Komisja Nadzoru Bankowego postanowiła zawiesić działalność Banku Staropolskiego w Poznaniu i skierować wniosek do sądu okręgowego o ogłoszenie upadłości banku. Staropolski miał być — według ogłoszonych hucznie planów — połączony z Invest Bankiem.
Podstawą decyzji KNB była trudna sytuacja banku.
Staropolski miał 30 listopada 1999 r. lukę w bilansie wysokości 466,6 mln zł. W komunikacie przeznaczonym dla klientów banku, KNB podała, że aktywa banku na 30 listopada wynosiły 431 mln zł, a zobowiązania były ponad dwa razy wyższe (959mln zł).
„Niedobór aktywów powodujący lukę w sumie bilansowej wyniósł 527 mln złotych, a po uwzględnieniu funduszy własnych banku 466 mln zł. Staropolski od dłuższego czasu lokował środki w bankach zagranicznych, które następnie były przeznaczane na kredytowanie firm będących jego akcjonariuszami i podmiotów z nimi związanymi uczestniczącymi w systemie Auto- -Kredyt-Polska. W ten sposób bank omijał przepisy prawa bankowego, które wyznaczają normy koncentracji zaangażowania kredytowego. Proceder ten doprowadził faktycznie do sytuacji, iż Bank Staropolski stał się niewypłacalny” — brzmi fragment uzasadnienia KNB.
Bank został zobowiązany do opracowania programu postępowania naprawczego. Podstawowym założeniem programu miało być odzyskanie środków od grupy akcjonariuszy powiązanych z systemem Auto-Kredyt-Polska.
Dokument taki nie został nigdy przedstawiony Komisji Nadzoru Bankowego, a akcjonariusze nie wykazali choć odrobiny dobrej woli, by uregulować zobowiązania wobec BS.
— Ze względu na indentyfikację przez klientów Banku Staropolskiego z Invest Bankiem trzeba wyjaśnić, że w 1999 r. zmienił się skład akcjonariatu Invest Banku. Kontrolę nad Invest Bankiem przejęła grupa inwestorów związanych z Telewizją Polsat i nie ma powodu, aby klienci Invest Banku byli zaniepokojeni decyzjami Komisji Nadzoru Bankowego podjętymi w stosunku do Banku Staropolskiego — twierdzą przedstawiciele Invest Banku.
— Klienci Banku Staropolskiego nie powinni wpadać w panikę. Otrzymają zdeponowane w banku banku pieniądze, ponieważ miały one ochronę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Zwłaszcza że średnia wartość depozytu w BS nieznacznie przekracza 3 tys. zł — uspokajała wczoraj Ewa Kwecka-Włodarczak, prezes BFG.