Urząd karze, firmy nie płacą

Roman Grzyb, Jarosław Królak
opublikowano: 2005-01-27 00:00

W 2004 r. UOKiK ukarał firmy na rekordową kwotę 151 mln zł. Cóż z tego, skoro zapłaciły one jedynie 2 mln zł. Urzędu nie trzeba się bać?

Tylko niewielka część kar nakładanych na firmy przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) jest egzekwowana. Dlaczego? Bo ukarani łatwo mogą odwołać się do wyższych instancji (z czego prawie wszyscy korzystają), a sprawy potrafią ciągnąć się latami. Cezary Banasiński, prezes UOKiK, twierdzi, że zna przyczyny niskiej skuteczności egzekucji kar.

— To nie jest kwestia skuteczności mojego urzędu, ale systemu sądowniczego. System ochrony konsumentów przed firmami monopolistycznymi nigdy nie będzie dobrze funkcjonował, jeśli sądy nie będą działały sprawnie — mówi prezes UOKiK.

Zdaniem Rafała Iniewskiego, szefa biura prawnego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan, powodem może być m.in. merytoryczna słabość niektórych decyzji UOKiK, co ułatwia przeciąganie spraw, a przede wszystkim powoduje uchylanie przez sąd decyzji prezesa urzędu.

Odwołanie, przeciąganie...

Co jakiś czas pojawiają się informacje o niebotycznych karach nakładanych na firmy. UOKiK skrupulatnie wysyła do dziennikarzy specjalne komunikaty. Potem wszystko cichnie. Na razie urząd nie chwali się jednak tym, ile pieniędzy ukarane firmy rzeczywiście zapłaciły. Bo nie ma czym, gdyż są to grosze. Prawo pozwala odwlec moment zapłaty, a nawet jej uniknąć. Od decyzji prezesa UOKiK przedsiębiorcy szybko się odwołują do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, potem do Sądu Apelacyjnego, wreszcie do Sądu Najwyższego.

Wystarczy przypomnieć rekordowej wysokości karę 54 mln zł nałożoną w 2001 r. na Telekomunikację Polską (TP). Sąd uchylił decyzję prezesa UOKiK. Firma kary nie zapłaciła.

— Gdy pojawiają się wątpliwości prawne, korzystamy ze swoich praw i odwołujemy się do sądu — mówi Barbara Górska, rzecznik TP.

Winne są sądy?

Cezary Banasiński uparcie wskazuje na sądy.

— Jeszcze niedawno pół roku czekało się na wyznaczenie daty pierwszej rozprawy w sądzie. Teraz już ponad rok. Nierzadko długie lata czeka się na prawomocny wyrok — mówi prezes UOKiK.

Przykładem przewlekłego postępowania sądowego może być sprawa słynnej niegdyś reklamy „Mariola okocim spojrzeniu”. Dopiero w ubiegłym roku, po sześciu latach, udało się doprowadzić sprawę do końca i sąd wydał prawomocny wyrok. Stwierdził, że reklama miała na celu obejście prawa, bo wówczas reklama piwa była zakazana.

— UOKiK ma odpowiednie uprawnienia. Jednak to przewlekłość procedur sądowych powoduje, że często są to uprawnienia „na papierze” — dodaje prezes Banasiński.

Duże kompetencje urzędu potwierdzają prawnicy.

— Jest tendencja wyposażania UOKiK w coraz to większe uprawnienia. Jednak urząd powinien lepiej z nich korzystać i solidniej przygotowywać decyzje — mówi Rafał Iniewski.

Zapaść wymiaru sprawiedliwości powoduje, że dawne monopole ciągle mają się dobrze.

— Odstrasza tylko kara dolegliwa i szybko wyegzekwowana — podsumowuje Michał Stolarek, prawnik z kancelarii Ożóg, Stolarek, Wolniewicz.