„Klienci Tutlo – szkoły angielskiego online - wskazywali, że są wprowadzani w błąd odnośnie do zasad rezygnacji z umowy” – podano w komunikacie. Jak zaznaczono, Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podjął decyzję o postawieniu spółce zarzutów. Jeżeli się potwierdzą, grozi jej kara w wysokości do 10 proc. rocznych obrotów. Komunikat na stronie internetowej regulatora rynku nosi tytuł „Kosztowna lekcja z Tutlo”.
Niejasne warunki umowy
Urząd wyjaśnił, że Tutlo oferowało "umowy bez limitu" zawierane na 24 miesiące. Były one dzielone na trzy etapy, które mają gwarantować pełną swobodę w realizacji zajęć. UOKiK wskazał, że każdy etap ma przewidziany czas trwania i sugerowaną liczbę lekcji, co ma oznaczać, że to kursant decyduje, kiedy wykorzysta wszystkie lekcje, a niezrealizowane w jednym etapie zajęcia przechodzą na kolejny.
"Konsument, który zawarł taką umowę, może bez ważnego powodu zrezygnować z kursu dopiero po upływie czasu przewidzianego dla pierwszego etapu" – podkreślił UOKiK.
Ponadto - zgodnie z udostępnionymi informacjami - kurs można opłacić w formie rat, ale po rezygnacji z nauki klienci dowiadują się, że "raty zapłacone przez nich do dnia zakończenia kursu nie wystarczą na pokrycie wynagrodzenia żądanego przez spółkę".
Z tego powodu - jak zaznaczył Urząd - pomimo zakończenia nauki mogą zostać zobowiązani do zapłaty różnicy pomiędzy sumą tych rat a wysokością wynagrodzenia wyliczonego przez Tutlo.
"Z chwilą rezygnacji muszą również zapłacić za wszystkie lekcje, które spółka sugerowała dla pierwszego etapu nauki, niezależnie od tego, czy zajęcia z lektorem faktycznie się odbyły" - przekazano.
Na niekorzyść klientów
Warunki wynikające z umowy mogą – w ocenie UOKiK - być dla konsumentów niezrozumiałe. Urząd zwrócił uwagę, że spółka posługuje się w nich pojęciami takimi jak „opłata za część stałą” i „opłata za część efektywnościową”, które nie zostały precyzyjnie zdefiniowane.
„Konsumenci nie są w stanie na tej podstawie samodzielnie przewidzieć skutków finansowych rezygnacji z kursu” – podkreślił. "W efekcie są przekonani, że po rozwiązaniu umowy ich zobowiązania finansowe zostaną zakończone. Tymczasem, ze względu na niejasne warunki umowy, muszą dopłacić różnicę pomiędzy sumą zapłaconych rat, a wysokością żądanego przez spółkę wynagrodzenia" – dodał.
UOKiK przekazał ponadto, że po wypowiedzeniu umowy spółka miała przedstawić konsumentowi porozumienie, które potwierdzało wysokość wynagrodzenia i zrzeczenie się dalszych roszczeń przez konsumenta. Dokument wysyłany był elektronicznie "w sposób sugerujący, że jego zaakceptowanie jest niezbędne do zakończenia współpracy". W rzeczywistości – wskazał UOKiK - podpisanie porozumienia mogło pogorszyć sytuacje konsumenta.
"W razie sporu ze spółką mógłby mieć trudności z dochodzeniem roszczeń od firmy oraz udowodnieniem, że wysokość wyliczonego przez Tutlo wynagrodzenia jest niezasadna" - wyjaśnił Urząd.
Tutlo złoży wyjaśnienia
Tutlo w przesłanym PB oświadczeniu wskazało, że aktywnie współpracuje z UOKiK, przekazując niezbędne materiały i udzielając informacji dotyczących prowadzonej działalności.
"W wyznaczonym terminie przygotujemy i przekażemy do Urzędu kolejne wyjaśnienia i propozycje odnoszące się do najnowszego stanowiska UOKiK. Jednocześnie wyrażamy pełną gotowość do prowadzenia dalszego dialogu i współpracy z UOKiK w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości" - napisała platforma.
