W inwestycjach rząd postawi na jakość

Przyciąganie zagranicznych inwestorów grantami do mniej rozwiniętych regionów — oto plan ministra rozwoju. Szczegółów brak

Rok temu, gdy do władzy doszło PiS, wśród zagranicznych inwestorów pojawiły się obawy, że nie będą mile widziani. Wicepremier Mateusz Morawiecki podczas spotkań w izbach handlowych, zagranicznych konferencji czy osobistych rozmów szybko wyprowadził ich z błędu, a inwestycje w Polsce ogłosiły w tym roku m.in. Daimler, LG, Rolls-Royce, Amazon, Nielsen, Zalando czy Toyota. W Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju o podejściu rządu do inwestorów zagranicznych można wyczytać, że „rząd nie zamierza tworzyć barier dla napływu kapitału zagranicznego, lecz zachęcać do inwestowania w sektorach zgodnych z polityką gospodarczą państwa”. Dość ogólny przekaz. — Wiosną pojawi się dokument dotyczący strategii inwestycyjnej Polski — obiecuje Mateusz Morawiecki.

Zobacz więcej

RĘCZNE STEROWANIE: Wicepremiera Mateusza Morawieckiego chwalą najwięksi zagraniczni inwestorzy, z którymi osobiście negocjował projekty, ale do systemowego podejścia obejmującego wszystkie firmy droga jeszcze daleka. Grzegorz Kawecki

Marsz na wschód

Na razie nie widać, żeby polityka inwestycyjna mocno się zmieniła. Największe projekty trafiają — jak zawsze — na Śląsk, Dolny Śląsk czy do Doliny Lotniczej.

— Zachęcamy partnerów biznesowych do inwestowania w województwach Polski Wschodniej. Podczas rozmów z inwestorami z sektora usług biznesowych w Londynie pokazywałem atuty Białegostoku, Rzeszowa i Kielc. Mniejsze miasta uniwersyteckie to dobra alternatywa dla Krakowa i Wrocławia, może nie z usługami front office, ale z mniej eksponowanymi funkcjami. Za pół roku będzie kilka niespodzianek w Lublinie czy Rzeszowie — zapowiada Mateusz Morawiecki, który liczy, że na Wschód pójdą także firmy z innych sektorów.

— Bardziej od nierównomiernego rozwoju kraju interesują nas nierówności w regionach. Na Górnym i Dolnym Śląsku zdarzają się miejsca, gdzie bezrobocie sięga 20 proc. Rozwiązaniem byłoby wyliczanie pomocy publicznej, która dla województw śląskiego i dolnośląskiego spadła od 2014 r. z 40 do 25 proc., na poziomie subregionów, czyli grup powiatów lub nawet pojedynczych powiatów — podpowiada anonimowo przedstawiciel zarządu jednej ze specjalnych stref ekonomicznych.

Miliony i szkoły

W przekonaniu do inwestycji na ścianie wschodniej mają pomóc granty.

— Nie chcę tego robić, ale cały świat został zdominowany przez firmy, które stawiają jakieś warunki. Dziś żadna firma nie przychodzi do Europy Środkowej i Wschodniej bez jakiejś formy wsparcia. Np. w przypadku centrów usług granty nie są wysokie z perspektywy państwa, ale dla firm — znaczące i kosztem kilku milionów złotych możemy zachęcić inwestora — twierdzi Mateusz Morawiecki. Do Polski mają też zachęcać wykształcone kadry.

— Wspólnie z minister Zalewską odtwarzamy szkolnictwo zawodowe i techniczne — mówi wicepremier. Już rok szkolny 2014/15 został obwołany Rokiem Szkoły Zawodowców, a ówczesna minister edukacji zapowiedziała, że na odbudowę szkolnictwa zawodowego zostanie przeznaczony 1 mld EUR unijnych funduszy. Strefy kontynuują zainicjowane w 2015 r. programy wspierania współpracy szkół z firmami i tworzenie terenów inwestycyjnych przy drogach szybkiego ruchu. — Przyznajemy stypendia uczniom szkół zawodowych, którzy mają dobrą średnią i odbywają praktyki w firmach w strefie — mówi Leszek Dec, prezes Suwalskiej SSE, który weryfikacji się nie obawia, bo zanosi się na rekordowy dla jego spółki zysk: ponad 6 mln zł.

Byle do wiosny

Częścią strategii inwestycyjnej dla kraju będzie dokument dotyczący specjalnych stref ekonomicznych (SSE), w których firmy zainwestowały ponad 111 mld zł i stworzyły ponad 225 tys. miejsc pracy (około połowy stanowią spółki z zagranicznym kapitałem).

— Niektóre SSE nie spełniają pierwotnego zadania, którym jest tworzenie miejsc pracy w obszarach szczególnie zagrożonych bezrobociem. Najlepiej działają strefy w regionach dobrze rozwiniętych. Dążymy do tego, aby rozwój był bardziej zrównoważony i mogły z niego korzystać wszystkie regiony. Tadeusz Kościński, wiceminister rozwoju, pracuje nad nową strategią dla stref. Zaprezentujemy ją wiosną — zapowiada Mateusz Morawiecki. Z informacji „PB” wynika, że o ile dawniej inwestorzy mogli liczyć na maksymalną wysokość pomocy publicznej z wykorzystaniem maksymalnej liczby instrumentów, to teraz nie zawsze tak będzie. Jeśli już, to przy inwestycji na ścianie wschodniej, zaawansowanej, tworzącej dużo dobrych miejsc pracy, zakładającej współpracę ze szkołami zawodowymi, najlepiej związanej z działalnością B+R. Dopuszczalna pomoc publiczna będzie niższa, jeśli projekt nie spełni kryteriów odzwierciedlających założenia strategii odpowiedzialnego rozwoju.

Odpowiedzialność zbiorowa

Tadeusz Kościński to kolejny wiceminister rozwoju odpowiedzialny za SSE. Wcześniej zajmował się nimi Radosław Domagalski, który na początku miesiąca został prezesem KGHM, natomiast na pierwsze spotkanie stref z przedstawicielem resortu rozwoju, które odbyło się w czerwcu, pojechała Jadwiga Emilewicz. — Niektóre strefy rzeczywiście nie spełniają swojej roli, np. wałbrzyska obsługuje VW we Wrześni, a w Wałbrzychu wciąż jest wysokie bezrobocie. W niektórych strefach zezwolenia dostają firmy, które nie wnoszą nowych technologii i mogłyby funkcjonować bez pomocy publicznej. Ale spółki zarządzające są na własnym rozrachunku i muszą się utrzymać. O ile na zachodzie Polski możemy przebierać w firmach, to na ścianie wschodniej tak nie jest. Rozwiązaniem mogłoby być wsparcie finansowe spółek zarządzających strefami — podpowiada Roman Dziduch, były wiceprezes,dziś doradca zarządu Kostrzyńsko- -Słubickiej SSE. Przyznaje, że problemem jest brak informacji z Ministerstwa Rozwoju. Zwykle po zmianie szefa Ministerstwa Gospodarki spółki zarządzające SSE w ciągu kilku miesięcy dostawały nowe zadania. Obecny rząd nie sprecyzował konkretnych oczekiwań. — Przydałaby się szczera rozmowa z ministrem prowadzącym, czego rząd oczekuje, na co zwrócić uwagę — mówi Roman Dziduch.

Jakość, nie ilość

Wicepremier uchyla rąbka tajemnicy, co czeka strefy.

— Inwestorzy mogą być pewni, że zobowiązania państwa się nie zmienią i będziemy honorować wszystkie nabyte przez nich prawa. W przyszłości chcemy jednak zachęcać firmy do lokowania projektów w obszarach, które cechują się niższym poziomem rozwoju, ponadprzeciętną stopą bezrobocia i są niedoinwestowane — mówi Mateusz Morawiecki. Zapowiada weryfikację zarządów SSE. Do kwietnia minister rozwoju wymienił zarządy w 10 z 14 spółek zarządzających strefami. Ostali się prezesi: katowickiej i słupskiej, gdzie większość głosów na walnym mają lokalne samorządy, oraz mieleckiej i tarnobrzeskiej, oddziałów Agencji Rozwoju Przemysłu.

— Wiosną podsumujemy efekty działań wszystkich stref. Mamy cały zestaw mierników, w tym przyrost inwestycji o wartości dodanej czy projekty w nowych miejscach. To będą kryteria oceny ich efektywności, bo we wszystkich projektach rozwojowych zaczynamy mocno stawiać na jakość, nie tylko ilość — zapowiada Mateusz Morawiecki. Rząd co roku przyjmuje raport o funkcjonowaniu SSE, w którym zestawione są dane o liczbie wydanych zezwoleń, poniesionych inwestycjach, stworzonych miejscach pracy, zyskach spółek zarządzających strefami czy ich wydatkach na infrastrukturę i marketing.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / W inwestycjach rząd postawi na jakość