konkurenci PGNiG z utęsknieniem czekają na liberalizację, która — ich zdaniem — postępuje zbyt wolno. Pierwszy etap ma szansę rozpocząć się 1 stycznia, co na łamach "Pulsu Biznesu" zapowiadał Marek Woszczyk, prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

— Z nadzieją patrzymy na działania URE, choć na razie nie dostaliśmy nic poza deklaracjami. Czekamy na spóźnioną mapę drogową liberalizacji rynku — mówi Mariusz Caliński.

Tymi problemami nie zajmie się UOKiK, bo wszczęte właśnie postępowanie dotyczy tylko wąskiego aspektu działalności PGNiG. Za nierynkowe, zdaniem urzędu, warunki umów z odbiorcami teoretycznie grozi mu kara sięgająca 10 proc. rocznych przychodów. Podobnie za inne postępowanie antymonopolowe dotyczące odmowy zawarcia umowy na sprzedaż gazu ze spółką Nowy Gaz, które urząd rozpoczął w grudniu. Praktyka wskazuje jednak na to, że — nawet jeśli UOKiK udowodni zarzuty — kary nie będą tak dotkliwe.

— Kary na takim poziomie wymierza się w praktyce niezmiernie rzadko i tylko wówczas, gdy działania podmiotu, wobec którego toczy się postępowanie, okażą się szczególnie szkodliwe. Ostatni taki przypadek zdarzył się w 2009 r., gdy badaliśmy sprawę kartelu na rynku cementowym — mówi Grzegorz Materna, dyrektor Departamentu Ochrony Konkurencji w UOKiK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / UOKiK dobrał się do PGNiG