Upadłość Ganta nie wywoła paniki

EG
opublikowano: 2013-10-17 08:02

Legnicki deweloper jest przypadkiem szczególnym. Jego upadłość jest spodziewana, ale nie powinna skomplikować współpracy innych deweloperów z bankami.

Zarząd zarejestrowanego w Legnicy dewelopera Gant Development złożył wniosek o upadłość układową. Niespodzianki nie było. Negocjacje z wierzycielami o restrukturyzacji zadłużenia trwały od marca a ich końcowa data była wielokrotnie przesuwana. Paradoksalnie kurs akcji Ganta na zamknięciu sesji w środę nawet wzrósł o 17 proc. Tydzień temu troje wierzycieli złożyło wniosek o likwidację spółki. Sąd ma go rozpatrzyć 30 października, ale fundusze posiadające obligacje spółki na ten wariant się przygotowały. Copernicus odpisał ich wartość. Idea TFI po pierwszym wniosku uspokajała, że jej obligacje są zabezpieczone na nieruchomości Ganta.

- W naszym portfelu nie będzie odpisów z powodu złożenia obu wniosków o upadłość, oprócz tych rezerw, które już zrobiliśmy – mówi Andrzej Szornak, wiceprezes Idei TFI.

Upadłość PBG w czerwcu zeszłego roku spowodowało panikę na rynku budowlanym. Instytucje finansowe wystraszyły się całego sektora. Znaczenie Ganta dla sektora deweloperskiego jest jednak dużo mniejsze. Dlatego uczestnicy nie spodziewają się powtórki.

- Problemy Ganta nie wynikają wyłącznie ze złej sytuacji rynku mieszkaniowego, bo ta się poprawia. Wynikają z kilku czynników, z których najważniejszym jest struktura i sposób finansowania spółki. Dlatego nie powinny wpływać na ocenę stabilności innych podmiotów przez instytucje finansowe – mówi Marek Koziarek, dyrektor departamentu finansowania nieruchomości banku Pekao.

- Firmy mające silny bilans nadal będą dostawały finansowanie na rozsądnych warunkach. Banki przyjrzą się dwa razy dokładniej tym, których sytuacja budzi obawy. Można jednak pokusić się o stwierdzenie, że sytuacja Ganta była dalece gorsza od sytuacji jakiegokolwiek dewelopera na GPW – mówi Cezary Bernatek, analityk z Espirito Santo.

Wśród giełdowych spółek są takie, których zadłużenie jest wyższe niż średnia. Z restrukturyzacją finansową muszą się zmierzyć zarządy m.in. Marvipolu, Polnordu i JW. Construction. Czy spodziewają się usztywnienia w relacjach z instytucjami finansowymi? 

- Instytucje finansowe już teraz są usztywnione we współpracy z deweloperami, wymagają coraz więcej zabezpieczeń, stawiają więcej warunków. Myślę, że sytuację mogą wykorzystać te instytucje finansowe, którym to będzie po drodze. Te, które chcą nas finansować, patrząc na lata dobrej współpracy i dobre projekty nie wystraszą się – mówi Małgorzata Szwarc-Sroka, członek zarządu JW. Construction odpowiedzialna za finanse spółki.