Ceny akcji rzadko odzwierciedlają rezultat pracy analityków, zwłaszcza kiedy rynkiem rządzą emocje i chaotyczna polityka informacyjna polityków. W ostatnich dniach zastąpili oni świętego Mikołaja i zamiast tradycyjnego rajdu na warszawskiej giełdzie trwał wyścig sprzedających akcje. Przez cztery pierwsze sesje grudnia flagowy indeks WIG20 spadł o 3 proc., a byłoby jeszcze gorzej, gdyby nie szarża byków w końcówce sesji w piątek.
Jeśli jednak przyjąć punkt widzenia największych pesymistów wśród analityków, to należy się liczyć z kontynuacją przeceny i spadkiem WIG20 przynajmniej o 7 proc. Przynajmniej, bo nie wszystkie decyzje, mające potencjalnie wpływ na notowania (zarówno kadrowe, jak i np. te dotyczące podatków oraz zaangażowania energetyki w ratowanie kopalni) zostały już zdyskontowane przez rynek i odzwierciedlone w prognozach i wycenach, sporządzanych przez specjalistów z biur maklerskich.
Stąd nawet najniższa obecnie wycena akcji PGE sięga 15 zł, choć kurs dawno spadł poniżej 13,5 zł. Podobnie jest z Energą, którą największypesymista Michał Kuzawiński z JP Morgan wycenia na 13,15 zł, tymczasem kurs jest ponad 1 zł niżej. Analitycy zwykle jednak nie nadążają za dynamiką trendów oraz zmian w spółkach i ich otoczeniu, co często kończy się dość spóźnioną weryfikacją założeń i — w konsekwencji — wycen.
Na to w przypadku energetyki zapewne przyjdzie pora, zwłaszcza że w piątek premier Beata Szydło powiedziała, że łączenie sektora z górnictwem to krok w dobrym kierunku i trzeba tylko znaleźć drogę, którą te dwie branże pójdą. W najbliższych dniach należy się też spodziewać nowych cen docelowych dla PZU, uwzględniających wyższy od spodziewanego podatek od aktywów. Ewentualne zmiany kadrowe w tej i innych spółkach z udziałem skarbu państwa wycenić trudno, ale to nie znaczy, że na notowania spółek i ocenę ich perspektyw nie będzie to miało wpływu.
Cen docelowych równie szokujących, jak pamiętne 0 zł dla Grupy Lotos od analityka UniCredit oczywiście nie należy się raczej spodziewać, ale ta, opublikowana w piątek dla KGHM (44 zł od Erste) wywołała spore zamieszanie, bo jest o jedną trzecią niższa od coraz niższego kursu na GPW.
Miedziowa spółka to jednak przypadek szczególny, bo w jej przypadku oceny analityków zwykle mocno się różniły w zależności od tego, jaki przyjmowali oni scenariusz dla notowań miedzi. Nawet teraz Piotr Nawrocki z Vestor Domu Maklerskiego radzi kupować akcje spółki i wycenia je na 108 zł. Kilku innych analityków kurs widzi na poziomach od 70 do 90 zł.
Drugą spółką, której akcje w ocenie jednego z analityków są skrajnie przewartościowane, jest Eurocash. Jakub Viscardi z Domu Maklerskiego BOŚ wycenia walor hurtownika na 37 zł. Większość innych analityków też „dyskutuje” z rynkiem, bo średnia z wycen to niespełna 44 zł, tymczasem kurs na GPW jest 10 zł wyżej. Kolega Viscardiego z DM BOŚ — Michał Sobolewski — czarno widzi notowania banków. Specjalista jest zdecydowanie największym pesymistą w przypadku PKO BP (akcje wycenia na 21,6 zł), Alior Banku (60 zł) czy mBanku (290,7 zł — tu kurs rynkowy jest jednak zbliżony).
Pesymiści zaczynają dominować wśród analityków, zajmujących się PGNiG. Siedem z ośmiu ostatnich rekomendacji jest negatywna, a ceny docelowe solidarnie idą w dół. Ta najnowsze — 5 zł — od Łukasza Prokopiuka (również z DM BOŚ) to niemal dokładnie tyle, ile wynosi obecnie kurs na GPW.
Negatywne tendencje można też zaobserwować w przypadku Alior Banku, a pozytywne (wyższe ceny docelowe, poprawa rekomendacji) — w przypadku PKN Orlen oraz absolutnego faworyta analityków, czyli Asseco Poland. Pięć ostatnich rekomendacji dla informatycznej spółki brzmi „kupuj”.



