Urzędnicy zmieniają się na lepsze

MBE
opublikowano: 2010-03-15 16:21

O certyfikaty jakości ubiegają się nie tylko przedsiębiorstwa, coraz częściej robią to także jednostki samorządu terytorialnego. Jest on potwierdzeniem, że urząd spełnia oczekiwania petentów.

Certyfikat jakości ISO 9001 to gwarancja tego, że jednostka samorządu terytorialnego wprowadziła rozwiązania organizacyjne, które mają usatysfakcjonować klienta. Ten cel nie może być osiągnięty bez zmiany nastawienia pracowników urzędu.
- Pracownicy organizacji, w tym także jednostki samorządu terytorialnego, muszą być gotowi do spełnienia oczekiwań petenta, co w wielu przypadkach oznacza rezygnację z własnych zamierzeń czy dotychczasowych przyzwyczajeń. Urzędnicy muszą zmienić swoje zachowanie zawodowe polegające na przyjściu do pracy, wykonaniu obowiązków w ustalonych godzinach, czyli spełnieniu obowiązków wobec pracodawcy – płatnika ich wynagrodzeń. Musi ono zostać zastąpione działaniem rozumianym jako spełnienie oczekiwań klienta. Często jest to trudny proces, zwłaszcza w organizacjach, które nie sprzedają swoich wyrobów czy usług,  ale mają uprawnienia „władcze” - wydają decyzje, pozwolenia i w wielu wypadkach zapominają o swej służebnej roli – podkreśla Sławomir Wąchal z Bureau Veritas Polska.

Czas analiz
Drogę do otrzymania certyfikatu poprzedza wprowadzenie w urzędzie systemu zarządzania jakością. Jest to proces dwuetapowy.
- Po podjęciu decyzji o wprowadzeniu systemu, potrzeba około roku, żeby go opracować i wprowadzić. Najpierw trzeba przeanalizować wszystkie procesy w kontekście ich zgodności z normą ISO 9001 i wyznaczyć te obszary, które trzeba uzupełnić. Najczęstsze braki występują w procedurach podejścia do klienta, mierzenia i doskonalenia procesów czy analizy niezgodności. Po analizie przychodzi czas na zdefiniowanie procesów i opracowanie procedur. Szkoli się wtedy audytorów wewnętrznych i przeprowadza wstępne audyty – tłumaczy Jolanta Kochańska, zastępca prezesa Polskiego Komitetu Normalizacyjnego.

Z unijną pomocą
Koszt wprowadzenia systemu zarządzania jakością to kilkadziesiąt tysięcy złotych, a odnowienie kosztuje ok. 30-45 tys. zł. Nie zawsze muszą to być pieniądze wydawane z własnego budżetu urzędu. Innym wyjściem jest zdobycie dofinansowania unijnego. Udało się to Urzędowi Miasta Ustki, który jest właśnie w trakcie zdobywania certyfikatu.
- Wygraliśmy dofinansowanie z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Wprowadzenie systemu będzie kosztować ponad 40 tys. zł, a sama certyfikacja – 15 tys. zł. Przy okazji Ustka dostała też pieniądze na szkolenia pracowników z zakresu języków obcych, komunikacji interpersonalnej czy zarządzania czasem – mówi Jarosław Teodorowicz, naczelnik Wydziału Rozwoju Lokalnego i Integracji Europejskiej.
Ustecki magistrat będzie mógł pochwalić się certyfikatem jakości w 2011 r. Urząd Miasta Rybnika ma go już od 2001 r. – był pierwszą na Śląsku i drugą w kraju instytucją administracji samorządowej, która wprowadziła system zarządzania jakością.

Więcej w poniedziałkowym „PB”.