Na amerykańskich giełdach jest wyjątkowo spokojnie, by nie rzec nudno. Indeksy utrzymują się od rozpoczęcia notowań na poziomie wczorajszego zamknięcia. Akcje niewielu spółek cieszą się zwiększonym zainteresowaniem graczy.
Stan swoistego impasu wywołały dzisiejsze dane o październikowym PPI i nastrojach konsumentów w listopadzie. Ceny producentów spadły rekordowo, o 1,6 proc., co oznacza zmniejszenie groźby inflacji po dziesięciu obniżkach stóp procentowych przez Fed w tym roku, ale i mniejszych zyskach spółek. Pocieszające jest to, że październikowa deflacja jest zasługą głównie spadku cen energii. PPI bazowe spadło jedynie o 0,5 proc.
Tymczasem nastroje konsumentów badane przez Uniwersytet w Michigan poprawiły się znacznie bardziej niż oczekiwano.
Wśród znaczących spółek notowanych na NYSE wyraźny na tle bezruchu rynku spadek dotknął akcje Boeinga. Inwestorzy obawiają się, że koncern może mieć kłopoty w związku z „uziemieniem” przez SAS ponad 40 produkowanych przez Boeinga samolotów MD-40, w związku z wykryciem usterek w ich podwoziu.
Spada cena akcji Motoroli. Analitycy Morgan Stanley Dean Witter polecili swoim klientom zredukowanie udziału papierów spółki w portfelu w związku z możliwością ich spadków. Argumentują, że akcje drugiego na świecie producenta telefonów komórkowych straciły przez ostatnie trzy miesiące tylko ok. 6 proc., podczas gdy indeks Standard & Poor’s 500 spadł o 10 proc., a Nasdaq o 17 proc.
Drożeją akcje dystrybutora energii, spółki Enron. To skutek zapowiedzi przejęcia jej za 22 mld USD przez Dynegy.
MD