Ustawowe miny wciąż podkładane

Jacek Zalewski
opublikowano: 2011-02-07 00:00

Nie tylko prawnicy, ale każdy przedsiębiorca powinien we własnym interesie na bieżąco monitorować Dziennik Ustaw. W każdej chwili może tam znaleźć podłożoną przez polityków minę, choćby taką, o jakiej traktuje tekst obok. W poniedziałek 31 stycznia ogłoszony został kodeks wyborczy, wchodzący w życie 31 lipca, a zawierający m.in. limit 2 mkw. dla plakatów. Już we wtorek 1 lutego zaczęła się legislacyjna gonitwa uzupełniająca kodeks o zakaz płatnej reklamy w radiu i telewizji. Po przekalkulowaniu politycznych zysków i strat, cały Sejm zjednoczył się przeciwko PiS i uwinął się z nowelizacją do czwartku. W piątek opanowany przez PO Senat wykonał dyspozycję polityczną i od ręki puścił ustawę bez poprawek, a w sobotę prezydent zachował się jak podpisowy automat. Druk w Dzienniku Ustaw będzie oczywiście także błyskawiczny. Ta gonitwa doprowadziła do prawnego kuriozum — radiowo-telewizyjna poprawka wchodzi w życie po 14 dniach od ogłoszenia, czyli… ponad pięć miesięcy wcześniej niż cały uzupełniany nią kodeks!

Gdy senatorowie solidniej pochylą się nad produktami Sejmu, to czasem robią biznesowi niespodziankę przyjemną. W piątek Senat zniósł bezwzględny zakaz lokalizowania komórkowych stacji bazowych w centralnych tzw. strefach A uzdrowisk i powierzył tę kwestię ogólnym przepisom środowiskowym, notabene w Polsce bardzo ostrym. Wiceminister zdrowia Marek Haber stwierdził: "Nie ma obiektywnych dowodów, które by mówiły o tym, że stacje bazowe w sposób negatywny oddziaływają na zdrowie pacjentów. Nie ma też badań, których wyniki w sposób jednoznaczny by mówiły, że takiego oddziaływania nie ma". Święte słowa, zatem w świetle art. 22 Konstytucji RP, który ograniczanie wolności działalności gospodarczej dopuszcza "tylko ze względu na ważny interes publiczny", sztywny zakaz lokalizowania nadajników w centrach uzdrowisk jest niekonstytucyjny. Teraz idzie o to, żeby oczywistość stwierdzona przez Senat utrzymana została w Sejmie.