Velvet chce się szybciej rozwijać

opublikowano: 16-09-2018, 22:00

Lider polskiego rynku papierów higienicznych przymierza się do zagranicznej akwizycji. Ma mu ona pomóc w ciągu pięciu lat podwoić obroty i zostać numerem jeden w regionie

Od wiosny tego roku Velvet Care ma nowego, głównego udziałowca: fundusz Avallon sprzedał swój pakiet funduszowi Abris Capital Partners. Polska spółka, która ma fabrykę papierowych wyrobów higienicznych w Kluczach pod Olkuszem w Małopolsce, znalazła się tym samym w jednej grupie kapitałowej z rumuńskim przedsiębiorstwem Pehart Tec, które jest wiodącym graczem w tej samej branży na tamtejszym rynku (oprócz tych dwóch firm Abris zarządzający kapitałem wartym ponad 5,3 mld zł jest też inwestorem w ok. 20 środkowoeuropejskich spółkach z różnych branż). W tej sytuacji naturalną koleją rzeczy stała się kwestia przyszłej konsolidacji obu producentów, szczególnie, że plany rozwoju w regionie mają zarówno zarząd Velvet Care, jak i fundusz Abris (było to zresztą ważnym elementem transakcji).

Artur
Pielak, kierował spółką Velvet Care za czasów, gdy należała ona do grupy
Kimberly Clark, kiedy była pod skrzydłami Avallon i teraz, gdy jej głównym
udziałowcem jest Abris. Nie zamierza zmieniać pracy.
Zobacz więcej

RÓŻNI WŁAŚCICIELE, TEN SAM PREZES:

Artur Pielak, kierował spółką Velvet Care za czasów, gdy należała ona do grupy Kimberly Clark, kiedy była pod skrzydłami Avallon i teraz, gdy jej głównym udziałowcem jest Abris. Nie zamierza zmieniać pracy. Fot. ARC

Pod rękę z Rumunami...

— Pracujemy nad planem takiej konsolidacji. Do połowy przyszłego roku jej koncepcja powinna być gotowa, natomiast sama konsolidacja nastąpiłaby w ciągu trzech lat — mówi Artur Pielak, prezes Velvet Care.

Zdaniem prezesa, Velvet Care ma atuty, które powodują, że w przyszłej konsolidacji może być spółką wiodącą.

— O ile produkcja w naszej firmie jest zbilansowana, co oznacza, że praktycznie całą wytwarzaną bibułkę przeznaczamy na własne potrzeby i przetwarzamy ją na produkty gotowe, o tyle w portfolio rumuńskiego producenta przeważa bibułka, której część spółka przerabia, a nadwyżkę sprzedaje na rynku w regionie — wyjaśnia Artur Pielak.

Kwestie związane z przyszłą polsko- -rumuńską konsolidację Velvet Care będzie też uzgadniać z bankami, z którymi współpracuje. Chodzi o BGŻ BNP Paribas oraz EBOR, które skredytowały budowę siódmej maszyny papierniczej, jaką uruchomiono kilka tygodni temu z fabryce w Kluczach.

— Na współpracy z tymi dwoma bankami będziemy chcieli bazować także przy projekcie konsolidacyjnym — mówi Artur Pielak.

Zarząd firmy nie ujawnia, z jakimi wydatkami może być związane połączenie z Pehart Tec, ani nawet poziomu swojego obecnego zadłużenia. Najwyraźniej widzi jednak możliwości pozyskania kolejnych funduszy.

— Mamy bardzo dobry standing finansowy i dalsze możliwości finansowania dłużnego — zapewnia prezes. — Długoterminowo chcielibyśmy, aby dług netto nie przekraczał trzykrotności zysku EBITDA, ale w krótszym okresie jednego lub dwóch lat dopuszczamy wzrost tego wskaźnika do 3,5, a nawet 3,7 — deklaruje Rafał Curyło, dyrektor finansowy Velvet Care.

Konsolidacja to kluczowy projekt, który ma pozwolić spółce zrealizować najnowszy strategiczny cel. Jest im podwojenie do 2023 r. obrotów. W tym roku, zgodnie z planem, miałby one sięgnąć 500 mln zł, za pięć lat — przekroczyć 1 mld zł.

...i nie tylko z nimi

Kolejny cel, jakie wyznaczyła sobie firma, to zdobycie pozycji regionalnego lidera w swojej branży. Obecnie — jak szacuje Artur Pielak — Velvet Care jest numerem jeden w Polsce, natomiast w Europie Środkowo-Wschodniej znajduje się w gronie czterech największych podmiotów

— Główni konkurenci to włoskie koncerny ICT (Foxy) i Sofidel Group (Regina) oraz fińska firma Metsä Tissue (właściciel marki Mola). Rynkowe udziały każdego z nich są porównywalne.

— W 2023 r. chcemy być niekwestionowanym liderem w regionie. W tym celu musimy przeprowadzić konsolidację z rumuńską firmą, a obroty obu przedsiębiorstw powinny wzrosnąć o 20-30 proc. — wylicza szef Velvet Care.

Pehart Tec to jednak nie jedyny podmiot, który znalazł się na celowniku spółki z Kluczy.

— Myślimy także o innych akwizycjach. W przyszłym roku chcemy rozpocząć rozmowy na ten temat z kilkoma wybranymi już podmiotami z regionu. Nie mogę jednak powiedzieć, o jakie firmy chodzi, ani nawet z jakich państw pochodzą — mówi Artur Pielak.

— Interesują nas zdrowe, rentowne firmy z naszej branży — dodaje Rafał Curyło.

Firma nie ujawnia, jaki zarobek sama osiąga, ale dyrektor finansowy zapewnia, że przedsiębiorstwo regularnie wypracowuje zysk netto.

Według prezesa kolejna — po rumuńskiej — akwizycja nie jest konieczna, aby jego firma została numerem jeden z Europie Środkowo-Wschodniej (od krajów bałtyckich, poprzez państwa V4, aż po Rumunię i niektóre sąsiednie kraje na Bałkanach), choć oczywiście taki zakup wzmocniłby pozycję grupy na regionalnym rynku.

Siódma maszyna

Wspomniana współpraca Velvet Care z BGŻ BNP Paribas i EBOR ma związek z najnowszą inwestycją małopolskiego producenta , czyli zakupem i uruchomieniem siódmej już nowoczesnej maszyny papierniczej, która pracuje już od kilku tygodni. Projekt był wart ok. 200 mln zł, a większość tej kwoty pochodziło właśnie od tych dwóch banków (każdy ma taki sam udział w kredycie). Spółka, zasłaniając się tajemnicą handlową, nie chce ujawniać wartości kredytu, ani warunków kredytowania.

— Ok. 70 proc. kosztów tej inwestycji ponieśliśmy w zeszłym roku, pozostałe 30 proc. — w tym. Teraz projekt jest już finansowo zamknięty. W tym roku czekają nas jeszcze pewne inwestycje odtworzeniowe oraz zakup znacznie mniejszej maszyny do innej części fabryki. Te wydatki powinny się zamknąć w kilkudziesięciu mln zł — mówi Rafał Curyło, dyrektor finansowy Velvet Care i dodaje, że przyszłoroczny CAPEX ma być przeznaczony w zdecydowanej większości na inwestycje odtworzeniowe i zwiększenie efektywności.

Sosna i eukaliptus

— Największa część ogólnych kosztów to w naszej branży koszty surowca — mówi Rafał Curyło.

Velvet Care swoje wyroby produkuje przede wszystkim na bazie celulozy sprowadzanejz zagranicy. Celulozę długowłóknistą (z drzew iglastych, głównie sosny) kupuje w Europie, najwięcej w krajach skandynawskich, natomiast celulozę krótkowłóknistą (z drzew liściastych) sprowadza najczęściej z Ameryki Południowej, głównie z Brazylii, Urugwaju i Chile. Tego typu celulozę potrzebną do produkcji papierów higienicznych można uzyskać m.in. z brzozy, czy buku, które rosną na naszym kontynencie, ale najlepszy materiał pochodzi z drzew eukaliptusowych, których największe plantacje znajdują się za oceanem.

— Większość zapotrzebowania na celulozę gwarantują nam roczne umowy, nie korzystamy ze spotów, ani nie kupujemy też od lat celulozy w Polsce. Są wprawdzie u nas jej producenci, ale praktycznie całą zużywają na własne potrzeby — tłumaczy Rafał Curyło.

Drugie miejsce pod względem wielkości kosztów zajmują media (prąd, gaz itd.), a trzecie zakup materiałów (np. opakowań).

— Przy naszym stopniu automatyzacji produkcji, koszty pracownicze są relatywnie niewielkie — dodaje dyrektor finansowy.

W zakładzie Velvet Care pracuje obecnie ok. 600 osób (pięć lat temu było ok. 280 pracowników). W firmie są nadal wakaty, obecnie poszukuje ona ok. 50 pracowników, ale jak mówi Rafał Curyło, w porównaniu z innymi producentami z różnych branż Velvet Care większych problemów z brakiem rąk do pracy nie ma.

Struktura sprzedaży to 80 proc. kraj i pozostałe 20 proc. eksport, przede wszystkim na rynki Czech, Słowacji, państw bałtyckich i skandynawskich oraz Niemiec. Takie proporcje zasadniczo odpowiadają zarządowi, ale chciałbym on zmienić strukturę eksportu.

— Dążymy do tego, aby znacznie więcej niż dotychczas sprzedawać do naszych zachodnich sąsiadów i w państwach regionu — wyjaśnia Artur Pielak.

Obecnie firma połowę produktów sprzedaje pod własnym brandem, a drugą pod tzw. markami własnymi innych podmiotów (głównie dużych sieci handlowych).

— Choć ta druga część jest mniej dochodowa, jesteśmy zadowoleni z takich proporcji, szczególnie, że są one lepsze, niż na całym rynku a i produkty są wyższej jakości niż choćby dekadę temu. W Polsce pod tzw. markami własnymi sprzedaje się przeciętnie 60 proc. papierowych wyborów higienicznych, a w Niemczech aż 85 proc. — wyjaśnia prezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Velvet chce się szybciej rozwijać