Duży płaski telewizor to — w powszechnej opinii — centralny element kina domowego. W końcu na czymś filmowe szlagiery trzeba oglądać.
Ale można przecież inaczej. Tak jak w prawdziwym kinie. Odpowiedni projektor rzucający obraz na ekran to rozwiązanie lepsze jakościowo, a czasami i konkurencyjne cenowo. I pomyśleć, że pierwotnym zastosowaniem tych urządzeń było pokazywanie korporacyjnych prezentacji na brudnych ścianach biur…
BenQ W20000
Co dziesięć, to nie osiem
Cena: 23 369 zł
Jeden z modeli, które zamienią domowy salon w prawdziwe kino. Obsługuje 10-bitowy zapis informacji o kolorze, co pozwala na wyświetlanie ponad 1 mld kolorów, a nie "zaledwie" 16,7 mln jak w przypadku urządzeń 8-bitowych. No i dość atrakcyjny cenowo.
Sony VPL-VW200
Po prostu dobre kino
Cena: 50 000 zł
Jeśli nie liczyć ceny — pod każdym względem poprawny. Niewielki współczynnik jasności, obsługa rozdzielczości HD i kontrast 35 000:1. Wyświetlany film może mieć 40-300 cali przekątnej, a podczas projekcji urządzenie emituje zaledwie 22 dB hałasu.
Marantz VP-11S2
DLP dla koneserów
Cena: 54 999 zł
Spełnia wymagania wielbicieli mediów najnowszej generacji. Część jego parametrów nie dorasta jednak do ceny. Purystów ucieszy, że to model korzystający z technologii DLP, a nie LCD, co — przynajmniej w teorii — gwarantuje płynniejszy obraz.
Sanyo PLV-Z3000
Wierzyć czy nie?
Cena: 11 999 zł
Kontrast 65 000:1? Sprawdzenie tego parametru i tak leży poza zasięgiem przeciętnego śmiertelnika, więc dystrybutor może naciągać rzeczywistość. Tak samo jak w przypadku poziomu hałasu wentylatora, którego wartość podaje w trybie… oszczędzania energii.
Panasonic PT-AE2000E
Wersja uniwersalna
Cena: 9748 zł
Dzięki stosunkowo wysokiemu współczynnikowi jasności (1500 ANSI lumenów) ten projektor można wykorzystywać również w biurze. Tym bardziej że w przeciwieństwie do wielu innych modeli "kinowych" waży nie 20, a zaledwie 7,2 kg,
więc łatwo go przenosić.
LG AN215
Inny niż wszystkie
Cena: 4470 zł
Wydawałoby się, że w przypadku projektorów nie da się walczyć o klientów wzornictwem. A jednak! To urządzenie rodem z Korei dowodzi, że jak się chce coś udziwnić, metoda zawsze się znajdzie.
