prawo i biznes Więcej wolności dla przedsiębiorców. Adam Szejnfeld wygrywa wojnę z biurokracją
Zakładanie firm ma być błyskawiczne i bajecznie proste. Kontrolerzy już nie będą ich niszczyć. To naprawdę rewolucja.
Oto jesteśmy świadkami pierwszego z zapowiadanych cudów w dziedzinie gospodarki. Niewiarygodne? A jednak. Rada Ministrów przyjęła rewolucyjnie korzystne dla przedsiębiorców zmiany w ustawie o swobodzie gospodarczej.
— Los naszego projektu ważył się do ostatniej chwili. Opór wielu resortów i instytucji kontrolujących firmy był ogromny. Rewolucyjne dla przedsiębiorców propozycje ocalały dzięki determinacji premiera. Bez jego wsparcia może jeszcze i z pół roku borykalibyśmy się z urzędniczym lobby, które blokowało zmiany — relacjonuje "PB" Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.
Organizacje przedsiębiorców biją brawa.
— To doskonała wiadomość. Rząd wziął się wreszcie za likwidację biurokratycznych barier blokujących działalność gospodarczą — komentuje Katarzyna Urbańska, ekspert PKPP Lewiatan.
Janusz Zieliński, ekspert Business Centre Club (BCC), dodaje, że przyjęte przez rząd regulacje ułatwią zakładanie firm oraz znacznie zmniejszą uciążliwość kontroli.
Szejnfeld jak Terminator
Ustawa o swobodzie gospodarczej jest filarem rządowego "Pakietu na rzecz przedsiębiorczości", tworzonego od podstaw przez wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda. Pakiet ten z kolei jest jedną z największych "armat" tzw. rewolucji październikowej, czyli ponad 100 reformatorskich ustaw, które jesienią ma uchwalić parlament.
Do piątkowego wieczora los projektu swobody wisiał jednak na włosku. Od wielu tygodni Ministerstwo Gospodarki borykało się z oporem urzędników wielu resortów i instytucji, którzy ostrzelali projekt 600 stronami zastrzeżeń i stawali na głowie, by zachować władzę nad przedsiębiorcami. Malała wiara, że Szejnfeldowi uda się poskromić biurokratów, skoro wcześniej nie udało się to premierowi Leszkowi Millerowi, a premier Jarosław Kaczyński chciał to zrobić, ale zwyczajnie nie zdążył (bo doprowadził do wyborów, które jego rząd przegrał). Okazało się, że premier Donald Tusk stanął na wysokości zadania.
Co więc dostaną firmy?
— Aby rozpocząć działalność gospodarczą, wystarczy wysłać listem poleconym wniosek do organu ewidencyjnego, np. gminy. Firma może zacząć działać natychmiast, a gmina ma obowiązek załatwić dla niej NIP, REGON i rejestr w ZUS. Chyba nigdzie na świecie nie ma tak liberalnych zasad — zachwala Adam Szejnfeld.
Docelowym rozwiązaniem jest rejestrowanie działalności przez internet.
Kontrolerzy uwiązani
Prawdziwą rewolucją jest skasowanie wszechwładzy instytucji kontrolnych.
— Kontrolerzy będą musieli informować firmy o planowanej kontroli z siedmiodniowym wyprzedzeniem. Dzięki temu nie będzie zaskoczenia i paraliżu pracy firmy. Oczywiście od tej zasady musieliśmy wprowadzić wyjątki, jak np. zagrożenie życia i zdrowia, przeciwdziałanie popełnieniu przestępstwa, konieczność utrwalenia dowodów. Zabezpieczeniem przed nadużywaniem wyjątków będzie obowiązek pisemnego uzasadnienia. Jeżeli skorzystanie z wyjątku było naciągane, kontrola będzie nieważna — mówi wiceminister.
Projekt precyzuje, że dowody zdobyte z naruszeniem ustawy nie mogą być użyte przeciwko przedsiębiorcy.
Kubłem zimnej wody na głowy urzędników będzie ich finansowa odpowiedzialność za wyrządzenie szkody firmie wskutek złamania ustawy.
— Kilka razy zastanowią się, nim pochopnie podejmą niewłaściwą decyzję wobec firmy — mówi wiceminister.
Najsilniejszym batem na kontrolerów będzie sprzeciw.
— Jeżeli przedsiębiorca uzna, że organ łamie zasady dotyczące miejsca, czasu, trybu czy sposobu kontroli firmy, będzie mógł wstrzymać kontrolę, zgłaszając sprzeciw. Kontrola będzie wznawiana dopiero, gdy tak postanowi wyższa instancja rozpatrująca sprzeciw — mówi Adam Szejnfeld.
Ponadto organ kontrolny zawsze będzie musiał informować przedsiębiorcę o jego prawach i obowiązkach. Projekt zawiera także zakaz prowadzenia kilku kontroli jednocześnie (choć z wyjątkami) oraz skraca dopuszczalny ich czas. I tak, w mikrofirmach łączny czas wszystkich kontroli w roku nie może przekraczać 12 dni roboczych, w małych 18, w średnich 24, a w dużych 48. Projekt ma jak najszybciej trafić do Sejmu.