W ciągu 10 lat bezrobocie może spaść do 5-6 proc.

Monika Matysiak
opublikowano: 2004-06-09 12:42

Wicepremier, minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner uważa, że w ciągu 10 lat bezrobocie w Polsce może spaść do poziomu 5-6 proc, ale wymaga to głębokich zmian strukturalnych w gospodarce.

"Osiągnięcie takiego poziomu bezrobocia jak w Wielkiej Brytanii, czyli 5-6 proc., potrwa 10 lat. Myślę, że będzie to możliwe w 2013-2015 roku" - powiedział PAP w wywiadzie wicepremier, minister gospodarki i pracy Jerzy Hausner.

Podstawą tych zmian będzie Narodowy Plan Rozwoju na lata 2007-2013. Plan zakłada, że średnie tempo wzrostu PKB w tym okresie wyniesie około 5 proc., a średnioroczna inflacja nie przekroczy 3 proc.

Hausner podkreślał, że konieczne jest ograniczenie wydatków socjalnych. "Zależy mi na tym, żeby wydatki socjalne nie doprowadziły do masowej dezaktywizacji zawodowej, jak to jest obecnie. De facto wydatki te pogłębiają problem bezrobocia" - powiedział.

Według niego, sposobem na walkę z ubóstwem i bezrobociem jest wzrost inwestycji przedsiębiorstw. "Konieczne jest obniżenie kosztów pracy, czyli ograniczenie narzutów ponoszonych na wynagrodzenia, które są potrzebne do utrzymywania wydatków socjalnych w takiej skali" - powiedział.

"To jest proces, ale chodzi o to, żeby ten proces chcieć wywołać i konsekwentnie w tym kierunku zmierzać" - dodał.

Według niego, obecnie główny problem polega na tym, że części bezrobotnych, która z różnego powodu wypadła z rynku pracy, "nie będzie można łatwo zapewnić jakiegokolwiek miejsca na 'otwartym' rynku pracy".

"Znaczna część tych ludzi straciła zdolność do pracy, ich kwalifikacje nigdy przez rynek pracy nie zostaną uznane. Wiele z tych osób nie ma zdolności do przekwalifikowania" - powiedział.

"Ja nie skazuję tych ludzi na brak szans. Należy stworzyć przedsięwzięcia, które pozwolą trochę ich aktywizować w specyficzny sposób. Ale nie zatrudnić na zasadzie efektywnych konkurencyjnych miejsc pracy" - dodał.

Hausner podtrzymał prognozę, że bezrobocie pod koniec tego roku spadnie do 19 proc. "Chciałbym, żebyśmy skończyli rok z bezrobociem poniżej 3 mln" - powiedział.

Wicepremier nie zgodził się z zarzutami, że rząd zapowiadał spadek bezrobocia już od dwóch lat, tymczasem bezrobocie rosło.

"Nie widzę powodu, żebym miał się przyznawać do błędu projekcyjnego w tej dziedzinie. Zapowiadałem poprawę na rynku pracy na przełomie 2002 i 2003 r., przy czym zmiana ta miała następować bardzo wolno. I tak się stało, na koniec 2003 roku było o 41 tys. osób bezrobotnych mniej niż rok wcześniej" - powiedział.

mmt/ skr/ mw/