Fala centrów BPO i SSC zalewa Katowice i Trójmiasto
Stolice Małopolski i Dolnego Śląska dla wyspecjalizowanych. Na prostsze usługi ostrzą sobie zęby inni.
Centra usług finansowych trafiają ostatnio do miast, o których dotąd rzadko było słychać. AXA i PricewaterhouseCoopers (patrz tekst obok) w Katowicach, Sony Entertainment w Gdyni, Willis w Gdańsku. IKEA, która w Polsce bierze pod uwagę Wrocław, Poznań i Łódź, poważnie rozważa tylko dwie ostatnie lokalizacje. Czyżby Wrocław i Kraków stały się passé? Nie. O inwestycjach w stolicy Dolnego Śląska informowały ostatnio McKinsey czy IBM.
— Warszawa, Kraków i Wrocław przyciągały i będą przyciągać najwięcej centrów usług. Ale polski rynek dojrzewa i dziś inwestorzy nie myślą tylko o niskich kosztach, lecz także o lokowaniu w Polsce bardziej skomplikowanych operacji. Dlatego w tych trzech miastach powstaje coraz więcej zaawansowanych centrów. To szansa dla innych. Dla Poznania i Łodzi, które czasem przegrywały w konkurencji z pierwszą trójką, oraz pozostałych: Bydgoszczy, Torunia, Szczecina, Gdańska, Białegostoku, Lublina i Rzeszowa — wyjaśnia Robert Seges, kierownik wydziału usług w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ).
— Wrocław i Kraków pokazują, że warto było od samego początku przyjmować wszystkie inwestycje usługowe, bo teraz te centra rozwijają się i oferują coraz bardziej złożone usługi. Przykładem mogą być Hewlett-Packard czy Shell — mówi Paweł Panczyj z Ernst Young.
Czas drugiej ligi
Część ekspertów mówi o zjawisku bardziej dosadnie.
— Kraków i Wrocław na pewno są na krawędzi przegrzania. Podobnie może stać się z Gdańskiem, gdy nowe inwestycje zaczną rosnąć —uważa Jacek Leverness, szef centrów usług firmy Hewlett-Packard w regionie EMEA.
— Teraz jest czas drugiej ligi, czyli Poznania, Katowic i Gdańska. Trzecia liga, czyli Lublin, Szczecin i Bydgoszcz, muszą jeszcze poczekać, bo są jeszcze za słabo przygotowane. Na razie inwestycje trafiały tam dlatego, że coś nie powiodło się podczas rozmów z miastami z pierwszej ligi — twierdzi rozmówca "PB".
Z tą tezą nie zgadza się Tomasz Banach z Urzędu Miasta w Szczecinie. Podkreśla, że podział na ligi nie istnieje. PAIIZ dzieli miasta na trzy segmenty skierowane do trzech różnych grup docelowych. Według raportu Deloitte opublikowanego jesienią 2009 r., dziś interesującymi dla BPO miastami są Szczecin, Gdańsk, Lublin, Bydgoszcz oraz Warszawa. Mniej ciekawe stają się Poznań, Wrocław czy Kraków ze względu na wyższe koszty pracy i mniejszą dostępność pracowników.
— Na przykład włoski Unicredit, który otworzył u nas w zeszłym roku centrum finansowe na 450 osób, zdecydował się właściwie na Wrocław. Musiał jednak tę decyzję zweryfikować, gdy okazało się, że we Wrocławiu nie jest w stanie znaleźć takiej liczby pracowników, jakiej potrzebuje — podkreśla Tomasz Banach.
— Docierają do mnie opinie, że Wrocław i Kraków są już dość mocno nasycone projektami BPO. Skutkiem tego zjawiska jest między innymi tzw. podkupywanie pracowników, konieczność proponowania coraz wyższego wynagrodzenia, wysokie koszty najmu biur, przez co koszty nowych inwestycji zdecydowanie rosną. Kolejne inwestycje BPO będą lokalizowane w miastach o mniejszym nasyceniu tego typu projektami, przez co staną się jeszcze korzystniejsze finansowo. Atutem miast tzw. drugiej piątki (według Colliers International: Lublin, Rzeszów, Bydgoszcz/Toruń, Poznań i Szczecin) jest także to, że mają do dyspozycji również dużą liczbę młodych ludzi, posiadających kluczowe kompetencje dla tego typu działalności [znajomość języków obcych, wykształcenie ekonomiczne — red.] — twierdzi Edyta Wiwatowska z Urzędu Miasta Bydgoszczy.
Regionalna przewaga
Według specjalistów, nie ma powodów do zmartwień.
— Dużym atutem Polski jest 12 miast powyżej 300 tys. mieszkańców. Nie ma w regionie drugiego takiego kraju. Dlatego mamy alternatywę dla najbardziej popularnych lokalizacji, czyli Warszawy, Wrocławia i Krakowa. Są to Katowice, Łódź, Poznań i Trójmiasto. Do tej pory bardzo rzadko pod uwagę brane były Lublin, Białystok i Bydgoszcz, ale to się zmienia. Problem w tym, że inwestorzy często po prostu nie wiedzą o innych miastach, nie znają ich nazwy i nie potrafią jej wymówić — uważa Paweł Tynel z Ernst Young.
— Zawsze przedstawiamy inwestorom kilka alternatywnych lokalizacji. Problem w tym, że firmy często przychodzą do nas z bardzo konkretnymi wymaganiami — tłumaczy Robert Seges.
— W rozmowach z inwestorami zawsze wspominam o Szczecinie, bo uważam, że to miasto jest świetnie przygotowane na inwestycje BPO —dodaje Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.
Boom na tworzenie centrów usług trwa nadal
Monika Piątkowska
pełnomocnik prezydenta miasta Kraków ds. marki Kraków
W wąskim pojęciu BPO oznacza oszczędności i niższe koszty, ale Polska przestaje być już tak konkurencyjna pod tym względem jak kiedyś. Ten trend dotyczy także Krakowa. Nie możemy bowiem równać się z takimi krajami jak Indie czy Chiny. Dlatego tu, w Krakowie, postawiliśmy na jakość. Nie bez znaczenia jest też po prostu swego rodzaju moda na Kraków dla BPO, jaką udało nam się wykreować. Mimo kryzysu gospodarczego, a może nawet dzięki niemu, boom na tworzenie centrów usług trwa nadal. Z tym że do klasycznego BPO od jakiegoś czasu dołączają coraz bardziej wyspecjalizowane usługi.
Mateusz Skowroński
pełnomocnik prezydenta Katowic ds. kluczowych inwestycji
Ostatnio dwie znane firmy zdecydowały się na otwarcie centrów usług w Katowicach. Otrzymujemy dużo pytań, zainteresowanie jest spore, więc mam nadzieję, że nadgonimy dystans do czołówki. Jednocześnie planujemy dużą kampanię reklamową w mediach zagranicznych, m.in. w CNN czy Bloombergu, właśnie pod kątem ściągnięcia centrów usług.
Tomasz Gondek
Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej
Faktycznie mamy coraz więcej bardziej zaawansowanych inwestycji usługowych. Ale nie każdy może być doktorem czy profesorem, dlatego potrzebujemy też innych miejsc pracy. Ponadto myślę, że w przyszłości coraz bardziej będzie się liczyć jakość życia. Już obecnie przy wyborze lokalizacji ten czynnik jest bardzo mocno analizowany, bo inwestycje idą tam, gdzie utalentowani ludzie chcą mieszkać.
Bartosz Sobotka
Biuro Obsługi Inwestorów w Lublinie
Lublin został już dostrzeżony przez sektor BPO. 100 tys. studentów, niższe o 20 proc. niż w innych miastach w Polsce koszty pracy, a także dostępne nowoczesne powierzchnie biurowe
od 11 EUR za mkw. są ważnymi argumentami przemawiającymi za Lublinem jako lokalizacją
dla centrów usług wspólnych.
PwC doradził sobie Katowice
Firma konsultingowa otworzy na Śląsku centrum usług. To kolejna, po koncernie AXA, taka inwestycja.
Katowice stały się ostatnio bardzo modnym miejscem na lokowanie centrów usług. Co ciekawe, miasto wybrała firma, której jednym z obszarów działalności jest do- radzanie innym, gdzie inwestować.
— PricewaterhouseCoopers (PwC) zwiększa zaangażowanie w Polsce poprzez otwarcie Centrum Usług Wspólnych w Katowicach. Głównym celem centrum jest wsparcie biur PwC w Polsce oraz w krajach Europy Środkowo-Wschodniej w zakresie usług audytu finansowego. Powstanie takiego centrum jest unikatową i innowacyjną inicjatywą w naszym regionie. Pozwoli ona dodatkowo zwiększyć jakość i efektywność usług audytorskich oferowanych klientom PwC i zapewnić firmie przewagę konkurencyjną na rynku — mówi Paweł Peplinski, partner zarządzający działem audytu Pricewaterhouse- Coopers.
— Centrum działa już od dwóch miesięcy — twierdzi anonimowy pracownik PwC.
Chociaż brak oficjalnego komunikatu, z wiarygodnych źródeł wiemy, że duże centrum rozliczeniowe na kilkaset osób otworzy w Katowicach notowana w Paryżu grupa ubezpieczeniowa AXA. "PB" informował o sprawie w ubiegłym tygodniu. Zainteresowanie stolicą Śląska ostatnio wyraźnie wzrosło. Leszek Lerch, partner w katowickim oddziale Ernst Young, podkreśla, że jest to związane m.in. z dużą liczbą potencjalnych pracowników (2 mln ludzi w promieniu 50 km od Katowic) i konkurencyjnymi pensjami. W Katowicach już są zlokalizowane centra usług, m.in. Capgemini (700 osób) czy Rockwell Automation (wraz z centrum inżynieryjnym i produkcyjnym to 373 pracowników).
Kraków i Wrocław wcale się nie nasyciły
Krystian Bestry
dyrektor zarządzający Infosys BPO Poland
Kilka miast stara się o pozycję lidera w sektorze usług BPO. Bezsprzecznie niezagrożonym liderem jest dziś Kraków, gdzie zatrudnienie w tym sektorze przekroczyło 15 tys. osób. Już niedługo silną konkurencją będzie Wrocław, gdzie w ostatnim czasie zdecydowało się zainwestować kilku dużych graczy sektora (IBM, McKinsey). Na razie inwestycje te są często na początkowym etapie realizacji, więc nie możemy jeszcze mówić o przesyceniu Krakowa i Wrocławia tego typu inwestycjami. Rosną w siłę Łódź, Poznań, Katowice oraz Trójmiasto. W każdym z tych miast w sektorze BPO pracuje już dziś po kilka tysięcy osób. Potencjał jest tu jednak dużo większy — jeśli nie zbliżony do Krakowa i Wrocławia, to co najmniej na poziomie 10 tysięcy osób zatrudnionych w sektorze w każdym z tych miast. O miejsce w pierwszej lidze starają się także inne miasta z relatywnie dużą bazą akademicką, takie jak Lublin, Toruń, Bydgoszcz, Rzeszów czy Szczecin. Do atutów tych miast należy dobry klimat inwestycyjny dla sektora, dostęp do wysoko wykwalifikowanej kadry oraz stosunkowo niskie koszty działalności biznesowej (wynajem powierzchni biurowych, koszty prowadzenia biznesu).