Ustawa o przetargach ma liczne wady

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2005-01-11 00:00

Regulacje w sprawie zamówień publicznych mają wiele zalet, jednak w ustawie pojawiło się sporo zapisów, które są niepotrzebne.

Przepisy prawne dotyczące zamówień publicznych powinny być przepisami, które w sposób przejrzysty, łatwy i prosty będą prowadzić do poprawnej realizacji procesu zamówień publicznych. Zadaniem ustawy — Prawo zamówień publicznych (p.z.p.) jest ułatwienie zamówień publicznych. Rzeczywistość jawi się jednak inaczej, gdyż najpierw stajemy przed dylematami, które niosą same przepisy ustawy. Jesteśmy zmuszeni rozwiązywać problemy teoretyczne, aby potem móc ustawę stosować prawidłowo w praktyce.

Jaka Unia?

Zaletą p.z.p. jest to, że wzoruje się ono na obowiązujących w tym zakresie dyrektywach UE. Jednakże dyrektywy czyta się jednoznacznie i z reguły nie ma poważniejszych wątpliwości interpretacyjnych, zaś oparte na nich polskie prawo stwarza ciągle problemy, np. przy interpretacji art. 129 p.z.p., gdzie nie wiadomo, jak rozumieć stwierdzenie „świadczenie usług w państwach Unii Europejskiej”. Nie jest jasne, czy chodzi o 15 państw UE, czy 25. Oczywiście należy przyjąć interpretację opowiadającą się za rozumieniem „państw Unii Europejskiej” jako grupy 25 krajów, gdyż tylko taka interpretacja ma sens.

Wątpliwe zapisy

Niewątpliwie do niekorzystnych uregulowań należy zaliczyć konieczność udzielania zgody przez Prezesa UZP, wyrażonej w drodze decyzji administracyjnej, na możliwość zastosowania trybów: negocjacji z ogłoszeniem (art. 55 ust. 2), negocjacji bez ogłoszenia (art. 62 ust. 2) oraz zamówienia z wolnej ręki (art. 67 ust. 2). To przeżytek, nie ma uzasadnienia dla takich uregulowań. Podobnie niepotrzebny jest przepis dotyczący wydania decyzji o wcześniejszym podpisaniu umowy pomimo wniesienia protestu.

Niepotrzebne instytucje

Do wad p.z.p. należy zaliczyć także niepotrzebne instytucje prawne, jakie znalazły się w tej ustawie. Pierwszą z nich jest Rada Zamówień Publicznych. Jest to organ doradczo-opiniodawczy, tylko co, tak naprawdę, należy do jego kompetencji? Nie są one określone i rada nie ma żadnych instrumentów do działania. Kolejną niepotrzebną instytucją jest obserwator. Ponieważ wyznacza go Prezes UZP, spośród wpisanych na listę, można uznać, że jest to kolejny instrument kontrolny w rękach rządowych. Moim zdaniem, to instytucja zbędna, a nawet — szkodliwa. Obserwator nie ma sprecyzowanych przepisami żadnych zadań do wykonania, a jego rola nie tylko dla efektywności udzielania zamówień, ale nawet w przestrzeganiu prawa, jest bezużyteczna. Ponadto jego pozycja w pracach komisji przetargowych jest bardzo dwuznaczna. Instytucja obserwatora zwiększa biurokrację i koszty postępowania oraz miesza role poszczególnych organów w procesie udzielania zamówienia. W obliczu tej argumentacji użycie w p.z.p. pojęcia „niezależny obserwator” budzi co najmniej zdumienie. Z tych samych powodów zbędna jest instytucja kontroli uprzedniej, która przedłuża postępowanie oraz rodzi konflikty.

Kolejną wątpliwość budzą uregulowania dotyczące konkursu (art. 99-117). Są one zbyt sformalizowane, a jednocześnie niedopracowane. Należy zaznaczyć, że dyrektywy UE nie wymagały umieszczenia przepisów o konkursach w ustawie. Tymczasem polski ustawodawca poszedł w drugą stronę i umieścił w ustawie przepisy o konkursie bardzo szczegółowo. Nasuwa się pytanie: po co? Przepisy p.z.p. w żaden sposób nie wiążą konkursu z procedurami udzielania zamówień publicznych.

Rozpatrywanie skarg

Duże zagrożenie istnieje też w uregulowaniu art. 195, dotyczącym właściwości miejscowej sądu na wyrok zespołu arbitrów. Nastąpiła sytuacja, którą można nazwać rozparcelowaniem skargi do sądu. Pod rządami poprzedniej ustawy właściwym do rozpatrywania skargi był Sąd Okręgowy w Warszawie. Obecnie kompetencja ta została przekazana sądom okręgowym właściwym dla siedziby albo miejsca zamieszkania zamawiającego. Taka zmiana nie ma sensu. Sąd Okręgowy w Warszawie doskonale radził sobie z rozpatrywaniem skarg na wyroki arbitrów UZP, miał doświadczenie, sprawy były sprawnie rozstrzygane. Obecnie kompetencje te przeszły do poszczególnych sądów okręgowych, gdzie sędziowie nie są przygotowani do tego rodzaju spraw, jest to dla nich nowa materia, której dopiero muszą się nauczyć.