W co drugim samolocie ginie walizka

opublikowano: 28-07-2019, 22:00

Co roku linie lotnicze i operatorzy lotnisk gubią 25 mln sztuk bagażu. Statystycznie: jeden pasażer co drugiego samolotu wychodzi z lotniska bez walizki

Szacuje się, że w 2019 r. liczba lotów na świecie wyniesie 39,8 mln, czyli o 1 mln więcej niż rok temu i o 50 proc. więcej niż dekadę temu. To imponująca dynamika, z którą najwyraźniej nie radzą sobie pracownicy linii lotniczych i lotnisk. W trakcie podróży samolotami ginie co roku aż 25 mln toreb i walizek.

Statystycznie w więcej niż co drugim samolocie ginie jakiś bagaż.
Walizki najczęściej się gubią podczas międzylądowań i na małych „wakacyjnych”
lotniskach.
Zobacz więcej

BEZ BAGAŻU:

Statystycznie w więcej niż co drugim samolocie ginie jakiś bagaż. Walizki najczęściej się gubią podczas międzylądowań i na małych „wakacyjnych” lotniskach. Fot. Bloomberg

— Największe ryzyko utraty bagażu dotyczy pasażerów latających z Europy — na 1 tys. podróżujących zgubiono w zeszłym roku 7,3 sztuki bagażu w porównaniu z 2,85 w Ameryce Północnej i 1,8 w Azji. Wpływa na to wiele czynników, lecz głównie infrastruktura — uważa Jacek Żurowski, dyrektor regionalny Zebra Technologies na Europę Środkową.

Rosnąca popularność podróży lotniczych i wzrost liczby tanich połączeń nawet do bardzo oddalonych miejsc spowodowały, że porty dysponujące prostymi, często przestarzałymi systemami obsługi pasażerów narażone są na pomyłki.

— Coraz częściej zdarza się również, że pasażerowie podróżują z wieloma walizkami lub latają z kilkoma przesiadkami. W 2018 r. do 46 proc. przypadków zgubienia bagażu doszło podczas międzylądowań. Walizki spadające z wózków, bagaż pozostawiony na pokładzie samolotu i porzucone torby to jedna z największych bolączek lotnisk — twierdzi Jacek Żurowski.

Bolączek, które sporo kosztują. Zazwyczaj jeśli zaginie bagaż, za każdy dzień opóźnienia w jego dostarczeniu linie lotnicze płacą od 50 do 70 EUR. Natomiast w przypadku utraty bagażu maksymalna kwota odszkodowania, do jakiej jest zobowiązana linia lotnicza, to 1350 EUR. Zakładając, że wszyscy pasażerowie, którym w 2018 r. zaginął bagaż, ubiegali się o odszkodowanie i że zostało im przyznane, to nawet gdyby każdemu wypłacono po 50 EUR, łączna kwota odszkodowań przekroczyłaby 1 mld EUR. W 2014 r. IATA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego) zainicjowało rezolucję nr 753, która zachęca porty lotnicze do priorytetowego traktowania systemów zarządzania bagażem.

— Większość linii lotniczych częściowo zastosowała się do tych wymagań, a z badania SITA Air Transport IT Trends Suvery wynika, że niemal połowa z nich oczekuje, że do końca tego roku spełni je w 75 proc. — mówi Jacek Żurowski.

Obecnie bagaż musi zostać zarejestrowany w czterech obowiązkowych punktach śledzenia. Procedura rozpoczyna się przy odprawie biletowo-bagażowej, gdzie do rejestracji wykorzystywany jest dziesięciocyfrowy numer na etykiecie. Następnie numer jest ponownie sczytywany podczas załadunku, gdy torba jest dostarczana na pokład samolotu, i przy przeładunku między przewoźnikami. Ostatnia rejestracja bagażu przez system następuje, kiedy pasażerowie otrzymują go z powrotem w hali przylotów. To standardy. Ale dla większych portów.

— Na mniejszych lotniskach, znajdujących się często poza głównymi szlakami komunikacyjnymi, zarządzanie tym procesem bywa problematyczne i w bardzo niewielkim stopniu zautomatyzowane — podkreśla Jacek Żurowski.

Przykładem obrazującym skalę wyzwania, jakim jest wdrożenie takiego rozwiązania, są greckie lotniska rozsiane po licznych wyspach Morza Egejskiego. W 2018 r. tylko z Polski przyleciało do Grecji ponad milion turystów. W większości lotnisk na wyspach odprawy były przeprowadzane ręcznie, a odbiór i rejestrację bagaży prowadzili pojedynczy pracownicy bez wsparcia skanerów i urządzeń mobilnych. Porty lotnicze na całym świecie czeka rewolucja. Dużo bardziej skomplikowana, choć część lotnisk dopiero zaczyna wykorzystywać technologię do obsługi bagaży.

— Ostatnio wyposażyliśmy 14 greckich lotnisk w nasze mobilne komputery usprawniające obsługę pasażerów — twierdzi Jacek Żurowski.

W przyszłości jednak takie rozwiązania mogą się okazać niewystarczające. Pasażerowie powinni się spodziewać znakowania lub czipowania walizek. IATA zagłosowała niedawno za opracowaniem w najbliższym roku standardu stosowania etykiet RFID w celu uniknięcia problemów z odczytywaniem zagiętych lub rozmazanych kodów kreskowych. Dzięki RFID pasażerowie będą mogli w czasie rzeczywistym zlokalizować swoje walizki za pomocą aplikacji w smartfonie.

— Jednakże powszechne wprowadzenie znaczników RFID będzie wymagało zastosowania nowych technologii na całym świecie, co prawdopodobnie potrwa dość długo. Większe linie lotnicze, które są właścicielami całej wykorzystywanej infrastruktury, dostrzegą zasadność biznesową i prawdopodobnie szybciej przeprowadzą ten proces, jednak mniejszym przewoźnikom może to zająć więcej czasu. Nie ma jednak wątpliwości, że tego rodzaju technologia znacznie poprawi zarówno doświadczenia pasażerów, jak i linii lotniczych — sumuje Jacek Żurowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy