Renesans Kalifornii

Sławomir Chrzczonowicz, członek Stowarzyszenia Sommelierów Polskich
opublikowano: 2021-05-21 14:30

Choć niewiele o tym wiemy, wina kalifornijskie cieszyły się niezłą opinią od dawna. Europejczycy poznali je ponad sto lat temu, kiedy czołowi producenci z Kalifornii zaczęli odnosić sukcesy na światowych wystawach i targach. Oczywiście nie było ich zbyt wielu, ale niewątpliwie był to dobry początek.

wina kalifornijskie
wina kalifornijskie
materiały prasowe

Prężny rozwój kalifornijskiego winiarstwa całkowicie zahamowała wprowadzona w roku 1919 prohibicja. Produkcja wina z dnia na dzień stała się nielegalna. Z ponad 700 winnic przetrwało ledwie kilkadziesiąt, wytwarzając wino mszalne do celów liturgicznych. Po zniesieniu prohibicji w 1933 r. nadal nie było łatwo. Lata wielkiego kryzysu, a później II wojna światowa, nie sprzyjały rozwojowi winiarstwa.

Dopiero lata sześćdziesiąte przyniosły początek renesansu win kalifornijskich. Na fali hipisowskich haseł powrotu do natury wielu młodych ludzi uciekało z miast, osiedlając się na farmach i ranczach, zajmując się między innymi robieniem wina. Efekty przyszły szybko. Wina były coraz lepsze, choć zupełnie w świecie nieznane.

Przełomem okazała się słynna degustacja zorganizowana w roku 1976 w Paryżu, podczas której cabernety z kalifornijskiej doliny Napa zostawiły w pokonanym polu znane bordoskie Grand Crus Classés, zaś kalifornijskie chardonnay wyszło zwycięsko z konfrontacji z winami z Burgundii. Dla znawców była to rzeczywiście sensacja, ale potwierdziła tylko ogromny postęp, jakiego kalifornijskie winiarstwo dokonało od czasów prohibicji.

Powodów było kilka: po pierwsze, doskonałe gleby i klimat sprzyjające uprawie winorośli, po drugie – różnorodność uprawianych odmian winogron, po trzecie wreszcie kreatywność i pomysłowość winiarzy nieskrępowanych biurokratycznymi przepisami. W odróżnieniu od Europy winiarz z Kalifornii może robić wina w dowolnym stylu z dowolnych szczepów winorośli i dowolnymi metodami, korzystając z różnych inspiracji i pomysłów, a efekt weryfikuje rynek. Rezultaty są znakomite.

Kalifornijskie wina dołączyły do światowej czołówki, oferując nie tylko najwyższą jakość, lecz także nieznaną wcześniej różnorodność. To już nie tylko cabernet czy chardonnay. To wielkie pinot noir, syrah, coraz lepsze grenache, rewelacyjny zinfandel. To klasyczny stonowany Ridge, barokowy Paul Lato czy odlotowy Orin Swift. Nie sposób się nudzić, zwłaszcza że te wina doskonale się sprawdzą przy stole w towarzystwie dobrze dobranych dań.

Na przykład elegancki Cabernet Sauvignon Ridge’a podręcznikowo wręcz pasuje do pieczonego udźca jagnięcego lub steku poivre. Do pełnego bogatego Pinot Noir od Paula Lato najlepiej zamówić schab wieprzowy z granatem i pomarańczami lub pieczoną gęś, zaś mocne dębowe chardonnay, np. Manequin z Orin Swift, poprosi o pieczonego homara.

Adobe Stock

Obecnie Kalifornia jest liderem w stosowaniu innowacyjnych rozwiązań w wytwarzaniu wina oraz w promowaniu idei zrównoważonego rozwoju – ekologicznych sposobów uprawy i produkcji.