Urzędnicy blokują plan Morawieckiego

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2016-08-23 22:00

Uwolnienie przedsiębiorczości dzięki ograniczeniu kontroli firm napotkało zmasowany sprzeciw organów kontrolnych i niektórych resortów

Rząd Prawa i Sprawiedliwości jest kolejnym, który próbuje okiełznać zapalczywość organów kontrolnych, uprzykrzających i utrudniających życie przedsiębiorcom. Podobnie jak poprzednie, właśnie zderzył się z biurokratycznym lobby, próbującym nie dopuścić do ograniczenia swojej władzy nad firmami.

Potwierdza się reguła, że rządy się zmieniają, ale tzw. polska resortowa trwa nadal. Od czasu, kiedy 12 lat temu weszła w życie ustawa o swobodzie gospodarczej, kolejne ekipy starały się ucywilizować kontrole firm (np. tzw. pakiet Kluski, pakiet Szejnfelda czy konstytucja dla firm Piechocińskiego). Za każdym razem opór urzędniczego lobby powodował, że wchodziły regulacje szczątkowe, de facto nieograniczające działań kontrolerów.

Czy obecnie tzw. dobra zmiana pomoże przedsiębiorczości? Wszystko zależy od politycznej siły i stanowczości Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra rozwoju, którego projekt ograniczenia kontroli firm spotkał się z krytyką m.in. Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), Inspekcji Ochrony Środowiska, Inspekcji Weterynaryjnej, Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), Głównego Urzędu Miar (GUM), Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), Urzędu Regulacji Energetyki (URE) oraz kilku resortów.

Zagrożenia dla… kontrolerów

Sztandarowym programem obecnego rządu jest tzw. plan Morawieckiego, który w najbliższych latach ma ułatwiać i stymulowaćrozwój polskiej gospodarki. Jednym z jego filarów będzie ustawa o poprawie otoczenia prawnego przedsiębiorców, medialnie nazwana planem 100 dobrych zmian dla firm. Jego trzonem są nowości w ustawie o swobodzie gospodarczej, polegające na istotnym złagodzeniu uciążliwości i intensywności kontroli, którymi może nękać przedsiębiorców około 40 organów i instytucji państwowych.

Ministerstwo Rozwoju (MR) chce zmniejszyć ich siłę rażenia m.in. dzięki wprowadzeniu kilku zasad, m.in.: kontrola może być przeprowadzona dopiero po analizie prawdopodobieństwa łamania prawa przez firmę, wspólna kontrola kilku inspekcji będzie możliwa dopiero po uzyskaniu zgody firmy, zakazana będzie ponowna kontrola dotycząca tej samej „sprawy”, przedsiębiorcy otrzymają prawo wnoszenia sprzeciwu na przedłużenie czasu kontroli.

Tych kilka istotnych zmian stało się solą w oku urzędników i kontrolerów. Szczególnie krytyczną opinię przedstawił Roman Giedrojć, główny inspektor pracy. Jego zdaniem, już obowiązujące przepisy znacznie utrudniają realizację zadań inspekcji pracy, a przewidziane w projekcie ograniczenia kontroli… uprzywilejowują przedsiębiorców.

„Wejście w życie projektowanych rozwiązań wpłynęłoby negatywnie na skuteczność realizacji nadzoru i kontroli przestrzegania prawa pracy, w tym zasad BHP oraz legalności zatrudnienia. Ich efektem może być zablokowanie działalności kontrolnej PIP u przedsiębiorców” — alarmuje Roman Giedrojć.

Podkreśla, że w przypadku inspekcji pracy nie jest możliwe planowanie i przeprowadzanie kontroli dopiero po dokonaniu analizy, czy firma narusza przepisy, bo PIP kontroluje także firmy w których… „nie występuje największe prawdopodobieństwo naruszenia prawa”. Główny inspektor pracy domaga się wyłączenia PIP spod obostrzeń projektu MR. Ostro z projektem polemizuje także Paweł Sałek, wiceminister środowiska.

Podkreśla, że inspekcja ochrony środowiska nie może najpierw analizować, czy dana firma łamie przepisy, a dopiero później wchodzić z kontrolą bo „to ustalenia kontroli mają być podstawą stwierdzenia naruszenia prawa oraz identyfikacji obszarów, w których nastąpiły naruszenia”. To właśnie takie praktyki, czyli kontrolowanie firmy po to, aby coś na nią znaleźć, chce ograniczyć plan Morawieckiego. Resort środowiska domaga się, aby kilka organów mogło równocześnie dokonywać kontroli niezależnie od tego, czy firma się zgadza czy nie.

Jacek Kucharski, zastępca głównego lekarza weterynarii, twierdzi, że konieczność przedkontrolnej analizy działań firmy „może spowodować zakłócenia od lat funkcjonującego mechanizmu kontroli urzędniczych”.

Andrzej Jakubiak, szef KNF, uważa, że ograniczenia nie powinny dotyczyć kierowanej przez niego instytucji, ponieważ jej zadaniem jest kontrolowanie firm, z których działalnością wiąże się duży poziom ryzyka dla rynku finansowego. Projekt stanowi również, że organy kontrolne będą musiały zamieszczać w Biuletynie Informacji Publicznej opisy przeprowadzonych analiz bezprawnych działań firm, a także ogólne schematy planowanych procedur kontrolnych. Spotkało się to z krytyką m.in. Macieja Bandy, prezesa URE.

„Udostępnienie ogólnego opisu sposobu przeprowadzania analizy może ujawniać metody operacyjne organów kontroli, jak też być źródłem kalkulacji przedsiębiorców, jak zabezpieczyć się przed ujawnianiem nieprawidłowości w czasie kontroli” — napisał Maciej Bando. Marek Niechciał, prezes UOKiK, ostrzega, że proponowane rozwiązania nie pozwolą kontrolować stacji benzynowych w celu monitoringu jakości sprzedawanych paliw.

Zaniepokojone resorty

Przeciwny propozycjom MR jest Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia, podkreślając, że w przypadku konieczności dokonania szybkich kontroli (np. w efekcie doniesień medialnych) wymóg analizowania ich zasadności opóźniałby rozpoczęcie inspekcji, których sprawność i szybkość decyduje o powodzeniu akcji kontrolnych. Postuluje, aby projektowane przepisy nie obejmowały firm prowadzących działalność leczniczą. Wyłączenia spod reżimu nowych regulacji organów administracji miar domaga się też Włodzimierz Lewandowski, prezes GUM.

Anna Streżyńska, minister cyfryzacji, uważa, że „zapewnienie przedsiębiorcy prawa do wniesienia sprzeciwu wobec każdorazowego przedłużenia czasu trwania kontroli w ramach działalności regulowanej może doprowadzić do sytuacji, w której przedsiębiorca będzie mógł skutecznie utrudniać jej przeprowadzenie”.

Zdaniem Sebastiana Chwałka, wiceministra spraw wewnętrznych, proponowane rozwiązania w pewnym zakresie mogą umożliwiać unikanie kontroli przez producentów i sprzedawców broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Czy resort rozwoju ulegnie krytykom i wycofa się ze swoich propozycji, czy je obroni — na razie nie wiadomo. Biuro prasowe poinformowało „PB”, że ministerstwo planuje zorganizowanie międzyresortowej konferencji uzgodnieniowej, podczas której projekt oraz opinie na jego temat będą analizowane.

SPECJALNIE DLA PULSU

Prezes musi wydać rozkaz

ADAM SZEJNFELD

były wiceminister gospodarki, twórca probiznesowego tzw. pakietu Szejnfelda

Jednym z najtrudniejszych zadań w ułatwianiu życia przedsiębiorcom jest ograniczanie kontroli. W tym zakresie bowiem mamy do czynienia z barierami nie tylko administracyjnymi, niechęcią urzędniczą czy wręcz z jej oporem, ale niestety także z blokadą polityczną. Niezrozumienie z jednej strony oraz obawa z drugiej zazwyczaj wystarczają, aby w dyskusji przeważały głosy urzędników, a nie praktyków. Dlatego za każdym razem, gdy jakiś rząd, także nasz, ograniczał kontrole firm, to nawet po sukcesach i tak biurokratyczna hydra z czasem podnosiła głowę. W tym zakresie żaden rząd nie osiągnie trwałego celu, jeżeli jego polityczny szef osobiście nie zaangażuje się w konieczne zmiany. Obawiam się więc, że wicepremier Morawiecki sam nie da rady. To prezes Kaczyński musi uderzyć pięścią w stół.

Trzeba ocenić praktykę

KATARZYNA URBAŃSKA

była szefowa biura prawnego Konfederacji Lewiatan, ekspertka m.in. ds. swobody gospodarczej

Wielokrotnie brałam udział w pracach nad nowelizacjami ustawy o swobodzie gospodarczej, także w zakresie łagodzenia zasad kontrolowania przedsiębiorców. Dobre dla firm rozwiązania zawsze były blokowane przez gremia urzędnicze i kontrolne. Co prawda kilka korzystnych regulacji udało się wprowadzić, jednak równocześnie dodawano wiele wyjątków osłabiających ich skuteczność. Praktycznie za każdym razem instytucje kontrolne próbowały, nierzadko skutecznie, wymknąć się spod ograniczeń, by nie podlegać obostrzeniom. Ich skłonność do tego będzie zawsze, bo to jest dla nich naturalne, tak jak dla firm naturalna jest potrzeba większej swobody. Nie dziwi mnie, że tym razem jest tak samo. Minister rozwoju powinien dokonać oceny funkcjonowania w ostatnich latach probiznesowych regulacji, przepisów dotyczących kontroli firm i taki materiał zaprezentować rządowi i instytucjom kontrolnym. Mając takie argumenty łatwiej byłoby mu przekonać do swoich reformatorskich propozycji. Bez tego będzie mu znacznie trudniej, chyba że uzyska pełne wsparcie swoich politycznych decydentów.

Morawiecki musi być twardy

JANUSZ PIECHOCIŃSKI

były minister gospodarki, twórca projektu tzw. konstytucji dla firm

Plan Morawieckiego będzie którymś z kolei w ostatnich latach pakietów deregulacyjnych. Wiele było podejść i prób ulżenia przedsiębiorcom i uwolnienia gospodarki od urzędniczych barier. Zawsze wyciągano armaty przeciwko reformatorskim projektom. Organy kontrolne protestowały przeciwkoograniczaniu ich kompetencji. Obecnie jest podobnie. Wicepremier Morawiecki musi się twardo i konsekwentnie postawić, jeżeli chce dopiąć celu. Musi oponentom tłumaczyć, że wszyscy w Polsce, także urzędnicy i kontrolerzy, żyją z przedsiębiorców. Jeżeli firmy nie będą się rozwijać i zatrudniać, to budżet nie będzie dostawał pieniędzy, także na ich utrzymanie. Ponadto powinien zawrzeć sojusz z organizacjami przedsiębiorców i budować ich dobry wizerunek w rządzie.