Urlopy pracownicze: wątpliwości wyjaśnione

Aleksandra Minkowicz-Flanek
19-02-2003, 00:00

Kolejne nowelizacje kodeksu pracy objęły w ostatnich latach blisko 100 przepisów. Zmiany wprowadzone w 2002 r. dotyczyły m.in. regulacji urlopów wypoczynkowych. Z pozoru proste i logiczne normy stawały się bezużyteczne, gdy np. rozkład czasu pracy odbiegał od standardowego albo pracownik zmieniał pracodawców. Ostatnie zmiany rozwiały część wątpliwości.

Nowelizacja uzupełniła i wyjaśniła przepisy regulujące kwestie nabywania urlopu.

Trzeba przepracować sześć miesięcy, żeby uzyskać prawo do pierwszego urlopu, stanowiącego połowę urlopu, który uzyskalibyśmy po roku pracy. Oznacza to, że człowiek rozpoczynający pracę po studiach, po sześciu miesiącach nabywa prawo do 10 dni urlopu. Nowelizacja k.p. w art. 153 § 2 wyjaśnia, co dzieje się dalej: „z upływem roku pracy przysługuje prawo do pozostałej części urlopu przysługującej po przepracowaniu roku”. Po roku pracy pracownik nabywa więc prawo do kolejnych 10 dni, a do dalszych — w każdym następnym roku kalendarzowym. Nabywa je „z góry” w latach kalendarzowych — prawo do każdego kolejnego urlopu powstaje w styczniu, w pełnym wymiarze.

Nowelizacja rozwiała wątpliwości, czy pracownikowi przysługuje urlop między pierwszym i kolejnym. Bo przecież jeżeli pracownik rozpoczął pracę 1 kwietnia 2001 r., to prawo do urlopu w połowie wymiaru (10 dni) nabył 1 października 2001 r. Prawo do urlopu w pełnym wymiarze (kolejne 10 dni) nabył 1 kwietnia 2002 r. (po roku pracy). Natomiast następny — już pełny 20-dniowy urlop — przysługuje mu dopiero po 1 stycznia 2003 r. Czyli przez pierwsze 20 miesięcy przysługiwało mu 20 dni urlopu. Czy to sprawiedliwe? Nie do końca. W lepszej sytuacji jest ten, kto zaczął pracę w grudniu. Najbardziej traci pracownik zatrudniony w styczniu (20 dni urlopu w ciągu 23 miesięcy). Nowelizacja potwierdziła interpretację przepisów stosowaną w poprzednim stanie prawnym — nie jest ona korzystna dla pracownika, ale stała się jasna. Przepis w nowym brzmieniu wszedł w życie 29 listopada 2002 r.

Na gruncie starych przepisów kłopoty mogło sprawiać obliczanie urlopów, gdy pracownik zmieniał pracodawców. Szczególne trudności wiązały się z obliczaniem urlopów dla osób, które rozwiązały stosunek pracy z jednym pracodawcą w poprzednim roku kalendarzowym i nawiązały kolejny stosunek pracy z nowym pracodawcą, w następnym roku. Obecnie jest już jasne, jak taką sytuację traktować.

Zasada ogólna stanowiła i stanowi, iż każdy pracodawca udziela tyle urlopu, ile proporcjonalnie wynika z czasu, jaki przepracował u niego pracownik w roku kalendarzowym. Jeżeli więc pracownikowi przysługuje 20 dni urlopu, a zmienił pracę 1 kwietnia, nowy pracodawca ma obowiązek udzielić mu 15 dni urlopu, ponieważ u niego przepracuje 3/4 roku. Taką samą zasadę stosuje się po nowelizacji do pracownika podejmującego pracę u kolejnego pracodawcy w ciągu innego roku kalendarzowego niż ten, w którym ustał jego stosunek pracy z poprzednim pracodawcą. Zdarzało się, że przepisy interpretowano w sposób, który nakazywał nowemu pracodawcy udzielenie pełnego urlopu, „należnego” za cały rok kalendarzowy. Nowelizacja to wykluczyła. Należy uznać, że słusznie.

Za tydzień regulacje związane m.in. z nietypowym rozkładem czasu pracy.

Autor tekstu pracuje w Kancelarii Salans.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Minkowicz-Flanek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Urlopy pracownicze: wątpliwości wyjaśnione