Venture capital odstawia sterydy

opublikowano: 17-04-2017, 22:00

Część funduszy zastygła w oczekiwaniu na granty z PFR. Inne sukcesami na koncie przyciągają miliony od prywatnych inwestorów

— Nastał rok przyczajonego tygrysa po odstawieniu sterydów — twierdzi jeden z zarządzających prężnym do niedawna funduszem venture capital (VC), wspieranym w ramach Krajowego Funduszu Kapitałowego (KFK), zżymając się na bezczynność inwestycyjną wielu firm w branży. Statystyki wyglądają świetnie — Dealroom.co oszacował finansowanie polskich start-upów w 2016 r. na 87 mln EUR w 28 rundach, notując ponadtrzykrotny wzrost rok do roku. W praktyce jednak wielu przedstawicieli funduszy VC ogranicza się do zarządzania bieżącym portfelem i utrzymywania relacji z rynkiem.

SAMODZIELNIE:
SAMODZIELNIE:
Tomasz Swieboda, prezes funduszu Inovo, który ma za sobą kilkanaście inwestycji, m.in. we współpracy z KFK, twierdzi, że opóźnienia w uruchamianiu publicznych grantów nie krzyżują mu planów. Inovo właśnie zbiera miliony wśród prywatnych inwestorów.
Marek Wiśniewski

— Ta cisza to w dużym stopniu efekt opóźnienia w programie PFR Starter. Zaproponowane przez publiczną stronę warunki nie zostały dobrze przyjęte przez branżę, bo przesuwają zarządzanie pieniędzmi w rynkową stronę, nie dając w prosty sposób bezpiecznej i niemałej puli pieniędzy na samo zarządzanie funduszem — uważa Rafał Agnieszczak, inwestor internetowy.

80 proc. strategii

Na rynku VC nikt nie wystąpił z otwartą krytyką propozycji PFR. Nic dziwnego. Po pierwsze, warunki są rynkowe — zmierzają do tego, by fundusze żyły bardziej z zysków z inwestycji niż z publicznych dotacji. Po drugie, nie ma co zadzierać z podmiotem mającym pieczę nad 3 mld zł do zainwestowania w start-upy — zwłaszcza że np. w programie Starter strona publiczna bierze na siebie aż do 80 proc. finansowania projektów.

— Inwestorzy prywatni, składający się na budżety inwestycyjne w branży VC, są świadomi roli PFR i do niej dopasowują swoją strategię — przyznaje Tomasz Kowalczyk, jeden z szefów HardGamma Ventures. Wśród części prywatnych inwestorów działa zatem prosta matematyka: być może droga do finansowania ze Startera będzie wyboista, a współpraca naznaczona formalizmem, ale każdy 1 mln zł wydany przed Starterem zmniejsza docelowe publiczne finansowanie o kolejne 4 mln zł.

Karuzela prywaciarzy

Myślenie o publicznych pieniądzach porzucił m.in. fundusz Inovo VC, który w poprzednich latach korzystał chętnie z pieniędzy KFK, inwestując je m.in. w Booksy.

— Wbrew pozorom to, że nie inwestujemy, nie oznacza, że nie mamy co robić. Pracy jest mnóstwo, właśnie zbieramy nowy fundusz wśród prywatnych inwestorów — mówi Tomasz Swieboda, prezes Inovo VC.

Tą drogą poszło więcej inwestorów, nie oglądając się na ciche negocjacje rynku VC z PFR dotyczące kształtu programu Starter. Marcin Kurek, prezes Protosa, inwestora m.in. w DocPlannerze, przyznaje: bez KFK na rynku zrobiła się inwestycyjna dziura, choć inwestycji prywatnych funduszy nie brakuje. Resztki z KFK wydają jeszcze m.in. Experior, Nomad czy W Investment. Nową pulę z prywatnego rynku zbierają już np. Innovation Nest Piotra Wilama i Protos.

— Karuzela lokalnego venture capital rozpędzi się zapewne w czwartym kwartale. Wtedy mają się pojawić pieniądze z PFR. My również wystartujemy w tym czasie, ale z funduszem zebranym od prywatnych inwestorów — ujawnia Marcin Kurek.

Target na celowniku

Według informacji „PB”, będzie to całkiem imponująca — jak na polskie realia — kwota. W pierwszym funduszu Protos, inwestujący w dużym stopniu za granicą, wydał 20 mln zł. Teraz celuje w 100 mln zł i chce brać udział w coraz pokaźniejszych rundach spółek z segmentu platform cyfrowych.

— Start-upy widzą, że chętnych do inwestowania jest mniej, ale dobre spółki wciąż dobrze rozpoznają swoją wartość. Jest to więc dobry czas na inwestowanie z racji większej przejrzystości rynku, ale wyceny nie spadają — mówi Marcin Kurek. Wyceny to nie zmartwienie dla zagranicznych, większych funduszy inwestycyjnych, otwierających właśnie szerzej podwoje nad Wisłą. Shmuel Chafets, odpowiadający za rozwój biznesu w Targecie Global (ponad 300 mln USD do dyspozycji, niemal 20 mln USD inwestycji w polskiego Docplannera), zapowiada, że w najbliższym czasie Target zatrudni w Warszawie polskojęzycznego menedżera. Zadanie: odszukać dobre i warte swej ceny start-upy.

— Zwiększamy tu aktywność. Znam polski rynek, odwiedzam regularnie Polskę od dekady i widzę, że jest tu potencjał do skokowego rozwój. Ekosystem zaczyna się zawiązywać i niezbędne jest tu wsparcie państwa, widać to na przykładzie Izraela. Choć nie zamierzamy sięgać po kapitał z PFR, chętnie podejmiemy współpracę z podmiotami mającymi takie finansowanie — mówi Shmuel Chafets.

SAMODZIELNIE: Tomasz Swieboda, prezes funduszu Inovo, który ma za sobą kilkanaście inwestycji, m.in. we współpracy z KFK, twierdzi, że opóźnienia w uruchamianiu publicznych grantów nie krzyżują mu planów. Inovo właśnie zbiera miliony wśród prywatnych inwestorów. [FOT. WM]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane