Rok 2002 jest wyjątkowo trudny dla przedsiębiorstw. W stosunku do roku poprzedniego zarówno w Polsce, jak i w całej Europie notuje się kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby postępowań i postanowień układowych oraz upadłościowych. Stosunkowo dobrze wypadają w tych statystykach małe i średnie przedsiębiorstwa usługowe.
Ostatnie lata nie były szczególnie korzystne dla ogólnoświatowego biznesu. Zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych znacznie zwiększyła się liczba upadłości. Co więcej, statystyki te nie dotyczą jedynie małych i średnich firm, których stała rotacja na rynku nie dziwi już tak bardzo, ale również międzynarodowych gigantów, po których nikt nie spodziewałby się tak znacznych problemów finansowych. Również w Polsce rok 2001 charakteryzował się wysoką tendencją wzrostową liczby wniosków i postanowień o upadłościach i układach. W stosunku do poprzedniego roku do sądów wpłynęło prawie o 50 proc. więcej wniosków upadłościowych oraz o 76 proc. więcej o postępowanie układowe.
Z największymi problemami borykały się w pierwszym półroczu tego roku firmy z branży budowlanej i przetwórstwa spożywczego. Problem ten dotyczył nie tylko Polski, ale i całej Europy. Największym zaskoczeniem były upadki dużych, międzynarodowych koncernów, takich jak Swiss Air czy Moulinex. Potwierdziła się w tych przypadkach teoria o niskiej odporności na problemy gospodarcze największych, zdawałoby się więc, że najsilniejszych, firm. Ich podatność na wahnięcia koniunktury jest wynikiem braku elastyczności.
— Najlepsza sytuacja miała miejsce w przedsiębiorstwach specjalizujących się w działalności usługowej. Mimo że firmy te mają największy udział w ogólnej liczbie upadłości, to właśnie z tego sektora wpłynęło najmniej wniosków — twierdzi Jacek Tulczyjew z Coface Intercredit.
Dodaje, że zjawisko to pozwala mieć nadzieję na stabilizację w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, w którym dominują firmy usługowe.
Mimo ponadprzeciętnego wzrostu liczby składanych wniosków o postępowanie upadłościowe i układowe, Polska nadal jeszcze różni się znacząco na korzyść od krajów zachodnioeuropejskich. Ogólna liczba układów i upadłości mających miejsce w zeszłym roku stanowiła jedynie 0,04 proc. wszystkich zarejestrowanych w Polsce firm. Średnia unijna dla porównania wynosi 0,9 proc.
— Niestety, ogólne tendencje panujące w naszym kraju każą przypuszczać, iż z roku na rok będziemy się coraz bardziej zbliżali do średniej europejskiej. Liczba złożonych wniosków o otwarcie układu oraz postanowień o układzie wzrosła w 2001 r. w porównaniu z 2000 r. o ponad 40 proc. — mówi Katarzyna Kompowska, prezes firmy Coface Intercredit.
Najwięcej wniosków o postępowanie układowe i upadłościowe składano w ostatnim roku w województwach mazowieckim, śląskim, wielkopolskim, dolnośląskim i pomorskim. Sytuacja ta wynika przede wszystkim z ogólnej liczby przedsiębiorstw funkcjonujących w tych regionach. W niektórych województwach liczby bezwzględne nie wskazywałyby na szczególnie trudną sytuację, jednak w porównaniu z rokiem poprzednim wzrost jest niespotykanie duży.
— O ponad 150 proc. wzrosła liczba wniosków o układ w województwach opolskim, podlaskim i świętokrzyskim. Pod względem postanowień upadłościowych na czele znajdują się województwa lubelskie i lubuskie — w porównaniu z poprzednim rokiem zanotowano tam wzrost o 200 proc. — wymienia Jacek Tulczyjew.
Dodaje, iż przy podejmowaniu decyzji o miejscu rozpatrywania wniosku dobrze jest zwrócić uwagę, w których sądach okres trwania procesu jest najkrótszy. Jest tak z reguły w mniejszych miejscowościach, w których liczba składanych wniosków nie jest tak duża, jak na przykład w Warszawie, Katowicach czy Wrocławiu.