Od mniejszych akcjonariuszy Elektrimu zapewne będzie zależał przebieg piątkowych obrad NWZA holdingu. Vivendi wraz z podmiotami z grupy nie będzie w stanie zablokować zgromadzenia i uniemożliwić Polsatowi wejście do rady nadzorczej.
Na piątkowe zgromadzenie akcjonariuszy Elektrimu zarejestrowało się łącznie 81 akcjonariuszy, którzy reprezentują ponad 72 proc. kapitału akcyjnego spółki. Największym udziałowcem pozostał BRE Bank. Będzie on dysponował ponad 17 mln akcji, które dadzą ponad 28 proc. ogółu głosów. Drugim liczącym się akcjonariuszem będzie Polsat Media (odpowiednio 7,9 mln akcji i 13,2 proc. głosów), a trzecim spółka TCF (6,77 mln i 11,17 proc.).
Podczas obrad przedstawiciele dwóch ostatnich spółek będą chcieli wejść do rady nadzorczej Elektrimu. Zrobią to, jeśli Vivendi nie zablokuje obrad.
Francuzi zarejestrowali akcje dające prawo do wykonywania prawie 14 proc. głosów. Ujawnił się także fundusz Highwood, który kilka dni temu zaprotestował przeciwko sposobowi kupowania akcji Elektrimu przez Polsat Media i TCF. Do funduszu należy zaledwie 28 tys. akcji. Highwood twierdzi, że Polsat działa w porozumieniu z TCF i powinien ogłosić wezwanie do sprzedaży akcji. Sprawa jest w sądzie.
Wspierać Vivendi może Merging Markets Development. Francuzi nie będą jednak dysponować aż tak dużym pakietem akcji, żeby bez współpracy z innymi akcjonariuszami zablokować głosowania. Zabraknie im około 5 proc. głosów. Języczkiem u wagi może więc okazać się zachowanie mniejszych akcjonariuszy — Chemii Polskiej, wadowickiego Maspexu, Polskiej Grupy Zarządzania Funduszami czy nawet prywatnych inwestorów (np. Dariusza Staszaka, który zarejestrował ponad 1 mln akcji, dających mu 1,6 proc. udziałów w głosach).