Upadła spółka z listy ostrzeżeń

opublikowano: 05-02-2013, 00:00

Opulentia, w której pracował bohater afery WGI, złożyła wniosek o upadłość. Winą za to obarcza KNF.

A miało być tak pięknie — jeszcze latem ubiegłego roku inwestycyjna spółka Opulentia zapowiadała szybki debiut na NewConnect, budowę kompleksu 111 apartamentów w warszawskim Ursusie i inwestycje portfelowe w małe i średnie przedsiębiorstwa. Tymczasem pod koniec stycznia zgłosiła wniosek o ogłoszenie upadłości likwidacyjnej.

— Decyzja ta podyktowana jest brakiem realnych możliwości kontynuowania dotychczasowej działalności, a co za tym idzie — trudnością z utrzymaniem płynności finansowej i terminowym regulowaniem bieżących zobowiązań spółki — poinformował w komunikacie prasowym Sebastian Filaber, prezes Opulentii.

O warszawskiej spółce głośno zrobiło się pod koniec września, gdy wyszło na jaw, że dyrektorem ds. private equity jest w niej Maciej Soporek — niegdyś współtwórca i młoda gwiazda Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI), która z hukiem upadła w 2006 r., zostawiając na lodzie 1,4 tys. klientów z roszczeniami przekraczającymi 300 mln zł.

Spółka szybko odsunęła feralnego dyrektora na drugi plan, a potem poinformowała, że bohater afery już w niej nie pracuje — Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zdążyła się jednak jej przyjrzeć i Opulentia wylądowała na liście ostrzeżeń publicznych. Dziś zarząd spółki obwinia KNF o doprowadzenie jej do upadłości.

— Sytuacja, w której znalazła się spółka, jest bezpośrednią konsekwencją podważenia wiarygodności Opulentia, spowodowanego wpisaniem spółki na listę ostrzeżeń publicznych KNF. Wpis ten, choć w ocenie zarządu pozbawiony jest faktycznych podstaw, pociągnął za sobą wiele wizerunkowych i biznesowych konsekwencji, w tym zerwanie relacji ze strategicznymi instytucjami finansowymi, rezygnację ze współpracy partnerów finansowych, członków rady nadzorczej, a także kluczowych pracowników — oświadczył prezes. Kontra KNF była krótka.

— Za działania spółki odpowiadają jej władze — powiedział PAP Łukasz Dajnowicz, rzecznik komisji. Zarząd Opulentii zapewnia, że wartość rynkowa aktywów i suma należności spółki „przekracza łącznie 13 mln zł, pokrywając w ponad 110 proc. łączną sumę roszczeń wszystkich wierzycieli”.

Ma ich spłacić w ciągu maksymalnie 2,5 roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu