Urząd skarbowy przyjazny podatnikowi

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-09-15 00:00

Akcji typu „nasz klient — nasz pan”, „frontem do klienta”, „uśmiechnij się” — przeżyliśmy już tak wiele, że każdy z nas już się na nie uodpornił i doskonale wie, że najlepiej trzymać się od nich z daleka, bo niczego dobrego nie można się po nich spodziewać. Tak więc i deklaracja Stanisława Steca, odpowiedzialnego za aparat skarbowy wiceministra finansów, który zastąpił na tym stanowisku znanego podatnikożercę Wiesława Ciesielskiego, że chciałby dobrze traktować podatników, wzbudziła tyle samo nadziei co i obaw.

Już jednak dalsze wyjaśnienia nowego głównego poborcy podatkowego budzą więcej optymizmu. Bo podatnikom, przedsiębiorcom, tak naprawdę, wcale przecież nie chodzi o jakieś specjalne względy, ale o przywrócenie stanu normalności, by urzędnik skarbowy ścigał — i owszem — oszustów podatkowych, ale pomagał normalnemu podatnikowi, a nie kombinował, jak mu dokuczyć i utrudnić funkcjonowanie. Zostały podjęte poważne próby zmierzające do uczynienia systemu podatkowego bardziej przejrzystym i przyjaznym (odszkodowania od skarbu państwa za pomyłki, wiążące interpretacje prawa podatkowego, zawieszenie wykonania decyzji poprzez zabezpieczenie), ale wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że o wszystkim decydują ludzie, ich nastawienie, wzajemne relacje. Każde, nawet najlepsze prawo można różnie zinterpretować. I dotyczy to obu stron, zarówno urzędników skarbowych, jak i podatników, którzy jednak powinni pamiętać, że podatki nie są do lubienia, tylko do płacenia.