Uzdrowiska chcą prywatyzacji z pominięciem komunalizacji

Katarzyna Kozińska
13-12-2001, 00:00

Uzdrowiskom i gminom, w których działają sanatoria, nie podoba się pomysł MSP na skomunalizowanie uzdrowisk. Mają własny. Trafi on jeszcze przed końcem roku do ministra skarbu. Wspólnie z samorządami uzdrowiska będą też zabiegać o wsparcie programu w innych resortach.

W grudniu do ministra skarbu trafi projekt rozwoju uzdrowisk przygotowany przez Unię Uzdrowisk Polskich i Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych. Wojciech Gucma, szef UUP i prezes jedynego sprywatyzowanego uzdrowiska w Nałęczowie, zapewnia, że w programie znajdują się rozwiązania, które dla gmin i uzdrowisk będą bardziej korzystne niż komunalizacja.

— Każda spółka będzie mieć inny plan prowadzenia działalności gospodarczej, bo działa w innych warunkach. Projekt opracowujemy z zachowaniem interesów gmin. Chcemy kontynuacji prywatyzacji z udziałem inwestorów zewnętrznych, a część środków ze sprzedaży powinna trafić do gmin na rozwój infrastruktury okołouzdrowiskowej. Rozwój działalności leczniczej zapewnia rozwój miejscowości, dlatego o wsparcie finansowe chcemy też wystąpić do resortów zdrowia, pracy i ochrony środowiska. Nie mogę na razie ujawnić szczegółów finansowych tych założeń — mówi Wojciech Gucma.

Wspólne stanowisko dotyczące udziału gmin w prywatyzacji uzdrowisk udało się wypracować po zapowiedzi Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu, który rozważa zmianę trybu przekształceń. Jego zdaniem, dotychczasowe zainteresowanie inwestorów wskazywało, że chcą oni jedynie przejąć niektóre nieruchomości i źródła wód leczniczych. Gmina często może być lepszym inwestorem, dlatego MSP bierze pod uwagę m. in. przekazanie gminom części akcji lub udziałów tych spółek.

Przedstawiciele uzdrowisk są jednak przekonani, że komunalizacja nie jest dobrym rozwiązaniem. Budżety niektórych spółek uzdrowiskowych przekraczają budżety gmin, w których istnieją.

— Nie ma podstaw prawnych do komunalizacji tych firm. Zresztą, na spotkaniu, które mieliśmy z przedstawicielami miejscowości uzdrowiskowych, nikt z ich władz nie wykazał zainteresowania kupnem mało rentownych firm, a nawet przejmowaniem ich za darmo — tłumaczy Wojciech Gucma.

Jan Golba, burmistrza Krynicy i prezes stowarzyszenia gmin, podkreśla, że samorządom bardziej przydałaby się dziś gotówka.

— Proponujemy, żeby połowa wpływów ze sprzedaży uzdrowiska trafiała do gminy na rozwój infrastruktury, a reszta na tzw. fundusz rozwoju gospodarczego terenu, na którym działają uzdrowiska. Takie rozwiązanie będzie zachętą dla nowego właściciela na utrzymywanie działalności uzdrowiskowej i turystycznej — podkreśla Jan Golba.

Wpływy z prywatyzacji 26 spółek mają wynieść 300 mln zł.

— Ta kwota nie załata dziury w budżecie, a nam bardzo pomoże. Niedociągnięcia w rozwoju infrastruktury powodują, że przegrywamy z konkurentami na Zachodzie, w Słowacji, Czechach i na Węgrzech — tłumaczy przedstawiciel gmin.

W 2000 r. uzdrowiska przyniosły 2,2 mln zł zysku netto przy 441,9 mln zł sprzedaży.

— Komercjalizacja rozpoczęła proces dostosowania uzdrowisk do pracy w warunkach rynkowych. Konieczne jest jednak podniesienie standardów obiektów sanatoryjnych, a to wymaga dużych wydatków. Gminy rzadko są w stanie sfinansować takie inwestycje. Są jednak inwestorzy, na przykład fundusze emerytalne, którzy mogą spełnić wszystkie wymagania i potrzeby, a jednocześnie są zainteresowani działalnością leczniczą, a nie tylko przejęciem rozlewni czy źródła — dodaje Paweł Kukla, wiceprezes Uzdrowiska Krynica-Żegiestów.

Pracownicy sanatoriów przypominają, że utrzymanie działalności statutowej inwestor może zagwarantować w umowie prywatyzacyjnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Uzdrowiska chcą prywatyzacji z pominięciem komunalizacji