Używane auta zakorkują urzędy

opublikowano: 22-10-2019, 22:00

Relatywnie nieduża zmiana w prawie o ruchu drogowym może zwiększyć szarą strefę w handlu samochodami i… wydłużyć kolejki w urzędach — alarmuje branża

W lipcu tego roku posłowie w ramach prac nad ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach zmienili również prawo o ruchu drogowym. Propozycja była klasyczną „wrzutką legislacyjną”, pojawiła się nagle i bez szacowania skutków. Ostatecznie ustawodawca wpisał jednak do prawa karę za niezarejestrowanie pojazdu w ciągu 30 dni od jego nabycia. Przepis ten nie obejmie aut nowych (ten wyjątek zapisano na etapie poprawek), ale podlegać mu będą wszelkie samochody używane sprowadzone z terytorium Unii Europejskiej. Na sankcję narażą się osoby fizyczne i prawne, w tym firmy, które zajmują się handlem pojazdami, czyli np. komisy samochodowe. Zdaniem przedstawicieli tej branży skutki wejścia nowego prawa w życie, co ma nastąpić od początku przyszłego roku, będą opłakane.

ROZMNOŻENIE REJESTRACJI:  Dla nabywcy używanego samochodu — także z komisu — liczy się to, którym z kolei właścicielem pojazdu się staje. Dodatkowa rejestracja auta na pośrednika może obniżyć rynkową wartość samochodu.
Zobacz więcej

ROZMNOŻENIE REJESTRACJI: Dla nabywcy używanego samochodu — także z komisu — liczy się to, którym z kolei właścicielem pojazdu się staje. Dodatkowa rejestracja auta na pośrednika może obniżyć rynkową wartość samochodu. Fot. Marek Wiśniewski

Miliony samochodów

Przepisy dotyczą ogromnego rynku.

— Do Polski sprowadza się rocznie około 1 mln samochodów z zagranicy. Szacujemy, że 80-90 proc. z tego przywożą firmy specjalizujące się w handlu pojazdami. Kolejne 1,5-2,5 mln aut używanych jest sprzedawanych w kraju. Ponad połowa tego handlu odbywa się przez pośredników — mówi Maciej Szymajda, prezes Stowarzyszenia Komisów (SK).

W Polsce samochód spędza w komisie przeciętnie trzy miesiące. Tylko niewielką część udaje się sprzedać w ciągu 30 dni. Wszystkie pozostałe pośrednik będzie więc musiał zarejestrować na siebie. Z tym wiąże się szereg komplikacji.

— Taki obowiązek oznacza konieczność trzykrotnego odwiedzenia wydziału komunikacji. Pierwszy raz w celu zgłoszenia samochodu, drugi — w celu odebrania dowodu rejestracyjnego i trzeci — w celu zgłoszenia sprzedaży. Już dziś w części wydziałów komunikacji na rejestrację trzeba czekać kilka czy kilkanaście dni. A jeśli wydłuży się ten czas od nowego roku? Ilu kolejnych urzędników trzeba będzie zatrudnić? — pyta szef SK.

Według niego nawet nieduża firma zajmująca się handlem pojazdami będzie zmuszona utworzyć przynajmniej jeden dodatkowy etat dla pracownika, który zajmowałby się tylko kwestiami rejestrowania i wyrejestrowywania samochodów. Przedstawiciele branży komisowej ostrzegają, że wydłużone kolejki mogą też uderzyć w innych petentów wydziałów komunikacji. Być może na banalną zmianę adresu w dokumencie trzeba będzie czekać nie kilka dni jak teraz, ale kilka tygodni.

Kłopot z zabytkiem

Ustawodawca nie pomyślał najwyraźniej też o tym, że części pojazdów nie będzie można zarejestrować w ciągu miesiąca od sprowadzenia do Polski. — Nie uwzględniono sytuacji, w której np. zabytkowy samochód ze względu na swój stan techniczny nie będzie w stanie przejść badania, które dopuszczałoby do rejestracji. Nie wiadomo więc, co miałby zrobić nabywca takiego auta — zauważa Dariusz Brzozowski, radca prawny z Kancelarii Prawa Motoryzacyjnego Motoprawnik.com.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Wróćmy jednak do samochodów, które da się zarejestrować. Koszty urzędowe — opłata rejestracyjna to 256 zł — to tylko część wydatków, jakie będzie musiał uiścić pośrednik.

— Od dnia rejestracji komis musi ponosić koszty ubezpieczenia samochodu, co oznacza 50-70 zł miesięcznie. Część firm sprowadza auta w cenie netto, a VAT odprowadzają dopiero, gdy klient taki pojazd kupi, płacąc cenę brutto. Teraz VAT będą musiały uiścić z własnej kieszeni w ciągu 14 dni od rejestracji. Do tego dochodzi zamrożony kapitał, bo w ciągu procesu rejestracyjnego samochodu, co już teraz trwa około trzech tygodni, samochodu nie wolno sprzedać — wylicza dalej Maciej Szymajda.

Z jego szacunków wynika, że roczne koszty funkcjonowania małego komisu, który ma na parkingu 30 aut, mogą wzrosnąć o co najmniej 200 tys. zł. Właściciele firm handlujących autami sprowadzanymi z Europy Zachodniej mają pretensje do ustawodawcy także z tego powodu, że zostali przez niego potraktowani gorzej niż inni pośrednicy.

— Chodzi o kwestię nierównego traktowania podmiotów gospodarczych. Firma sprowadzająca auta z UE będzie je musiała rejestrować, a taka, która przywozi pojazdy ze Stanów Zjednoczonych czy z Japonii, już nie — wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Komisów.

Kusząca szara strefa

— Kara pieniężna w wysokości od 200 do 1000 zł ma być nakładana decyzją administracyjną przez starostę — mówi mec. Dariusz Brzozowski.

Zdaniem Piotra Baranowicza, dyrektora zarządzającego AUTO1 Polska, serwisu kupna i sprzedaży używanych samochodów z zagranicy, efektem wprowadzenia grzywny może być zwiększenie szarej strefy w tej branży. Dokładnie tak samo myśli Przemysław Vonau z Autlet.pl.

— W pełni legalnie działające komisy nie są w stanie przerzucić wyższych kosztów na klientów, ponieważ konkurują z szarą strefą, czyli podmiotami, które sprzedają sprowadzone z zagranicy samochody na tzw. umowy na Niemca — mówi prezes Autlet.pl.

Chodzi o transakcje, w których stroną sprzedającą nie jest polski handlarz, ale faktycznie były już właściciel z Zachodu. To niby z nim podpisuje umowę polski klient. Pośrednika nigdzie formalnie tu nie ma. W ocenie Przemysława Vonau wejście w życie nowych regulacji spowoduje, że szara strefa zamiast się zmniejszyć, rozrośnie się, bo dodatkowe koszty nie dotkną nieuczciwych sprzedawców.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu