W lipcu akt oskarżenia w sprawie GetBacku

opublikowano: 30-05-2019, 22:00

Zaledwie 13 proc. majątku zabezpieczonego przez prokuraturę w aferze windykatora dotyczy wątku indywidualnych obligatariuszy

Myślę, że pierwszy akt oskarżenia skierujemy do sądu już w lipcu — zapowiedział prokurator Janusz Grzyb z Prokuratury Krajowej w trakcie posiedzenia sejmowej podkomisji nadzwyczajnej w sprawie sytuacji poszkodowanych działalnością firmy GetBack.

Zobacz więcej

Biuro firmy GetBack

Andrzej Bogacz / FORUM

Ewentualne wyroki skazujące od strony formalnej ułatwiłyby dochodzenie roszczeń finansowych przez obligatariuszy. Prokuratura zabezpieczyła w sprawie GetBacku majątek o wartości ponad 331 mln zł. Janusz Grzyb przyznał jednak, że zaledwie 44 mln zł dotyczą wątków śledztwa, w których bezpośrednio poszkodowani są obligatariusze. Zaznaczył jednocześnie, że możliwe są zmiany w przyporządkowaniu zabezpieczeń. Z jego wypowiedzi wynika jednak, że w obecnym stanie gros zabezpieczeń dotyczy wątków śledztwa, w których status poszkodowanego ma GetBack jako spółka. Jeżeli pieniądze te trafią kiedykolwiek do obligatariuszy, to pośrednio, np. w wyniku realizacji układu.

Z wypowiedzi prokuratora wynika również, że śledztwo będzie rozwijane w kierunku oferowania certyfikatów funduszy zamkniętych Trigon TFI (obecnie Lartiq TFI).

— Jeżeli chodzi o certyfikaty Trigonu, to wykonywanych jest szereg czynności procesowych. Zauważamy wiele nieprawidłowości, ale nie są one jeszcze sformułowane w postaci zarzutów — mówił Janusz Grzyb.

Ze względu na rolę Idea Banku w sprzedaży obligacji GetBacku prokurator pytany był o to, czy i kiedy będzie przesłuchany Leszek Czarnecki, kontrolujący tę instytucję.

— Muszę się zasłonić tajemnicą śledztwa. Nie mogę o takich rzeczach mówić — podkreślił Janusz Grzyb. Prokurator poinformował, że śledztwo dotyczące niedopełnienia obowiązków przez urzędników Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) zostało wyłączone do odrębnego postępowania ze względu na dobrą obecną współpracę prokuratury z UKNF.

Rafał Mikusiński, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, poinformował, że urząd będzie kierował do prokuratury kolejne zawiadomienia o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa. Choć funkcję sprawuje zaledwie od 11 marca 2019 r., zdecydowanie bronił wcześniejszych działań UKNF w sprawie GetBacku.

— W ramach obowiązujących przepisów wykonaliśmy bardzo rzetelnie swoją pracę — twierdził Rafał Mikusiński. Obligatariuszy raczej nie przekonał.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Może UKNF po prostu nie jest potrzebny? Czy państwo naprawdę nie widzieli, że spółka wymiotuje obligacjami, obchodząc ustawę — ripostował Mariusz Wójcik, obligatariusz i były członek rady wierzycieli GetBacku.

Obligatariusze i posłowie chcieli się czegoś dowiedzieć o konkretnych działaniach UKNF, ale niewiele z tego wychodziło. Okazało się jednak, że departamenty compliance i audytu wewnętrznego powstały w UKNF już po bankructwie GetBacku. Przeprowadzony audyt działań urzędników jest jednak tajny.

— Audyt był zrobiony i oczywiście mamy jego wyniki, ale nie możemy się nimi podzielić — mówił Rafał Mikusiński, budząc coraz większa irytację obligatariuszy.

Radził im, by sami skierowali do prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez urzędników, jeśli o tym wiedzą. Pouczył też obligatriuszy o zasadach finansowania UKNF.

— Chciałbym się odnieść do uwagi, że urząd jest finansowany z państwa podatków. Otóż nie. Urząd jest finansowany z pieniędzy podmiotów nadzorowanych — wyjaśniał wiceprzewodniczący UKNF.

Jeden z obliagatriuszy próbował się dowiedzieć, czy jakikolwiek urzędnik został zwolniony za sprawę GetBacku w trybie art. 52 Kodeksu pracy, czyli dyscyplinarnie (posłużył się jednak skrótem myślowym, nie wymieniając nazwy ustawy).

— Oczywiście jest to tajemnica urzędu i przedsiębiorstwa i nie będę podawał, ilu urzędników zostało zwolnionych z art. 52 nie wiadomo jakiej ustawy — odpowiedział Rafał Mikusiński.

Bez odpowiedzi pozostawały też pytania o firmę Deloitte kierowane do Komisji Nadzoru Audytowego, reprezentowanej przez Ilonę Pieczyńską-Czerny, na co dzień… dyrektor departamentu spółek publicznych UKNF.

— Jeśli państwo w co drugim zdaniu mówicie, że nie możecie przekazać informacji, to my nigdy nie będziemy wiedzieć, jak poprawić proces ustawodawczy, by chronić obywateli — skwitowała taką postawę Krystyna Skowrońska, posłanka Platformy Obywatelskiej i zarazem wiceprzewodnicząca podkomisji nadzwyczajnej w sprawie sytuacji poszkodowanych działalnością firmy GetBack.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy