Do jesieni kopalnie miały klawe życie. Zyski skoczyły o 600 mln zł. Ale przyszły rok będzie trudny.
Branża górnicza długo będzie wspominała ten rok. Aż do lipca ceny węgla na świecie szalały, dzięki czemu spółki węglowe notowały wysokie zyski. Resort gospodarki wyliczył, że w ciągu dziesięciu miesięcy tego roku średnie ceny zbytu węgla były o 33,3 proc. wyższe niż w tym samym okresie 2007 r. W rezultacie przychody kopalni były wyższe o ponad 4 mld zł, a zysk o 0,6 mld zł. Zakłady nie szczędziły więc grosza na podwyżki. Według GUS, płace w kopalniach wzrosły aż o 18 proc. w porównaniu z końcem października 2007 r.,
Prawa ekonomii
Teraz nad branżą zawisło widmo dekoniunktury. Ceny węgla energetycznego, które zaczęły spadać w lipcu, jeszcze w październiku wynosiły w portach ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) około 150 USD/t. Ale 28 listopada płacono już tylko 70,50 USD/t. To wszystko przełoży się w przyszłym roku na wynik spółek węglowych, które obecnie prowadzą negocjacje cenowe. Odbiorcy mogą wybrać tańszy węgiel z importu.
— Branża węglowa nie po raz pierwszy przejadła zyski, zamiast inwestować. To musi się zemścić — uważa prof. Andrzej Barczak z Aka- demii Ekonomicznej w Katowicach.
Na koniec października zobowiązania górnictwa sięgały 6,2 mld zł, z tego krótkoterminowe 4,7 mld zł. Należności kopalni były o 600 mln zł większe niż przed rokiem. To oznacza, że kontrahenci nie zawsze płacą spółkom węglowym.
Wskaźniki w dół
Wyniki branży pokazują, że rosną koszty stałe, co w przypadku spodziewanego spadku przychodów negatywnie się odbije na zyskach. Koszty działalności podstawowej skoczyły o 12,6 proc., a usług obcych o 12,9 proc. Jednocześnie spada wydajność pracy i wydobycie węgla.
— Ten rok będzie jeszcze dość dobry dla górnictwa, ale następny naprawdę może być trudny — ostrzega Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.