URZĘDY CELNE UTRUDNIAJĄ PRACĘ FIRM
Przewoźnicy zgłaszają długą listę zarzutów pod adresem służb granicznych
POLSKA I AUSTRIA: Polscy celnicy, obok austriackich, są bardzo źle postrzegani w środowisku transportowców. Być może jednym z powodów jest to, iż nasi urzędnicy celni często pracują na zasadach strajku włoskiego — mówi Włodzimierz Kowalski, dyrektor do spraw przewozu w Trans-Universal Poland. fot. M. Pstrągowska
Zapytaliśmy firmy z branży transportowej o to, jakie problemy najbardziej przeszkadzają im w pracy. Przedsiębiorcy wskazali na kwestie, do usunięcia których w większości przypadków wystarczyłaby dobra wola urzędników.
Przeprowadziliśmy sondę wśród firm z branży transportowo-spedycyjnej prosząc o wskazanie problemu, który najbardziej utrudnia im działalność.
Punkt widzenia
Okazało się, że odpowiedź zależała od wielkości przedsiębiorstwa. Dla dużych międzynarodowych koncernów najistotniejszym utrudnieniem jest zła organizacja pracy urzędów celnych i niewłaściwie skonstruowane prawo. Mniejsi przewoźnicy skarżyli się na korupcję.
— Podejrzewam, że owo zróżnicowanie wynika z tego, że im mniejszy przewoźnik, tym częściej podejmuje się zadań na pograniczu prawa. Chodzi po prostu o przetrwanie na rynku. Czasami problemy mogą wynikać z nieporządnego przygotowania się do realizacji zadania. Mniejsze podmioty nie dysponują zapleczem prawników i specjalistów. Niedokładność w przygotowaniu dokumentów może doprowadzić do problemów na granicy, a wtedy rodzi się sytuacja, z której wyjściem może okazać się uiszczenie nieformalnej opłaty. W wyniku takich działań rzeczywiście dla niektórych środowisk korupcja może stanowić poważny problem — komentuje Andrzej Lenkiewicz, prezes Animex- -Trans.
Brakuje dobrej woli
Ogromne trudności sprawia przedsiębiorcom jakość prawa. Tomasz Parol, prawnik z Euroad uważa, że problem nie tkwi w samych zapisach kodeksu celnego.
— Dopiero przepisy wykonawcze do ustawy o prawie celnym wypaczają jej sens. Problemy zaczynają się na poziomie podstawowych pojęć, mylonych, błędnie interpretowanych, takich jak: spedytor, przewoźnik, agencja celna, potem pojawia się brak umiejętności decydowania. Każdy problem, z którym celnik na granicy nie umie sobie poradzić, trafia do urzędnika w Warszawie, a przewoźnik musi czekać — tłumaczy.
Jego zdaniem, nie mniej istotnym problemem jest mentalność polskich celników, którym wciąż brakuje dobrej woli i nie umieją rozwiązywać problemów na korzyść interesantów. Przedstawiciel firmy Lider uważa wręcz, że stosunek celników do kierowców jest bardzo negatywny.
— Samochody niejednokrotnie oczekują po osiem godzin na wystawienie dokumentów. Nie wiem, czy jest to spowodowane zbyt małą liczbą pracowników czy ich opieszałością — zastanawia się Grzegorz Klimczak z FM Polska.
Bezsensowne odprawy
Przedstawiciel Delta Trans uważa, że problemy na przejściach granicznych wynikają przede wszystkim z wadliwej praktyki stosowania przepisów oraz nie realizowania wszystkich zadań, do których te placówki są upoważnione.
— Na przykład przejście graniczne Świecko nie dokonuje odpraw dopuszczenia towarów do obrotu. Konieczne jest kierowanie transportu do placówki przygranicznej w Słubicach — wyjaśnia.
Podobnego zdania są przedstawiciele innych firm. Zwracają uwagę na złą organizację pracy urzędów celnych, począwszy od godzin pracy, poprzez niekompetencję i opieszałość urzędników, do zbyt dużej liczby dni wolnych od pracy.
— Długość odpraw dokonywanych na polskich granicach wynika z tego, że wszystkie formalności załatwiane są bezpośrednio na przejściu. Mało tego, nawet jeżeli przewoźnik dokona końcowej odprawy w centrum kraju to i tak musi przejść na granicy przez uproszczoną procedurę. Obrazuje to bezsens odpraw w centrum kraju — podkreśla Włodzimierz Kowalski, dyrektor do spraw przewozów w Trans-Universal Poland.
Uważa on, że celnicy zbyt często świętują.
— Wystarczy zsumować liczbę dni długich weekendów i świąt, by wyobrazić sobie kolejki na granicach po ich zakończeniu. Auta gromadzą się przed przejściem i oczekują aż celnicy wznowią pracę. Efektem jest zmasowany atak ciężarówek na nasze drogi — opowiada Włodzimierz Kowalski.
— Urzędy celne powinny funkcjonować 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Zlikwidowałoby to kolejki i usprawniło logistykę firm transportowych — uważa Tomasz Parol.
Transportowcy dostrzegają jeszcze inne przyczyny zatorów na granicach. Włodzimierz Kowalski uważa, że przez Polskę jeździ zbyt wiele samochodów rosyjskich.
— Od kierowców tych aut nie są egzekwowane kary za przeciążenia. To sprawia, że jako kraj nic z tego tranzytu nie mamy — dodaje.
Barbara Korwin z Urzędu Celnego w Białej Podlaskiej twierdzi, że opłaty pobierane na Terminalu Samochodowym w Koroszczynie z tytułu ponadnormatywnych przeciążeń osi nie są małe.
— W ciągu siedmiu miesięcy 2000 r. pobrano opłaty wysokości blisko 3,6 mln zł, a białoruscy przewoźnicy stanowili ponad 60 proc. ukaranych — zaznacza.
Jednak według Jana Falkowskiego, naczelnika Oddziału Celnego w Olszynie, sytuacja nie wygląda tak dobrze.
— Nie wszystkie przejścia dysponują wagami, w związku z czym nie zawsze można sprawdzić, czy pojazd jest przeciążony. Na naszym przejściu takiej możliwości nie ma — opowiada.
Urzędnicy się bronią
Urzędnicy ze zdziwieniem przyjęli opinie przedsiębiorców.
— Zarzuty złej organizacji pracy kierowane pod adresem przejścia w Olszynie są nietrafione. Wielokrotnie spotykałem się z podziękowaniami przewoźników za sprawność podległych mi funkcjonariuszy — podkreśla Jan Falkowski.
Jego zdaniem, zła ocena organizacji pracy urzędów celnych może wynikać z tego, że przewoźnicy uwzględnili tylko celników, pomijając np. Straż Graniczną czy służby sanitarno-epidemiologiczne, których praca również decyduje o płynności ruchu na przejściu. Podobnie uważa Barbara Korwin.
— Częste kontrole zarówno dokumentów celnych, jak i dyscyplina pracy w Oddziale Celnym w Kukurykach nie wykazują nieprawidłowości w organizacji pracy. Prawdopodobnie zarzuty wynikają z tego, że obciąża się celników za funkcjonowanie innych służb granicznych — sumuje Barbara Korwin.