Vippo chce pożyczać po hiszpańsku

opublikowano: 05-06-2019, 22:00

Firma pożyczkowa ma wigor start-upu i ambitną strategię. To jednak za mało, aby zawojować zagraniczne rynki. Potrzebuje również pieniędzy

Vippo to firma pożyczkowa, która zadebiutowała w 2017 r. Po półtora roku od rozpoczęcia działalności na rodzimym rynku spółka postanowiła wyjść za granicę. Celuje w kraje hiszpańskojęzyczne — lada moment ruszy w Hiszpanii, a w przyszłym roku w Meksyku.

Tomasz Kwiecień, kierujący firmą pożyczkową Vippo, chce finansować
zakup używanych samochodów i odroczone płatności we współpracy z e-sklepami. Na
zrealizowanie celu daje sobie czas do 2021 r
Zobacz więcej

NOWE OBSZARY:

Tomasz Kwiecień, kierujący firmą pożyczkową Vippo, chce finansować zakup używanych samochodów i odroczone płatności we współpracy z e-sklepami. Na zrealizowanie celu daje sobie czas do 2021 r Fot. ARC

— Kupiliśmy w Hiszpanii spółkę Dindin po bardzo atrakcyjnej cenie. Operacyjnie planujemy ruszyć w sierpniu. Uważam, że jest to obiecujący rynek, przez lata targany kryzysem ekonomicznym, z którego powoli wychodzi. Nie ma tam jeszcze wielu firm pożyczkowych, dlatego teraz jest odpowiedni moment, aby się tam pojawić — mówi Tomasz Kwiecień, prezes Vippo.

Vippo nie ujawnia, ile zapłaciło za hiszpańską spółkę, którą przejęło od Finko Invest. Dindin specjalizuje się w tzw. chwilówkach do 1,1 tys. EUR. Od półtora roku firma zajmuje się jednak wyłącznie windykacją klientów, bowiem łotewskie Finko Invest, chcąc wycofać się z rynku, zaprzestało udzielania pożyczek. Tomasz Kwiecień spróbujetchnąć w firmę nowego ducha. Ofertę chwilówkową szybko planuje poszerzyć o pożyczki ratalne, których udziela w Polsce.

— Vippo ma mentalność start-upu, dlatego w szybkim tempie zdobywamy klientów — obecnie mamy ich 11,5 tys. W ciągu 8 tygodniu od zarejestrowania spółki zaczęliśmy udzielać pożyczek zarówno przez internet, jak i przez brokerów [Fines, Dom Finansowy QS, Helikon i Unilink — red.]. W firmie koncentrujmy się na kluczowych kompetencjach: stworzeniu atrakcyjnego produktu, analizie ryzyka, pozyskiwaniu finansowania i wykorzystaniu zaawansowanych technologii. Te cztery elementy mamy wewnątrz, pozostałe zlecamy. W ten sam sposób chcemy zdobywać zagraniczne rynki — deklaruje Tomasz Kwiecień, który nabrał doświadczenia w branży pożyczkowej, przez blisko dwa lata zasiadając w fotelu prezesa firmy Aasa.

Dobre, bo polskie

Tomasz Kwiecień chwali się, że mając dostęp wyłącznie do polskiego kapitału, stworzył firmę pożyczkową, która szykuje się do ekspansji zagranicznej. Przekonuje, że to przykład nietuzinkowy, bo za granicą i w Polsce rozpychają się gracze z obcym kapitałem. Według rejestru Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) nad Wisłą działa 457 pozabankowych pożyczkodawców. Zysk netto całej branży w 2017 r. wyniósł 212,3 mln zł (nie ma jeszcze danych za 2018 r.) — wynika z opublikowanego w lutym raportu Sektor pożyczek pozabankowych — dwie strony rynku, opracowanego przez Polski Związek Instytucji Pożyczkowych (PZIP) i Fundację Rozwoju Rynków Finansowych (FRRF). Z tego samego dokumentu dowiadujemy się, że w gronie pięciu największych firm pożyczkowych pod względem przychodów osiągniętych w 2017 r. kolejno plasują się: Vivus (łotewski kapitał), Profi Credit (czeski), Everest Finanse (polski), Provident (brytyjski), Wonga (polski). Pozostali gracze to drobnica. Jak radzą sobie stuprocentowo polscy pożyczkodawcy? Everest Finanse działa pod szyldem Bocian i poza macierzysty rynek się nie wychyla, a Wonga dopiero co przeszła z brytyjskich rąk w polskie i wyjdzie za granicę — jak informował w maju na łamach „PB” Piotr Krupa, szef Kruka, który przejął Wongę — najwcześniej za trzy lata.

Vippo czeka na zastrzyk gotówki

Jak dowiedziała się redakcja „PB”, Vippo było jedną z firm, które weszły do gry o polską Wongę. Barierą nie do pokonania była cena. Przejmujący Kruk kupił spółkę za blisko 100 mln zł. Tymczasem Vippo od początku działalności pozyskało łącznie ponad 60 mln zł kapitału, pochodzącego z kilku źródeł finansowania — 20,5 mln zł z emisji dwóch serii obligacji do inwestorów instytucjonalnych, które zapadają w 2021 r., 5 mln zł z otwartej linii kredytowej w Santanderze i 37,5 mln zł od członków zarządu (zaledwie 10 proc. kwoty) i inwestorów indywidualnych. Nadal poszukują inwestorów. Kto do tej pory uwierzył w młodą spółkę? Rodzina Kaczyńskich (nie ma powiązań z szefem partii PiS), byłych właścicieli Dobroplastu, fabryki okien sprzedanej sześć lat temu szwajcarskiemu holdingowi Arbonia, oraz Copernicus Capital TFI poprzez fundusz inwestycyjny zamknięty CC50. Pierwszy rok działalności Vippo zakończyło grubo pod kreską. Według sprawozdania finansowego za 2017 r., dostępnego na stronie internetowej KRS, spółka odnotowała ponad 2 mln zł starty.

— Straty na początku działalności to rzecz naturalna. Organizację spółki rozpoczęliśmy w połowie 2017 r., a działalność pożyczkową w październiku tego samego roku. Budowa portfela, który w przyszłości będzie generował zyski, następuje stopniowo, a koszty działalności ponosimy od razu — tłumaczy Tomasz Kwiecień.

Spółka nie ujawnia wyników finansowych za 2018 r. Prezes informuje, że sprawozdanie przekaże do KRS w ustawowym terminie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy