Varisella chce mieć miedź, ropę i potas

opublikowano: 15-04-2013, 00:00

Po latach milczenia inwestor odsłania biznesowy projekt na najbliższą dekadę. Wykłada miliony na poszukiwania w Afryce

Od kilku tygodni Ryszard Varisella powraca do medialnej sfery biznesowej rzeczywistości. Po tym jak milczał niemal przez dekadę, zabrał głos w sporze z włodarzami Wrocławia (o czym piszemy w ramce obok). 56-letni biznesmen ostatni raz na liście najbogatszych „Wprost” pojawił się w 2009 r. z majątkiem 350 mln zł. Varisella, który zaczynał zdobywanie wielkich pieniędzy od handlu sztuką, złote interesy robił ponad dekadę temu. Najpierw zainwestował 2,7 mln USD w kulejący browar Warka.

Zobacz więcej

WYDOBYĆ WYZWANIA: Przez jakiś czas szukałem kolejnego wielkiego projektu, wyzwania. Odkryłem Afrykę — mówi Ryszard Varisella, inwestor znany niegdyś m.in. z interesów w branży piwowarskiej. [FOT. WM]

Zrestrukturyzował firmę i sprzedał ją z pokaźnym zyskiem. Podobny scenariusz przerobił z Browarami Dolnośląskimi Piast, które w 2001 r. za około 50 mln USD sprzedał Carlsbergowi. Po tej transakcji inwestor wycofał się z życia publicznego, tłumacząc, że pochłania go rodzina i sztuka. Sprzedał wówczas jacht i większość koni ze swojej stajni. Na co dzień mieszka w Mayfair w Londynie, nie tak daleko od rezydencji Jana Kulczyka. I podobnie jak najbogatszy Polak, przyszłość widzi m.in. w Afryce.

— Przez jakiś czas szukałem kolejnego wielkiego projektu, wyzwania. Odkryłem Afrykę. Afryka jakiś czas temu rozpoczęła proces wielkich zmian, obecnie przypomina lata 90. przełomu i transformacji, wreszcie prywatyzacji w Europie Środkowej. Wszystko jest możliwe, dobre pomysły mają szansę, ale potrzebują kapitału i know-how — tłumaczy Ryszard Varisella.

Chiński rolnik czeka

Nie chce ujawnić zbyt wielu szczegółów nowych inwestycji, w które kapitałowo zaangażowane są jego spółki Natural Meteor Resources i Noble Rock. Wiadomo, że chodzi o surowce. Spółki Variselli mają koncesje poszukiwawcze w kilku afrykańskich krajach. Według informacji „PB”, na celowniku inwestora są ropa i gaz, miedź oraz składniki nawozów rolniczych. Ten ostatni projekt, nakierowany na wydobycie potasu, jest najbardziej zaawansowany.

— Przygotowanie do wydobycia surowców jak też samo wydobycie wymaga inwestycji rzędu setek milionów dolarów. Żeby wesprzeć własne zaangażowanie w długim procesie inwestycyjnym i ograniczyć ryzyko, szukam strategicznych partnerów, m.in. w Indiach i Chinach.

Te kraje są motorem napędowym globalnej gospodarki i aby zaspokoić wewnętrzny popyt i rozwój, są niejako skazane na angażowanie się w dobre projekty surowcowe na świecie. Takie jak moje — mówi inwestor. W ciągu najbliższego roku spółka Variselli ma trafić na londyńską giełdę. Na niej aż roi się od podobnych podmiotów, bo tam jest kapitał oraz giełdy metali oraz paliw.

Katanga kusi

Czy inwestorów w Londynie nie odstraszy fakt, że koncesja na poszukiwanie i wydobycie rudy miedzi dotyczy obszaru w Demokratycznej Republice Konga? To w końcu to samo Kongo, w którym w minionej dekadzie 40 mln USD utopił KGHM. — Liczę się z tym, że jak to zwykle w życiu, nie wszystko będzie szło jak z płatka. Dlatego nie obstawiam jednego konia, ale angażuję się w kilka projektów, gdy jeden minie linię mety, pociągnie za sobą następne — mówi Varisella.

Zdaniem Stanisława Speczika, dyrektora generalnego spółki Miedź Copper Corporation i byłego prezesa KGHM, być może mniejsze, bardziej elastyczne, podmioty poradzą sobie w Kongo lepiej niż globalny gigant.

— Skłamałbym, gdybym powiedział, że w Kongo nie ma wielkich szans. Katanga rozpala wyobraźnię, bo to miejsce z gigantycznymi zasobami miedzi, ale też z olbrzymimi problemami, wyzwaniami i ryzykiem. Infrastruktura jest w opłakanym stanie, nie ma dróg, jest korupcja, i to na każdym rogu — uważa Stanisław Speczik.

Piwnica niezgody

Od kilku miesięcy Ryszard Varisella prowadzi spór z włodarzami Wrocławia. Poszło o przetarg na dzierżawę słynnej Piwnicy Świdnickiej, najstarszej restauracji Europy.

— Nigdy nie planowałem i nadal nie pragnę być restauratorem. Piwnica wyszła z szuflady po tym, jak kupiłem Browary Dolnośląskie Piast. I to właśnie browary wcześniej zobowiązały się wyremontować i ją wynajmować. Wszedłem w to bez przekonania. W efekcie za doprowadzenie obiektu do świetności zapłaciłem ponad 27 mln zł — mówi Varisella.

Ostatnio okazało się, że Wrocław niekoniecznie chce podpisywać ze spółką Variselli kolejną, 9-letnią umowę, mimo zapewnień poprzedniego włodarza miasta Bogdana Zdrojewskiego. Varisella wynajął więc nie tylko prawników, ale też agencję public relations. Na razie sądy zablokowały nowy przetarg, a lokal wciąż działa. Choć nie jest to interes życia — co roku spółka notuje straty, i to mimo kilkumilionowych przychodów. Teraz biznesmen myśli o zmianie strategii i zatrudnieniu zewnętrznego operatora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu