URZĘDNICY UTRUDNIAJĄ PRODUKCJĘ
BEZ PODWYŻEK: Producenci twierdzą, że ich sytuację można poprawić, usuwając złe przepisy. Na zdjęciu minister zdrowia Wiesław Maksymowicz.
Przedstawiciele branży farmaceutycznej alarmują, że złe przepisy uniemożliwiają im normalne funkcjonowanie na rynku i konkurencję z zagranicznymi rywalami. Twierdzą, że rząd nie robi prawie nic, aby przybliżyć sytuację w branży do normalności.
Jeśli wziąć pod uwagę liczbę sprzedanych opakowań, okaże się, że zdecydowanie najczęściej są kupowane farmaceutyki produkowane przez polskie firmy. Nie oznacza to jednak, że mają one powód do szczególnego zadowolenia. Zagraniczne koncerny za produkty sprzedane w Polsce uzyskują znacznie wyższe przychody. Gdyby wynikało to z normalnego działania sił rynkowych, można by przejść nad tym do porządku dziennego. Jednak w tym przypadku sytuacja wygląda nieco inaczej. Na część leków obowiązują ceny urzędowe, ustalane przez Ministerstwo Finansów. Jak twierdzą przedstawiciele branży farmaceutycznej, są one zdecydowanie zbyt niskie. Utrudnia to inwestycje i modernizację zakładów. Sprawa cen może budzić kontrowersje, jednak sytuację producentów leków można poprawić niekoniecznie radykalnie podwyższając ceny ich produktów. Wystarczyłoby zmienić niektóre uregulowania prawne.
Złe prawo
Wytwórcy leków muszą zapłacić fiskusowi podatek, gdy tylko towar opuści magazyn. Nie ma w tym nic szczególnego. Jednak nietypowy jest tym razem powód, dla którego płatności przeciągają się w czasie. Otóż sprzedawcy leków czekają na refundację z kasy Skarbu Państwa. Powstaje zatem pytanie, czy w tej sytuacji rzeczywiście nie należy wprowadzić szczególnych rozwiązań? Dobrym sposobem na podreperowanie finansów polskich producentów była wysyłka leków na Wschód, ale kryzys uniemożliwił zawieranie intratnych kontraktów.
Opóźnione reformy
Wyraźnie widać, że największe problemy przeżywają w Polsce branże, które są najbardziej uzależnione od państwa. W tych sektorach zaszło najmniej zmian po 1989 roku. Niekoniecznie musi to oznaczać, że trwające reformy spowodują nadejście dla producentów farmaceutyków sielankowych czasów. Wystarczy, jeśli zmiany będą szły w tym kierunku, aby wytwórcy leków zaczęli funkcjonować na zasadach jak najbardziej zbliżonych do rynkowych. Reformy już się zaczęły — powstają kasy chorych, jednostki służby zdrowia zostały usamodzielnione. Niemniej jednak, na razie oznacza to dodatkowe kłopoty i konieczność przebrnięcia przez trudny okres przejściowy. Problemów nie brakuje: Skarb Państwa przejmuje zobowiązania szpitali, ale hurtownie leków wciąż nie wiedzą, w jaki sposób długi zostaną spłacone. Same szpitale też czują się zagubione — ich dyrektorzy nie wiedzą dokładnie co Skarb Państwa zrobi z ich zobowiązaniami wobec firm, z którymi muszą utrzymywać przecież normalne, handlowe kontakty. Przeciąga się prywatyzacja Polf, w dodatku mówi się o uwikłaniu polityki w proces restrukturyzacji.
Jacek Pochłopień
ZACHWIANE PROPORCJE: W ciągu ostatnich trzech lat polscy producenci zdobyli zdecydowanie większy udział w rynku niż zagraniczni konkurenci. Ich przychody są jednak dużo niższe, a jednym z powodów jest konieczność sprzedaży medykamentów po cenach urzędowych.
ZMIANA TENDENCJI: Dane za pierwsze półrocze tego roku wskazują, że choć wciąż utrzymują się dysproporcje między udziałem w rynku i przychodami polskich i zagranicznych producentów, rodzime firmy zaczęły powoli odrabiać dystans. Nie wiadomo jednak, czy ta tendencja się utrzyma.