W Europie znajdziesz przystań

Jagoda Fryc
opublikowano: 2015-10-27 22:00

W 2016 r. najbezpieczniejszym miejscem dla naszego kapitału będą rynki dłużne wspierane przez EBC — uważa Bartosz Pawłowski z Finisterre Capital.

Wycofywanie pieniędzy z rynków finansowych nie będzie związane z podwyżką stóp procentowych przez Fed, lecz ze zwykłym delewarowaniem — powiedział Bartosz Pawłowski, zarządzający portfelami obligacji w Finisterre Capital na CFA Investment Summit, konferencji zorganizowanej przez CFA Society Poland oraz „Puls Biznesu”. Jego zdaniem, kryzys, który rozpoczął się od amerykańskiego rynku kredytów hipotecznych, a potem przetoczył się przez europejskie rynki obligacji rządowych, może w najbliższych miesiącach spustoszyć Azję i Arabię Saudyjską.

— Przyrost kredytów w Azji Południowo-Wschodniej był przez ostatnie 5-6 lat bezprecedensowy. Statystycznie co sekundę na rynki regionu szły z Singapuru kredyty na kwotę 80 tys. USD, a przecież Singapur nie pożyczał własnych pieniędzy. Chińskie banki zmagają się z problemem jakości portfela kredytowego po tym, jak wartość udzielonych pożyczek sięgnęła dwukrotności PKB — uważa Bartosz Pawłowski.

W Arabii Saudyjskiej deficyt budżetowy sięga 19 proc. PKB, a bank centralny wyprzedaje rezerwy, broniąc sztywnego kursu walutowego. To oznacza skup krajowego riala, a skutkiemjest drastyczne zaostrzenie polityki pieniężnej w kraju.

— Za sprawą sytuacji na wschodzie Azji i w Arabii Saudyjskiej istnieje spore ryzyko, że w 2016 r. dojdzie do znacznego ograniczenia globalnej podaży pieniądza, i to nawet bez zaostrzania polityki przez Fed. Skutkiem byłby potężny impuls deflacyjny, który mógłby wepchnąć światową gospodarkę w recesję — mówi Bartosz Pawłowski.

W poszukiwaniu zysku

Zdaniem eksperta, najbezpieczniejszym miejscem do ulokowania kapitału są rynki długu, które będą wspierane przez Europejski Bank Centralny. — W 2016 r. trzeba się trzymać kogoś, kto może nam zapewnić drukowanie pieniędzy. Luzowanie ilościowe w Europie będzie kontynuowane, co wesprze ceny europejskich obligacji, w tym również polskich — uważa Bartosz Pawłowski.

O sile oddziaływania EBC na rynki obligacji Starego Kontynentu inwestorzy zdążyli się już przekonać. Na ostatnim posiedzeniu rady banku prezes Mario Draghi dopuścił możliwość wydłużenia lub zwiększenia skali monetarnej stymulacji gospodarki europejskiej. Inwestorzy ruszyli na zakupy, podbijając ceny papierów skarbowych strefy euro i innych krajów europejskich. Rentowności polskich dziesięciolatek spadły o około 8 pkt. proc., do nieco ponad 2,6 proc.

— Nie ma większego znaczenia, które papiery rządowe wybierzemy i do którego kraju skierujemykapitał. Teoretycznie Portugalia i Grecja jest gorsza niż Irlandia i Hiszpania, ale EBC i tak skupuje wszystkie papiery — dodaje Bartosz Pawłowski.

Z pośrednikiem

W europejskie papiery skarbowe można zainwestować za pośrednictwem funduszy. Krajowi powiernicy oferują 3 tego rodzaju strategie. Przez ostatnie pół roku (czyli od czasu uruchomienia QE) Pioneer Obligacji Europejskich zyskał 4,3 proc. W jego portfelu przeważają papiery rządowe z tzw. starej Europy, ale raczej te z południowej części kontynentu, czyli Włochy, Hiszpania oraz Francja (łącznie 44 proc. aktywów). Nieco lepszy wynik, bo sięgający 4,5 proc. w skali sześciu miesięcy, wypracowała Arka BZ WBK Obligacji Europejskich, która stawia zarówno na obligacje skarbowe, jak i korporacyjne z Polski, Szwecji, Francji, Belgii, Węgier, Rumunii i Słowacji.

W oba fundusze można zainwestować od 1 tys. zł. Do zamożniejszych inwestorów, dysponujących równowartością 40 tys. EUR, skierowany jest UniObligacje FIZ, który inwestuje w obligacje z Europy Zachodniej, Polski, a także np. Serbii i Chorwacji. Przez ostatnie sześć miesięcy fundusz stracił 1,5 proc., ale już w skali roku zarobił prawie 4 proc., podczas gdy średnia w grupie wyniosła zaledwie 0,1 proc.