W 2018 r. globalna hossa będzie mieć się dobrze

Sytuacja gospodarcza sprzyja rynkom akcji. Zaawansowanie cyklu nakazuje jednak wzmożoną ostrożność

Przesłanek do zakończenia hossy brakuje, ale ileż ona może jeszcze trwać? Tak można streścić prognozy dla globalnego rynku akcji w 2018 r. „Amerykańska giełda radzi sobie znakomicie i na razie nie widać oznak nadchodzącej zmiany trendu, co sprawia, że jest to nadal atrakcyjny kierunek dla inwestorów. Dobre dane płynące z gospodarki Stanów Zjednoczonych są paliwem dla wzrostu cen akcji. Dodatkowo, realizacja reformy podatkowej może spowodować powrót kapitału za ocean, na czym powinny skorzystać przede wszystkim spółki związane z tzw. starą ekonomią oraz banki.

W mniejszym stopniu ten efekt będzie widoczny w spółkach technologicznych, ale również one mają spore szanse na kontynuację wzrostu. Warto jednak przypomnieć powiedzenie, że „drzewa nie rosną do nieba”. W inwestowaniu oznacza to po prostu, że zawsze warto zachować czujność oraz racjonalną dywersyfikację portfela” — uważają eksperci z zespołu inwestycyjnego ubezpieczeniowej Vienny Life.

— Patrząc z perspektywy globalnej, tzw. rynek byka mamy od bardzo dawna. Ciekawostką jest to, że gdyby trend ten utrzymał się do sierpnia przyszłego roku, oznaczałoby to wyrównanie najdłuższego dotychczas trendu wzrostowego w historii, który obowiązywał w okresie międzywojennym. Już samo to skłania do ostrożności — podobnie jak wysokie wyceny spółek i stymulująca polityka monetarna.

Ale z drugiej strony bardzo rzadko zdarza się, by w warunkach silnego wzrostu gospodarczego dochodziło do jakiejś większej przeceny. Wszystko wskazuje na to, że przyszły rok powinien być dobry dla gospodarki globalnej — dodaje Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego.

Roman Przasnyski, główny analityk Gerdy Broker, uważa, że zyski z akcji w 2018 r. będą jednak niższe niż w 2017 r., a na dodatek zostaną osiągnięte w zupełnie innych okolicznościach.

— W 2018 r. trudno liczyć na tak dobre wyniki, jakie były możliwe do osiągnięcia na niemal wszystkich giełdach w minionych dwunastu miesiącach. Nie oznacza to, że należy się obawiać poważniejszego załamania, ale trzeba się liczyć z większymi spadkowymi korektami oraz podwyższoną zmiennością notowań, a więc zjawiskami, od których inwestorzy zdążyli się odzwyczaić — komentuje Roman Przasnyski.

Chiński syndrom

Zdecydowanie ostrożniejszy jest Łukasz Bugaj, analityk DM Banku Ochrony Środowiska. — Rok 2018 nie będzie ani podobny, ani lepszy od 2017 — przewiduje Łukasz Bugaj.

Jego zdaniem, niejasna jest kwestia kontynuowania w ograniczonej formie skupu aktywów w Europie. Ryzyko czai się też w Chinach, a nadzieje związane z amerykańską reformą podatkową są przesadzone.

— Chiny biorą się za walkę z zanieczyszczeniem powietrza i tzw. shadow bankingiem, więc można się tam spodziewać spowolnienia wzrostu. Natomiast jeśli chodzi o obniżkę podatków w Stanach Zjednoczonych, to wydaje mi się, że będzie miała wpływ na zyski spółek, ale niekoniecznie na wzrost gospodarczy — komentuje Łukasz Bugaj.

Mariusz Adamiak również dostrzega chińskie ryzyko. Przypomina jednak, że Chiny są dyżurnym kandydatem do wywołania kryzysu od kilku lat, a nic takiego się do tej pory nie stało. Specjalista zwraca jednak uwagę na nieefektywność chińskiej gospodarki, która może w końcu zachwiać rynkami. Chodzi o to, że przyrost akcji kredytowej jest tam silniejszy od efektywnego wzrostu PKB.

— Niedawno zakończył się kongres Komunistycznej Partii Chin, który odbywa się co pięć lat, podczas gdy za nieformalny czas trwania prezydentury uważane jest 10 lat. Obecny prezydent przez pierwsze pięć lat koncentrował się na umacnianiu władzy. Może po to, by nie oddać jej po dziesięciu latach, a może po to, by przeprowadzić reformy. Moim zdaniem, Chińczycy będą chcieli zwiększyć efektywność gospodarki, a to wiąże się ze spowolnieniem. Będą robili wszystko, by spowolnienie było kontrolowane, ale nawet jak im się uda, wpłynie to na rynek surowcowy i kraje od ich eksportu uzależnione — uważa Mariusz Adamiak.

Rozwój czy złoto

Od spadku popytu na surowce już tylko krok do załamania na rynkach wschodzących. Mariusz Adamiak podkreśla jednak, że nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.

— Rynki wschodzące też są zróżnicowane. Polska jest blisko rynku zachodnioeuropejskiego, a tam sytuacja powinna wyglądać dobrze. Kraje, których cykl koniunkturalny jest związany z rynkami rozwiniętymi, powinny sobie dać radę. Typowo wschodzące, jak np. kraje Azji Południowo-Wschodniej czy Republika Południowej Afryki, mogą natomiast radzić sobie gorzej — dodaje Mariusz Adamiak.

Jacek Babiński, zarządzający Sequoia FIZ, który ma lokować pieniądze na giełdach krajów wysokorozwiniętych, wydaje się być jednak bardziej sceptyczny. W drugiej połowie roku nie odżegnuje się od kupowania akcji kopalni złota, a to raczej lokata na trudniejsze czasy. Eksperci Vienny Life podpowiadają natomiast, że w Chinach i Stanach Zjednoczonych szczególnie ciekawe mogą być spółki technologiczne. „Ponieważ rozwój technologii praktycznie nie zna granic, to wzrost akcji spółek z tego sektora może być widoczny na wszystkich rynkach” — uważają przedstawiciele ubezpieczyciela. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W 2018 r. globalna hossa będzie mieć się dobrze