UOKiK karał firmy na wyrost

opublikowano: 06-06-2013, 00:00

Przez 7 lat tylko 15 proc. kwot nałożonych przez urząd antymonopolowy kar trafiło do budżetu państwa. Urząd złagodniał i teraz preferuje ugody

Co jakiś czas media donoszą o gigantycznych karach finansowych nakładanych na przedsiębiorców przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Najwyższe sankcje spadały zazwyczaj na firmy za udział w kartelach oraz za brak współpracy z inspektorami w czasie kontroli. Urząd kierowany przez Małgorzatę Krasnodębską-Tomkiel był najsurowszy w 2009 r., kiedy ukarał firmy rekordową kwotą 558 mln zł. Okazuje się, że polityka twardej ręki niezbyt się sprawdza. W okresie 2006-12 UOKiK wydał decyzje o karach wartości około 2 mld zł, jednak w ciągu tych lat udało mu się prawomocnie wyegzekwować tylko 295,8 mln, co oznacza jedynie 15-procentową skuteczność. Jak tłumaczy to urząd antymonopolowy?

— Wysokość kar nałożonych i wpłaconych jest różna ze względu na odwołania i rozprawy sądowe. W większości przypadków kary wpłacone w danym roku dotyczą decyzji z lat poprzednich — mówi Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK.

Mierna skuteczność

Jednak 7 lat to dość długi okres, który pozwala na ocenę skuteczności karania.

— Gdy w 2000 r. zacząłem pracę w UOKiK, decyzje o karach finansowych wydawano rzadko, a gdy już kogoś ukarano, to niską kwotą. Później urząd doszedł do wniosku, że łagodne traktowanie nie przynosi efektów, i zaostrzył kurs — były coraz wyższe. Ze względu na odwołania do sądów nie pokrywają się kwoty kar nałożonych i wpłaconych w danym roku. Jednak skuteczność ich egzekwowania w ciągu 7 lat na poziomie 15 proc. mówi sama za siebie — podkreśla Aleksander Barczewski, radca prezesa UOKiK w latach 2000-08.

Zdaniem UOKiK, jego aktywność nie może być mierzona wysokością nałożonych kar.

— Gdyby przyjąć, że im wyższa kara, tym bardziej aktywny urząd, to zapewne w ciągu roku nakładalibyśmy maksymalne kary, a nie mierzylibyśmy ich wysokość w zależności od przewinienia — dodaje Małgorzata Cieloch.

UOKiK ma potężne możliwości dyscyplinowania. Może ukarać firmę nawet do 10 proc. jej rocznego przychodu. Sankcje finansowe są najboleśniejszą formą kary, cierpi także dobre imię, wizerunek i prestiż przedsiębiorcy. Oczywiście firmy mają prawo odwołać się do sądu i prawie zawsze z tego korzystają, ale proces może ciągnąć się nawet kilka lat. Na samo wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów trzeba czekać rok. Rekordową karę w historii (411 mln zł) UOKiK nałożył w 2009 r. na 7 cementowni za stworzenie kartelu i zmowy cenowe. Do dziś sprawa nie została prawomocnie zakończona.

Zmiana strategii

Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel niedawno zmieniła strategię. Zamiast szafować wysokością kar, stara się promować politykę leniency, czyli darowania kary lub jej zmniejszeniaw zamian za współpracę ze strony przedsiębiorców i ujawnianie przez nich nielegalnych porozumień. Z tego powodu w ubiegłym roku firmy otrzymały rekordowo niskie kary (166 mln zł).

— Niższa kwota nałożonych kar jest wynikiem m.in. wzrostu liczby decyzji zobowiązaniowych, czyli dobrowolnego zobowiązania się przedsiębiorców do zmiany nielegalnej praktyki. Jest to rozwiązanie korzystne dla firmy, ponieważ unika ona sankcji pieniężnej, oraz dla rynku, gdyż pozwala na szybsze wyeliminowanie niedozwolonych działań — mówi Małgorzata Cieloch.

Jako przykład skuteczności nowego podejścia wskazuje ubiegłoroczną decyzję wobec PGNiG. Spółka utrudniała swoim kontrahentom wypowiedzenie umowy dostarczania gazu w sytuacji zmiany sprzedawcy. Po interwencji UOKiK zobowiązała się do zmiany praktyki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane