Upadek z układem i prokuratorem

Maria Trepińska
opublikowano: 2004-12-07 00:00

Jutro walne Węglozbytu zdecyduje o dalszych losach spółki, której straty przekroczą 76 mln zł. Zawirowania w spółce oprą się o prokuraturę.

Korzystając z koniunktury na węgiel prawie wszystkie firmy notują gigantyczne zyski. Prawie wszystkie, bo grubo pod kreską znajduje się Centrala Zbytu Węgla Węglozbyt, kontrolowana przez należącą do skarbu państwa Kompanię Węglową (KW). Zajmujący się handlem gigant z czasów PRL balansuje dziś na granicy bankructwa, a jego strata po dziewięciu miesiącach przekroczyła 73 mln zł.

To ci dopiero fant

Zarząd Węglozbytu, którym kieruje od października Jerzy Góra, zwołał nadzwyczajne walne, które ma podjąć uchwałę w sprawie dalszego istnienia spółki. Rozpoczęło się ono 9 listopada, ale zostało przerwane.

— Jutro powinny zapaść kluczowe dla firmy decyzje — mówi Jerzy Góra, prezes Węglozbytu.

Na walnym zarząd zamierza przedstawić program naprawczy oraz zaproponować przyjęcie uchwały, dotyczącej wniosku o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu. To nie oznacza końca tej firmy. Według Maksymiliana Klanka, prezesa KW, Węglozbyt ma szansę nadal prowadzić działalność.

— Może być naszym operatorem handlowym, ale wymaga głębokiej restrukturyzacji — uważa szef koncernu, w którego skład wchodzi 21 kopalni.

Nie ujawnia jednak pomysłu na Węglozbyt, którego akcje dostał w ramach dokapitalizowania.

Będzie rentgen

Zarząd KW czeka na wyjaśnienie, jak to się stało, że Węglozbyt notuje gigantyczne straty. Na koniec roku wyniesie ona prawie 76 mln zł. Tymczasem jeszcze w 2003 r. miał 2 mln zł zysku.

— Obecne kierownictwo spółki zamierza złożyć doniesienie do prokuratury na poprzedni zarząd, którym kierował Ryszard Wysocki. Chodzi o działanie na szkodę firmy — mówi nasz rozmówca.

— Jestem zdziwiony taką wysoką stratą, ale nie będę tego komentował — mówił nam niedawno Ryszard Wysocki.

Z kolei Andrzej Anklewicz, przewodniczący rady nadzorczej Węglozbytu i były wiceminister spraw wewnętrznych, obarcza kłopotami firmy jej... głównego właściciela. Według niego, kłopoty wynikają z faktu, że Kompania Węglowa nie dostarczała byłej centrali węgla. Innego zdania jest oczywiście zarząd KW.

Możesz zainteresować się również: