W biurach podróży zysków nie będzie

opublikowano: 05-11-2020, 22:00

Choć touroperatorzy ten rok spisali już na straty, to walczą do końca — teraz o kierunki zimowe, m.in. o Wyspy Kanaryjskie.

W tym roku biura podróży liczą tylko straty. Rainbow, który w zeszłym roku miał 1,7 mld zł przychodów i 26,1 mln zł zysku netto i jako jedyny touroperator notowany na GPW raportuje na bieżąco, i podał, że już po trzech kwartałach miał 14,26 mln zł straty netto, podczas gdy rok wcześniej zarobił 48,55 mln zł.

— W ten rok weszliśmy w bardzo dobrej kondycji, podobnie jak większość dużych touroperatorów, ale już w marcu mówiłem, że pytanie nie brzmi, czy będzie strata, tylko — jak będzie duża. Zima praktycznie się nie sprzedaje, bo jest mało ofert, a przyszłe lato idzie słabo — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, która w 2019 r. miała 3,4 mld zł przychodów i 43 mln zł zysku netto.

Wtóruje mu prezes TUI Poland, który w roku finansowym zakończonym 30 września zanotował 2,2 mld zł przychodów i 33,4 mln zł zysku netto.

— To nie był rok zarabiania, tylko pilnowania gotówki. Nie było czasu na walkę o rynek. W sezonie zimowym czartery skurczą się o 75-80 proc. Sprzedaż jest niewielka. Nie ma też szału z ofertą na lato 2021, klienci opóźniają decyzje, ale zdecydowanie chcą w przyszłe wakacje polecieć do ciepłych krajów — twierdzi Marcin Dymnicki.

Straty w tym roku spodziewa się też wiceprezes Grecos Holdiay, które w 2019 r. miało 506,2 mln zł przychodów i 10,3 mln zł zysku netto.

— Obroty stanowią 20- 30 proc. ubiegłorocznych, więc trudno jest zachować rentowność — przyznaje Janusz Śmigielski.

W ofercie zimowej Itaki zostało 10-15 proc. z planowanych wyjazdów. Ważnym kierunkiem są całoroczne Wyspy Kanaryjskie, które właśnie wprowadzają dla przylatujących turystów obowiązek testów.

— Wchodzi w życie 13 listopada. Testy mogą zostać przeprowadzone w Polsce lub na miejscu, jest zgoda na testy antygenowe. Niewykluczone, że badania na Kanarach będą mogły być przeprowadzane w hotelach i będą dofinansowywane, przy dwutygodniowym pobycie ich koszt będzie wliczony w cenę wyjazdu, przy jednotygodniowym cena będzie niska i wyniesie około 35 EUR. Dziś dostępność testów w Polsce jest mała, a cena niestabilna. Laboratoria nie są w stanie zagwarantować nam dostarczenia wyników w odpowiednim czasie. Jeszcze nie wiemy, jak rozwiążemy tę kwestię, ale na pewno znajdziemy dobre dla klientów wyjście — mówi wiceprezes Itaki.

— Na Kanary wysyłamy jedną czwartą liczby klientów z zeszłego roku. Chcemy podjąć współpracę z siecią diagnostyczną, żeby zapewnić klientom lepsze ceny — mówi Marcin Dymnicki.

Touroperatorzy ratują się też egzotyką, chociaż zostało niewiele kierunków, na których nie ma ograniczeń. — 8 listopada startujemy z lotami na Zanzibar, bo tam testy nie są wymagane — podkreśla Piotr Henicz. W połowie grudnia loty na Zanzibar i do Kenii uruchomi także TUI Poland.

Wyspecjalizowany w Grecji Grecos był jedynym biurem, które latało do tego kraju do końca sezonu, czyli do ostatniego weekendu października. Reszta touroperatorów zakończyła sezon na tym kierunku w pierwszy weekend października, gdy z dnia na dzień grecki rząd wprowadził obowiązek zrobienia testów w kraju wylotu. Grecos jako jedyny dostał zgodę na przywóz pasażerów w ten pierwszy weekend bez testów (wykonywano je na miejscu).

— Potem musieli je robić w Polsce, a koszty i organizacja wielu zniechęciły. Możemy jednak mówić o szczęściu, bo Grecja była dość bezpiecznym kierunkiem, choć oczywiście liczba pasażerów była zdecydowanie niższa niż w 2019 r. — mówi Janusz Śmigielski, wiceprezes Grecosa.

W sezonie zimowym biuro od lat nie oferuje wyjazdów, więc nie generuje teraz dodatkowych strat. Martwi się jednak sprzedażą oferty na lato 2021.

— Zwykle od listopada do stycznia sprzedawaliśmy dużą część oferty, w tym roku to się pewnie przesunie. Raczej nie będziemy mieć w przyszłym roku tylu klientów co w 2019 r., ale na pewno więcej niż w tym — przewiduje wiceprezes Grecosa.

Wszyscy touroperatorzy zaczęli sprzedawać ofertę na lato 2021 dużo wcześniej niż zwykle, niektórzy nawet przed tegorocznymi wakacjami. Klienci, którzy rezygnowali z wyjazdów, czasem przenosili je na przyszły rok.

— Mamy nadzieję, że przyszłe lato będzie nieporównywalnie lepsze od tego i powoli zaczniemy odrabiać tegoroczne straty — mówi Piotr Henicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane