VAS znowu myśli o minihucie

Katarzyna Jaźwińska, Anna Bytniewska
opublikowano: 2002-01-07 00:00

Nieoficjalnie wiadomo, że Ruhrgas negocjuje dostawy gazu dla austriackiego koncernu, który chce budować walcownię w okolicach Szczecina. Może to oznaczać tylko jedno — Voest Alpine Stahl rozważa powrót do projektu zainwestowania 2,9-3,6 mld zł w minihutę.

Niemiecki Ruhrgas, który planuje inwestycje w połączenie gazowe Bernau-Szczecin, intensywnie szuka odbiorców gazu. Nieoficjalnie wiadomo, że prowadzi negocjacje, dotyczące dostaw 300 mln m sześc. gazu rocznie z austriackim koncernem, który przymierza się do budowy walcowni pod Szczecinem.

Jedyną austriacką firmą, którą można podejrzewać o zamiary inwestycji w minihutę w Polsce, jest Voest Alpine Stahl. Koncern już w 2000 r. planował wydanie 0,8-1 mld EUR (2,9-3,6 mld zł) na budowę walcowni blach na terenach Portu Szczecin-Świnoujście. Jednak 12 grudnia 2000 r. walne zgromadzenie akcjonariuszy VAS zrezygnowało z planów, oficjalnie zapewniając, że inwestycja nie gwarantuje opłacalnej stopy zwrotu. Jednocześnie Austriacy nie ukrywali, że mogą jeszcze wrócić do planów. I wiele wskazuje na to, że jeśli wynegocjują z Ruhrgasem atrakcyjne ceny na dostawę gazu, wrócą do projektu. Austriacy na razie nie informują jednak o swoich planach.

Przedstawiciele branży hutniczej nie ukrywają, że jeśli tym razem VAS zrealizuje projekt, szanse na przetrwanie krajowego sektora stalowego znacznie spadną.

— Budowa walcowni przez VAS jest zagrożeniem dla realizacji programu restrukturyzacji hutnictwa — mówi Edward Nowak, wiceprezes Huty Sendzimira i autor programu uzdrowienia sektora.

W tej sytuacji pewne jest tylko jedno. Jeśli VAS zbuduje walcownię, zaszkodzi polskim hutom, a jeśli jej nie zbuduje, to stanie się mało znaczącą hutą. VAS produkuje bowiem średniorocznie około 5 mln ton stali, czyli niewiele więcej niż Huta Katowice.