UPS nie zapewni ciągłości pracy, ale przynajmniej zagwarantuje, że w przypadku braku zasilania nie straci się jej efektów.
Awarie zasilania przyczyniają się dość powszechnie do utraty informacji przechowywanych w systemach informatycznych. Wystarczy krótka przerwa w dostawach prądu, aby komputer utracił wszystkie informacje przechowywane w pamięci operacyjnej. Strata jest relatywnie niewielka, jeśli dotyczy dokumentów tworzonych w edytorach tekstów czy arkuszach kalkulacyjnych. Gorzej, jeśli problem dotyczy zmian w plikach z aplikacji typu CAD/CAM. Jednak z utratą efektów kilkudziesięciominutowej pracy w tego typu programach, mimo wszystko, też można sobie relatywnie łatwo poradzić. Naprawdę niebezpiecznie robi się wtedy, gdy nagła awaria zasilania uniemożliwi poprawne zamknięcie bazy danych.
— Przerwa w zasilaniu kojarzy się z kilkuminutowym brakiem prądu. Z punktu widzenia systemu informatycznego, największym problemem jest jednak nieprawidłowe zamknięcie aplikacji i baz danych. W tym drugim przypadku może nawet nastąpić utrata spójności bazy danych. Przed zamknięciem każda baza powinna być bowiem odpowiednio zindeksowana. Nagłe odcięcie zasilania uniemożliwia wykonanie tego procesu — przypomina Tomasz Starzec, dyrektor polskiego oddziału American Power Conversion, firmy dostarczającej systemy zasilania awaryjnego.
Recepta
W przytłaczającej większości przypadków, aby uniknąć tych przykrych konsekwencji, wystarczy kupić proste zasilacze awaryjne, czyli tzw. UPS-y. Nawet proste modele podtrzymają zasilanie przez kilka minut potrzebnych do zapisania danych i normalnego wyłączenia komputera. Pracować dalej co prawda nie można, ale przynajmniej nie straci się tego, co się zrobiło.
Takie prewencyjne zakupy naprawdę się przydają. Każda większa wichura powoduje przecież zerwanie wielu linii energetycznych. Warto też wspomnieć o wielkich awariach energetycznych, które kilkanaście miesięcy temu wstrząsnęły Stanami Zjednoczonymi i Europą Zachodnią. Powszechna ciemność nie ogarnęła jeszcze Polski, ale przyczyny tamtych wypadków nie zostały jednoznacznie wyjaśnione.
Grozi nam ciemność?
Tymczasem powoli, ale jednak postępuje liberalizacja polskiego rynku energetycznego. Pojawiają się przy tym głosy, że jej ubocznym skutkiem może się okazać pogorszenie „jakości” zasilania w energię elektryczną. Umowy przesyłowe będą zawierane na krótsze okresy czasu, a co za tym idzie — ruch w sieciach przesyłowych będzie bardziej zmienny i przez to trudniejszy do opanowania.
— Raczej nie spowoduje to jakiegoś wielkiego kataklizmu, ale warto się przynajmniej w podstawowy sposób zabezpieczyć przed ewentualnymi konsekwencjami potencjalnych zaburzeń. Istnieje bowiem pewne prawdopodobieństwo, że po długoletniej poprawie parametrów zasilania w polskich sieciach przesyłowych może teraz dojść do pewnych zaburzeń — komentuje Tomasz Starzec.
