Vistula zapowiada redukcje zatrudnienia

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2001-02-08 00:00

Vistula zapowiada redukcje zatrudnienia

Giełdowa Vistula wyodrębniła ze struktury kolejne dwa zakłady. Producent garniturów planuje również zmiany w swojej krakowskiej fabryce. Będzie się to jednak wiązało ze zwolnieniem części pracowników.

Notowana na GPW krakowska Vistula, producent garniturów, utworzyła z dwóch zakładów produkcyjnych odrębne spółki. Są nimi szwalnie w Łańcucie i Staszowie. Obecnie obie spółki działają jako podmioty zależne od Vistuli. Zdaniem Janusza Płocicy, prezesa Vistuli, pozwoli to na efektywniejsze zarządzanie tymi zakładami. Do niedawna w spółce składającej się z 4 zakładów było zatrudnionych ponad 1700 osób. Po wydzieleniu spółek zależnych zostało nieco ponad 900 pracowników.

W przyszłości firma zamierza sprzedać obie wydzielone szwalnie.

— Zakład w Przeworsku już jest w prywatnych rękach, a zawiązana tam spółka dzierżawi nasz majątek. Nie wykluczamy podobnego scenariusza w Łańcucie i Staszowie jest to jednak dość odległa perspektywa — twierdzi prezes Płocica.

Firma planuje również restrukturyzację w krakowskim zakładzie. 60 osób z ponad 300 zatrudnionych straci pracę.

— Musimy obniżyć koszty własne. Dzięki redukcji zatrudnienia i zmianie portfela zamówień z zagranicy będziemy mogli podnieść rentowność produkcji zakładu — mówi Janusz Płocica.

Firma chce ograniczyć kontrakty eksportowe, realizując jedynie kontrakty wysoko rentowne. Powodem tego jest coraz mniejsza opłacalność eksportu przerobowego.

— Już zawarliśmy kilka wstępnych umów m.in. z Kenzo. Liczymy, że po zmianie portfela zamówień rentowność pojedynczego kontraktu wzrośnie o blisko 20 proc. — informuje prezes Płocica.

Choć jeszcze nie ma dokładnych wyników spółki za rok 2000, to nieoficjalne szacunki zakładają podobny poziom przychodów i zysków do tych z roku 1999.