Prawnicy alarmują: w Sejmie powstaje bubel
To miał być bat na łapówkarzy w białych kitlach. I pewnie będzie, ale przy okazji oberwą też Bogu ducha winni.
Od kilku miesięcy w Sejmie trwają prace nad kolejnymi ustawami regulującymi obrót lekami. Jak u Hitchcocka, zaczęło się od trzęsienia ziemi, a napięcie stale rośnie.
ABC-CBA
Wczoraj sejmowa Komisja Zdrowia zapoznała się ze sprawozdaniem podkomisji zajmującej się projektem ustawy o świadczeniach zdrowotnych, która ma istotne znaczenie dla rynku farmaceutycznego. Jeśli nowela zostanie przyjęta w tym kształcie, jak zaproponowali posłowie, Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) będzie musiało mocno zakasać rękawy.
— Spośród całego pakietu przepisów regulujących obrót lekami ustawa o świadczeniach jest jedną z bardziej kontrowersyjnych — mówi dr Marta Sendrowicz z kancelarii Baker & McKenzie.
Głównie z powodu artykułu 63 A, B i C, który prawnicy z przekąsem czytają wspak? CBA. Zarówno ze względu na restrykcyjność, jak i możliwość dowolnego interpretowania przepisów.
Artykuł przewiduje do 5 lat więzienia dla lekarza za przyjęcie „korzyści majątkowej”, która ma wpływ na wypisywane przez niego leki.
— W polskim prawie nie ma definicji korzyści majątkowej. Równie dobrze można za nią uznać łapówkę, jak też pożyczkę udzieloną przez lekarza pracującego w firmie farmaceutycznej — mówi Jacek Sklepowicz z PricewaterhouseCoopers.
Możliwości interpretacyjnych jest więcej, bo pod korzyść można uznać dywidendę, jaką lekarz dostanie z tytułu zakupionych na giełdzie akcji hurtowni farmaceutycznej.
Zero rabatów
Art. 63 B natomiast nakazuje kierownikowi apteki informować Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) o umowach i porozumieniach, także ustnych, zawieranych z hurtownią. Za złamanie nakazu grozi odebranie licencji na prowadzenie apteki. Decyzja należy do urzędnika NFZ.
— Autorzy projektu zapomnieli, że kierownik nie zawsze jest właścicielem apteki i zwykle nie ma uprawnień do reprezentowania właściciela — mówi Marta Sendrowicz.
I wreszcie art. 63 C, który zakazuje producentom i hurtownikom wyrobów medycznych, podlegających refundacji, stosowania rabatów i upustów.
— Jeśli firmy nie mogą pozyskiwać klientów, oferując preferencje, ze względu np. na wielkość zamówień, terminowość zapłaty, to w jaki inny sposób? — mówi Jacek Sklepowicz.