W fitnessie wyrasta trzecia siła. Franczyzowy Xtreme Fitness Gyms goni Benefit Systems i Medicovera

Mariusz BartodziejMariusz Bartodziej
opublikowano: 2024-01-18 20:00

Xtreme Fitness Gyms szybko skraca dystans do Medicoveru i Benefitu Systems pod względem liczby siłowni. Wchodzi z franczyzą do dużych miast, a później ruszy w region.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie były początki Xtreme Fitness Gyms i dlaczego właściciel stworzył własną franczyzę
  • w jakim tempie sieć się rozwija i jakie cele sobie postawiła
  • kim są jej franczyzobiorcy i na co mogą liczyć
  • jaki firma ma plan na ekspansję w większych miastach i za granicą
  • na co, zdaniem ekspertki, przedsiębiorcy muszą zwracać uwagę, wybierając sieć franczyzową
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Świetna kondycja rynku fitness sprzyja rekordowym wynikom Benefitu Systems z GPW i zachęca notowanego na giełdzie w Sztokholmie Medicovera do ekspansji, a już postawił na nią setki milionów złotych. Pierwszy ma w Polsce już około 220 klubów, a drugi około 130. Obaj stawiają na model własnościowy, a tymczasem wyrasta im konkurencja w postaci dynamicznie rosnącej sieci franczyzowej Xtreme Fitness Gyms (XFG). Pod względem liczby klubów to już numer 3.

— Nie boimy się stawiać celów, do których jako cała organizacja powinniśmy dążyć. Powinny być konkretne. Dlatego zakładamy stworzenie do końca 2027 r. sieci 227 klubów. Ta liczba wynika z dokładnego przeanalizowania rynku pod kątem atrakcyjnych lokalizacji. W pewnym sensie jesteśmy już na półmetku, bo poza 58 siłowniami — wszystkie są rentowne — mamy już umowy na ponad 70. Na ten rok zaplanowaliśmy rozszerzenie sieci o 30-40 klubów fitness — kilkanaście pojawi się w tym półroczu, a równolegle pracujemy nad kolejnymi — mówi James Cotton, prezes Xtreme Fitness Gyms od początku roku, a wcześniej dyrektor ds. rozwoju biznesu.

Fitnessowa franczyza nie tylko dla sportowców

Dotychczas prezesem był Łukasz Dojka, założyciel spółki, który został tzw. przewodniczącym rady dyrektorów. Już jako nastolatek pracował w branży fitness w USA i na jej rzecz zrezygnował z kariery policjanta. Ukończył kurs trenerski i działał m.in. w sprzedaży dla kluczowych operatorów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, w tym Holmes Place. Od początku marzył jednak o własnym biznesie.

— W 2012 r. wróciłem na stałe do Polski i otworzyłem pierwszą siłownię o powierzchni 300 m kw., a równolegle byłem zawodnikiem sportów sylwetkowych. Mimo dużego doświadczenia w biznesie wolałem skorzystać z franczyzy, ale na rynku nie było takiej oferty. Dlatego trzy kluby uruchomiłem sam w trzy lata. Czułem, że to za wolno, więc postanowiłem stworzyć własną franczyzę i możliwość rozwoju innym. Wtedy dołączył do mnie Łukasz Nowakowski związany z branżą finansową. Równolegle otwieraliśmy kolejne własne placówki i pracowaliśmy nad ofertą franczyzową. Pierwszą w tym modelu uruchomiliśmy w 2016 r. w Wadowicach — wspomina Łukasz Dojka.

Zapewnia, że franczyzobiorcy otrzymują kompleksowe wsparcie w każdej sferze (IT, HR, zarządzanie itd.) i na każdym etapie rozwoju — od wyboru lokalizacji przez odbiór klubu aż po ściągnięcie klubowiczów. Wymagany wkład własny to 350-400 tys. zł, wyposażenie w formie leasingu mogą zapewnić partnerzy sieci.

— Większość naszych franczyzobiorców nie była związana z branżą fitness. To np. policjanci i wojskowi, którzy po przejściu na wczesną emeryturę chcą rozwijać się w biznesie, albo osoby mające dość korporacji lub rezygnujące z etatu na rzecz czegoś własnego, które wybierają franczyzę z racji mniejszego ryzyka. Mamy też przedsiębiorców działających w handlowej franczyzie, którzy zdecydowali się na dywersyfikację. Sporo franczyzobiorców wróciło po latach z emigracji i chciało stworzyć coś dla lokalnej społeczności — mówi Łukasz Dojka.

— Miesięcznie dołącza do nas 4-7 franczyzobiorców. Na początku 2023 r. było ich 50, a teraz jest 107. Niektórzy prowadzą już po kilka klubów pod naszym szyldem — zachęcamy ich do tego i dzielimy się wiedzą, bo wymaga to zmiany podejścia do zarządzania. Jeden z franczyzobiorców otworzył swój pierwszy klub w marcu, a dzięki świetnym wynikom drugi uruchomił już w grudniu. Liczymy na więcej takich sukcesów — dodaje James Cotton.

Otoczenie w Polsce bardzo sprzyja rozwojowi biznesu franczyzowego, a przewagą Xtreme Fitness Gyms jest m.in. to, że jest rodzimą siecią, a nie zagraniczną. Chcemy pozostać przez dłuższy czas głównym graczem w kraju działającym w tym modelu i nie widzę powodu, by mogło się nie udać.

James Cotton
prezes Xtreme Fitness Gyms
Okiem eksperta
Franczyza to nie gwarancja sukcesu
Monika Ferreira
doradca strategiczny i partner zarządzający w I’GS In Good Strategy

Franczyza zapewnia operatorom sieci możliwość dynamicznego rozwoju, bo wykorzystuje kapitał franczyzobiorców. Natomiast oni zyskują szansę na własny biznes bezpieczniejszy niż budowa go od zera. Trzeba jednak podkreślić, że nie zawsze tak jest — funkcjonuje sporo niedojrzałych systemów, do których dołączenie może nieść poważne ryzyko.

Dlatego przedsiębiorcy muszą przy wyborze koniecznie ocenić, czy dołączają do dobrze zdefiniowanej i prowadzonej franczyzy. Z taką mamy do czynienia, gdy istnieje usystematyzowany i regularny transfer wiedzy oraz know-how między właścicielem sieci a jej członkami. Franczyzobiorcy muszą być na bieżąco z nowymi inicjatywami wprowadzanymi przez sieć i przygotowani do ich realizacji. Dobrze, gdy są wspierani w rozwoju ich przedsiębiorczości, aby lepiej rozumieć, jak konkretne przewagi konkurencyjne, plany i działania franczyzodawcy mają przekładać się na wyniki ich lokalnego biznesu. Tylko wtedy sukces będą mogli odnieść zarówno oni, jak też właściciel.

Klubowicze w małych i dużych miastach

Fundamentem XFG jest społeczność klubowiczów, którzy w ramach karnetu poza wstępem na siłownię otrzymują m.in. dostęp do aplikacji treningowej, platformy VOD i programu afiliacyjnego. Około 90 proc. odwiedzających to członkowie społeczności, reszta przypada na karty sportowe największych operatorów oraz pojedyncze wejścia.

— Szukamy lokalizacji o powierzchni 500-1000 m kw. pod mniejsze siłownie, które sprzyjają budowie społeczności klubowiczów. To wystarcza pod zapewnienie niezbędnego sprzętu i organizację zajęć grupowych. Przede wszystkim otwieramy się w pobliżu miejsca zamieszkania klubowiczów, ale coraz więcej siłowni mamy w parkach handlowych. Wypracowaliśmy już dobre relacje z ich inwestorami oraz wynajmującymi i coraz częściej dostajemy z wyprzedzeniem propozycje. Świetnie uzupełniamy ich ofertę, bo ściągamy dodatkowy i regularny ruch, zwłaszcza na początku tygodnia, gdy konsumenci kupują nieco mniej — tłumaczy Łukasz Dojka.

Sieć zaczynała w miejscowościach poniżej 100 tys. mieszkańców i wciąż widzi w nich duży potencjał, bo są zamieszkiwane przez większość Polaków. Od lutego startuje jednak z ekspansją w największych miastach — pierwszy będzie poznański Stary Browar.

— Negocjujemy już lokalizacje m.in. w Warszawie, Krakowie i Katowicach. Będziemy dopasowywać nasz model biznesowy do innych warunków, spodziewamy się m.in. większego udziału kart sportowych — informuje przedsiębiorca.

2,5tys.

Na tyle szacuje się liczbę klubów fitness w Polsce, z czego tylko dwie firmy mają ich więcej niż 100.

3miesiące

Średnio po takim okresie — według właściciela sieci — klub Xtreme Fitness Gyms osiąga rentowność…

30tys. zł

…tyle przynosi miesięcznie zysku po dwóch latach od otwarcia…

3-3,5roku

…a po takim czasie inwestycja zwraca się franczyzobiorcy.

Miliony zysku i przychodów

XFG zamknął 2023 r. z 58 klubami, w tym 12 własnymi, a łączne obroty w całej sieci wyniosły 87,5 mln zł.

— Miniony rok był dla nas przełomowy — uwzględniając biznes operatorski i własne kluby, wypracowaliśmy około 7 mln zł zysku netto przy 37,5 mln zł przychodów wobec 526 tys. zł i 26 mln zł w 2022 r. W tym roku chcemy przekroczyć 11,7 mln zł wyniku netto, 65,5 mln zł sprzedaży i 150 mln zł łącznych obrotów sieci. Do 2027 r. urosną kilkakrotnie wraz z rosnącą liczbą klubów. Spodziewamy się równie dynamicznego wzrostu naszych przychodów jako organizatora sieci — mówi James Cotton.

Polska długo pozostanie dla firmy priorytetowym rynkiem, ale nie będzie jedynym.

— Gdy osiągniemy wystarczająco dużą skalę, skopiujemy model biznesowy z niewielkimi modyfikacjami m.in. w Rumunii, Węgrzech oraz Czechach, gdzie będziemy szukać masterfranczyzobiorców. Zaczniemy mniej więcej w 2026 r., a rok później planujemy pierwsze otwarcia — mówi menedżer.

— Mamy ze wspólnikiem 95 proc. udziałów [pozostałe są w rękach zespołu zarządzającego — red.] i jasno określone cele do osiągnięcia. Przed nami szansa na stworzenie biznesu na naprawdę dużą skalę, która trafia się w życiu raz. Chcemy ją wykorzystać, więc w najbliższych latach nie rozważamy sprzedaży firmy, mimo że propozycje od inwestorów polskich i zagranicznych otrzymujemy od kilku lat — podsumowuje Łukasz Dojka.

Popyt w fitnessie napędzi podaż

Polski rynek klubów fitness jest bardzo rozdrobniony. Ich liczbę szacuje się na około 2,5 tys., więc udział dwójki wyraźnych liderów pod tym względem to tylko kilkanaście procent. Benefit Systems i Medicover stawiają przede wszystkim na największe miasta z myślą o własnych programach sportowych (MultiSport i Medicover Sport).

— Zaledwie około 8 proc. Polaków korzysta z klubów fitness, podczas gdy na takich rynkach jak brytyjski, skandynawski czy amerykański nawet ponad 20 proc. Jeśli w ciągu 5-7 lat Polska dogoni Europę Zachodnią i udział wyniesie kilkanaście procent, będzie potrzeba dwa razy więcej klubów. Jest więc miejsce dla wielu różnych graczy — uważa James Cotton z XFG.

Kierowana przez niego sieć postawiła na model franczyzowy, którego rozwój uznaje za ogólnoeuropejski trend.

— Wśród Polaków dostrzegam jednak dużą przedsiębiorczość i apetyt na prowadzenie własnego biznesu. Wiele osób chce być nie tylko użytkownikiem klubów fitness, ale też właścicielem. Xtreme Fitness Gyms zbudował przez kilkanaście lat solidne fundamenty biznesowe, które mogą zapewnić długą historię sukcesów franczyzobiorców. Dawanie możliwości tworzenia lokalnych biznesów jest dla nas bardzo ważne — jeden klub zapewnia średnio 15 nowych miejsc pracy — mówi James Cotton.