URE żąda prądu po cenie z 2001 r.

Agnieszka Berger
09-02-2006, 00:00

Huta chce od GZE 156 mln zł za przerwanie dostaw prądu. A na prezesa URE donosi do prokuratury, że nie ukarał dystrybutora.

Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny (GZE) ma wznowić dostawę prądu do Huty Łaziska (HŁ). Zażądał tego prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE), który w poniedziałek wezwał GZE do wykonania postanowienia URE z października 2001 r., nakazującego dostawę energii do rozstrzygnięcia sporu między hutą a GZE. Spór o należności, ceny energii i przesyłu toczy się od 8 lat.

Kłopoty dystrybutora...

Problem w tym, że do niedawna i GZE, i prezes URE byli przekonani, że postanowienie sprzed ponad czterech lat nie obowiązuje, bo albo zostało uchylone przez URE w listopadzie 2001 r., albo wykonane (bo GZE w październiku 2001 r. wznowił dostawę, ale przerwał ją po miesiącu, gdy huta nie płaciła). Według Radosława Miśkiewicza, szefa spółki Gemi kontrolującej hutę, kolejne sądy podważyły oba twierdzenia.

— W 2004 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że prezes URE nie mógł decyzją z listopada uchylić wcześniejszego postanowienia, upadła więc argumentacja regulatora i GZE. Wtedy URE i dystrybutor zmienili front, stwierdzając, że postanowienie zostało wykonane — mówi Radosław Miśkiewicz.

GZE tłumaczy, że zastosował się do postanowienia regulatora, ale 14 listopada przestał dostarczać prąd, bo HŁ nie uregulowała rachunku. Radosław Miśkiewicz przekonuje, że huta zapłaciła, potrącając należność z nadpłaty wobec dystrybutora. GZE kwestionuje nadpłatę. Według HŁ, wątpliwości zostały rozstrzygnięte na korzyść huty przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a potem sąd apelacyjny.

— Oba stwierdziły, że postanowienie obowiązuje, a spór nie został ostatecznie rozstrzygnięty — twierdzi Radosław Miśkiewicz.

Sąd uznał, że GZE ma dostarczać hucie prąd zgodnie z postanowieniem URE z 2001 r., czyli na warunkach umowy z lipca 2001 r. — po 67 zł za MWh. Leszek Juchniewicz, prezes URE, jest zdziwiony, że sąd wydał decyzję, abstrahując od realiów ekonomicznych.

— Nie ma na rynku energii w takiej cenie. W grupie taryfowej, w której jest HŁ, średnia cena wynosi 129 zł za MWh — mówi dyrektor Marek Kleszczewski z GZE.

Dodaje, że już w 2001 r. huta była uprzywilejowana, bo kupowała prąd po specjalnej cenie, produkowany z dotowanego węgla.

Jego zdaniem, decyzja sądu i wydane po niej upomnienie regulatora są bezprzedmiotowe i zagrażają płynności GZE, bo dostawy do HŁ nie zostały uwzględnione w taryfie. Dodaje, że zastosowanie się do wezwania naraziłoby zarząd GZE na zarzut działania na szkodę spółki i na roszczenia odbiorców, którzy mogą chcieć energii po takiej cenie jak HŁ.

...i regulatora

Konsekwencje mogą być większe.

— Oczekujemy zadośćuczynienia za szkody, jakie huta poniosła w związku z przerwaniem dostaw. Chodzi o koszty przestoju i różnicę w cenie energii, którą przez ponad trzy lata HŁ musiała kupować drożej od innych: PSE, PKE i PAK. Oszacowaliśmy szkody na 156 mln zł — mówi Radosław Miśkiewicz.

Kłopoty może mieć też URE. Według Radosława Miśkiewicza, huta złożyła zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez prezesa URE przestępstwa polegającego na narażeniu na szkodę budżetu.

— Regulator powinien ukarać GZE za niezastosowanie się do postanowienia. Kara może wynieść do 15 proc. przychodów — dodaje szef Gemi.

Radosław Miśkiewicz podkreśla, że zawiadomienie prokuratury nie jest formą nacisku. Chodzi wyłącznie o respektowanie prawa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / URE żąda prądu po cenie z 2001 r.