Urzędnicy przyjrzą się goliźnie w reklamie

Rzecznik praw obywatelskich alarmuje, że roznegliżowane kobiety demoralizują konsumentów. Domaga się interwencji UOKiK

Erotyka i golizna są sprawdzonymi nośnikami treści reklamowych. Copywriterzy doskonale wiedzą, że billboardy czy telewizyjne spoty ociekające seksem przykują uwagę zarówno amatorów piękna kobiecego ciała, jak i zbulwersowanych strażników moralności. Liczy się skuteczność w dotarciu do jak największej grupy odbiorców. Irena Lipowicz, rzecznik praw obywatelskich (RPO), informuje, że trafia do niej coraz więcej skarg przeciwników nagości w miejscach publicznych. W ich imieniu zwróciła się więc o skontrolowanie kontrowersyjnych reklam do Adama Jassera, nowego prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

RPO testuje wrażliwość

Gdy Adam Jasser zastąpił w marcu na stanowisku Małgorzatę Krasnodębską- Tomkiel, kancelaria premiera tłumaczyła to potrzebą powierzenia funkcji szefa UOKiK osobie bardziej wyczulonej na dobro konsumentów. RPO postanowił tę wrażliwość przetestować. Poprzednia prezes urzędu odesłała ją z kwitkiem w styczniu ubiegłego roku, argumentując, że naruszenie zbiorowego interesu konsumentów musi być „powiązane z naruszeniem aspektów ekonomicznych tego interesu, natomiast reklama uchybiająca godności człowieka może naruszać interes publiczny, ale nie może być identyfikowana z naruszeniem zbiorowego interesu konsumentów”. W związku z tym UOKiK stwierdził, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania.

Zdaniem Ireny Lipowicz, kampanie reklamowe epatujące golizną naruszają zbiorowe interesy konsumentów — szczególnie dzieci, osób starszych i niepełnosprawnych — a tym samym uchybiają godności człowieka i uderzają w dobre obyczaje.

— Reklama sprzeczna z dobrymi obyczajami to reklama sprzeczna z ogólnie przyjętymi w Polsce zasadami moralności. Chodzi o wszystkie przypadki używania w reklamie wyrazów, rysunków, ilustracji itp., uznawanych za obraźliwe lub nieprzyzwoite. Interes konsumentów może być uznany za zbiorowy, a przez to podlegający ochronie prawnej, również w przypadkach, w których doszło do naruszenia praw jednego lub kilku odbiorców — twierdzi Irena Lipowicz. W piśmie do prezesa UOKiK podkreśla, że naruszanie zbiorowych interesów konsumentów jest zabronione, a prezes urzędu ma kompetencje do wszczynania postępowań w takich sprawach i wydawania decyzji administracyjnych.

— Będziemy za każdym razem traktować poważnie sygnały świadczące, że mogło dojść do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów — zadeklarował kilka dni temu w Sejmie Adam Jasser. .

Każdy widzi, co chce

A jak postrzega problem branża reklamowa? Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej (IGRZ), komentuje sprawę, przytaczając anegdotę.

— Mój kolega dostał mandat za szerzenie pornografii po rozwieszeniu trzech plakatów. Na pierwszym były usta, na drugim śruba, a na trzecim papryka. Służbom porządkowym trzeba pogratulować wyobraźni. Sąd jednak go uniewinnił, nie stwierdzającpopełnienia czynu zabronionego — opowiada Lech Kaczoń. Podkreśla, że zasadą w branży jest przedstawianie prawnikom każdej reklamy przed jej wyemitowaniem.

— Zawsze sprawdzamy, czy wszystko jest zgodne z prawem. Nikt nie puści reklamy zakazanej, czyli np. z elementami pornografii, zachęcającej do zakupu leków na receptę, broni czy materiałów wybuchowych. W umowach zleceniodawców z firmami reklamowymi zawsze są zapisy, że treść reklamy musi być zgodna z obowiązującymi przepisami. Nie da się jednak wykluczyć, że ta czy inna reklama wzbudzi kontrowersje albo po prostu komuś się nie spodoba. To kwestia indywidualnej oceny — mówi prezes IGRZ.

Przypomina, że branża powołała do życia Radę Reklamy. — Każdy, kto czuje się dotknięty, może taki przypadek zgłosić do rady, która bada, czy zaskarżona reklama jest zgodna z kodeksem etyki, nie wprowadza w błąd i nie zawiera nieetycznego czy nieuczciwego przekazu — dodaje Lech Kaczoń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Urzędnicy przyjrzą się goliźnie w reklamie