Uwaga na Chiny

Marcin Kiepas
opublikowano: 2013-04-15 09:54

Poniedziałkowy poranek przynosi osłabienie złotego.

Traci on na fali pogorszenia nastrojów na rynkach globalnych, co ma swe źródła w opublikowanych dziś w nocy niepokojących danych z Chin. Nie jest wykluczone, że da to początek nieco dłuższej deprecjacji polskiej waluty, która przyniesie odreagowanie jej znaczącej aprecjacji z poprzedniego tygodnia.

W I kwartale wzrost gospodarczy w Chinach wyhamował do 7,7% z 7,9%, zaskakując mocno rynki oczekujące jego przyspieszenia do 8%. Martwią nie tyle same cyfry co tendencja. Powszechnie oczekiwano, że dołek w chińskiej gospodarce miał miejsce w IV kwartale 2012 roku, po czym nastąpi odbicie. Ten scenariusz okazał się nietrafiony.

To kolejna już negatywna niespodzianka płynąca z globalnej gospodarki. Opublikowane wcześniej dane pokazały, że odbicie gospodarcze w USA nie jest tak mocne jak tego oczekiwano. Natomiast prognozowane na drugą połowę roku ożywienie w Eurolandzie stoi pod dużym znakiem zapytania.

Najgorsze jest to, że te rozczarowania nie zostały jeszcze zdyskontowane przez wszystkie rynki. O ile jeszcze rynek surowcowy zachowuje się nadzwyczaj racjonalnie, podążając w dół za sygnałami zwalniającego wzrostu gospodarczego, to już pozostałe rynki funkcjonują w dużym oderwaniu o gospodarczej rzeczywistości. W pewnym stopniu jeszcze rynek walutowy uwzględnił w cenach zmianę w fundamentach globalnej gospodarki jaka miała miejsce w ostatnich tygodniach Jednak już  rynek długu, a zwłaszcza rynki akcji, wciąż żyją nadziejami
Uwagę zwraca przede wszystkim bijąca rekord za rekordem Wall Street. Jeżeli połączyć to oderwanie od fundamentów i duże wykupienie, to znacząco rośnie ryzyko gwałtownej korekty. Stąd już tylko krok do pogorszenia nastrojów na innych rynkach, a więc i osłabienia złotego.

O godzinie 9:15 kurs USD/PLN testował poziom 3,14 zł, a EUR/PLN 4,1070 zł. Na zamknięciu poprzedniego tygodnia za dolara trzeba było zapłacić 3,1297 zł, euro natomiast kosztowało 4,1007 zł. Obawy o kondycję chińskiej gospodarki powinny prowokować osłabienie złotego w pierwszej połowie dnia.
Pogorszenie nastrojów w reakcji na doniesienia z Chin to nie jedyny powód słabszego zachowania złotego. Pretekstem do jego osłabienia jest też spadek EUR/USD i powrót poniżej psychologicznego poziomu 1,31 dolara. W naszej opinii należy się liczyć z jeszcze głębszym spadkiem tej pary. Uznajemy za nieuzasadnione pozostawanie euro powyżej 1,31 w sytuacji gdy wśród inwestorów utrzymuje się przekonanie, że wzrost gospodarczy w Europie stoi pod znakiem zapytania, a kolejne kraje mogą mieć kłopoty, podczas gdy gospodarka USA systematycznie (chociaż w rożnym tempie) się rozwija, a Rezerwa Federalna do końca roku wycofa się z trzeciej rundy ilościowego luzowania polityki pieniężnej (QE3).
Wydarzeniem poniedziałku na rodzimym rynku walutowym jest publikacja marcowych danych o inflacji konsumenckiej. Nabierają one szczególnie dużego znaczenia w kontekście słów Marka Belki wypowiedzianych na konferencji prasowej po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, że trwały spadek inflacji warunkuje kolejne obniżki stóp procentowych. Rynek prognozuje, że inflacja spadnie do 1,1% z 1,3% R/R w lutym. Większy spadek, w tym odczyt poniżej 1% R/R, zwiększy oczekiwania na cięcia stóp procentowych, stając się impulsem do osłabienia złotego. Dane zgodne z prognozami nie wywołają emocji.
Raport o inflacji ma szanse zdecydować o losach złotego tylko wówczas, gdy dane będą różne od prognoz. W innym przypadku decydującym impulsem będą sygnały płynące z rynków globalnych.
Komentarz przygotował:

Możesz zainteresować się również: