W gastronomii wszystkie ręce na pokład

opublikowano: 16-07-2021, 06:30

O deficycie pracowników, masowym przekwalifikowaniu i poszukiwaniach rąk do pracy po pandemii mówi Cezary Maciołek, prezes Grupy Progres.

„PB’’: W kwietniu Grupa Progres informowała, że z branży HoReCa zniknęło w 2020 r. ponad 5 tys. etatów, a pracownicy zaczęli się przebranżawiać. Czy ten trend jest nadal widoczny?

Cezary Maciołek: Trend nadal jest widoczny, ale w znacznie mniejszym stopniu. Branża HoReCa, czyli hotelarstwo i gastronomia, otworzyła się i działa pełną parą, a więc potrzebuje pracowników na wszystkich stanowiskach. Jest bardzo dużo ofert pracy, jest bardzo duże zapotrzebowanie, są permanentne deficyty, o czym świadczą statystyki liczby ofert na portalach rekrutacyjnych. Czerwiec był rekordowy, jeśli chodzi o liczbę ofert pracy, w tym związanych z HoReCa — było ich 320 tys., czyli więcej niż w czerwcu 2019 r. To świadczy o tym, że gospodarka ruszyła. Ogromnym wyzwaniem jest duża niestabilność i brak możliwości zapewnienia zatrudnienia pracownikom z sektora HoReCa, co w poprzednich miesiącach skutkowało masowym exodusem pracowników do innych branż. Niekoniecznie dziś chcą wrócić do miejsc, które znali przed pandemią. Lockdowny trwały bardzo długo, więc duża część osób musiała poszukać innego zatrudnienia.

Do jakich branż przeszli?

Do sektorów, które w pandemii miały się dobrze, poczynając od szeroko rozumianego e-handlu. Na pracowników magazynów, osób odpowiedzialnych za obsługę klientów czy kurierów zapotrzebowanie jest bardzo duże i spora liczba pracowników migrowała do tej branży, która konkuruje całkiem niezłymi stawkami. Tam możemy odnaleźć sporą część pracowników z sektora HoReCa. To nie wszystko. Osoby, które pełniły funkcje menedżerskie w dobrych hotelach, odnalazły się w agencjach nieruchomości i zajmują się oferowaniem mieszkań na rozgrzanym rynku w dużych aglomeracjach. Oczywiście sieci handlowe — małoformatowe, jak Żabka, czy średnie, jak Lidl i Biedronka — również przyciągnęły pracowników. Dla bardziej zmotywowanych celem okazał się sektor IT, z posadami programistów włącznie — sporo osób się szkoli i w tym przypadku przebranżowienie jest stałe.

Skąd restauratorzy i hotelarze mogą teraz rekrutować pracowników, by uzupełnić braki? Czy da się je uzupełnić pracownikami np. z Ukrainy?

Rynki wschodnie — mam tu na myśli głównie Ukrainę i Białoruś, ostatnio też Rosję, Gruzję i Mołdawię — to kierunki pierwszego wyboru, jeśli chodzi o cudzoziemców. Mamy jednak obowiązkową kwarantannę, która wydłuża czas przyjęcia, a jesteśmy w trakcie sezonu i pracownicy potrzebni są tu i teraz. Drugim problemem jest to, że w związku z nauczaniem zdalnym dużej części studentów nie ma w aglomeracjach — nie wynajmowali tu mieszkań, zostali u siebie, więc nie mają potrzeby podejmowania pracy na dwa miesiące. Z tymi samymi problemami borykają się wszystkie ośrodki, głównie turystyczne — od morza przez Mazury po góry. Ludzie wykorzystują skumulowane urlopy, więc jest duże obłożenie, a rąk do pracy brakuje. Nie ma dużego zasobu dla branży gastronomicznej, choć oczywiście można myśleć też o osobach starszych czy z niepełnosprawnościami. Generalnie — wszystkie ręce na pokład. W wielu miejscowościach wiszą kartki z ogłoszeniami „poszukuję pracownika’’. To nie wróży dobrze branży — jesteśmy w trakcie krótkiego sezonu, a pracowników wciąż brakuje.

W jakich branżach, poza HoReCa, obserwujecie odpływ niewykwalifikowanych pracowników?

Tak dużych braków pracowników niewykwalifikowanych, jak w HoReCa, gdzie indziej nie ma. W branży produkcyjnej, związanej np. z motoryzacją, zrobiło się lepiej i w ostatnich miesiącach nastąpił przypływ pracowników, co nie znaczy, że jest stabilnie, bo wciąż są problemy np. z przestojami i brakiem komponentów. Nie ma tam natomiast tak dużej liczby pracowników, którzy w czasie pandemii zniknęli i się przekwalifikowali. Jest spore zapotrzebowanie np. w biurach podróży na osoby w centrach telefonicznych. Nie można też zapominać o rolnictwie — mamy żniwa, zbiory warzyw i owoców, a chodzi o setki, tysiące osób. Pracownik jest dziś na wagę złota. Dla HoReCa problemem jest to, że sektor po długich lockdownach nie jest konkurencyjny, jeśli chodzi o wynagrodzenia. Kelnera dziś łatwo znaleźć na budowie, bo ta praca jest po prostu bardziej stabilna.

Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania

w tym tygodniu: „Popandemiczny brak rąk do pracy’’

goście: Cezary Maciołek — Grupa Progres, Waldemar Hołówka — Holson Group, Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej, Andrzej Przeniosło — Hotel Nosselia, Tomasz Napiórkowski — Polska Federacja Fitness, Piotr Pleśniak — Stacja Dizajn

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane